Pani profesor Gajewska była przede wszystkim moim nauczycielem, moim mistrzem.


Rozmawiamy z dr n. med. Małgorzatą Anną Czyżewską, znanym polskim pediatrą z Wrocławia

Przyjechała Pani do Częstochowy na spotkanie neonatologów ze specjalną misją. Przypomniała Pani osobę prof. Elżbiety Gajewskiej, która zmarła 6 lutego tego roku.

– Pani profesor Gajewska była przede wszystkim moim nauczycielem, moim mistrzem. Uczyła mnie i wielu innych polskich lekarzy zawodu. Wiele pokoleń pod jej skrzydłami zdobywało wiedzę, tytuły naukowe. Poprzez swoją pracę kontynuujemy dzieło naszego nauczyciela, którego niestety już zabrakło. Z wielką przyjemnością przyjęłam zaproszenie. To dla mnie przywilej i honor móc powiedzieć przed Państwem o tak znamienitej osobie, bo była to osoba dla Polski bardzo ważna. Od początku swojej kariery angażowała się w opiekę nad noworodkami. Pod koniec lat 50., gdy skończyła studia, szybko zorientowała się, że jej prawdziwą pasją są ci najmniejsi, i zaczęła swą wieloletnią walkę o poprawę opieki nad noworodkami.

To działo się wielopłaszczyznowo, bo starała się, żeby powstała specjalizacja w tej dziedzinie, żeby powstał specjalny transport dla noworodków, które trzeba było przewieźć, gdy były chore. Pomogła naukowo rozwijać dziedzinę neonatologii, nakłaniała swoich współpracowników do publikowania prac naukowych, po to, aby opieka nad noworodkiem owocowała postępem. Współpracowała z różnymi instytucjami pozarządowymi, jak Krajowy Fundusz na Rzecz Dzieci, który zaczął wysyłać neonatologów za granicę, aby się tam uczyli, który kupował sprzęt do ratowania dzieci. Z drugiej strony była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, z którą pani profesor była bardzo związana. Między innymi owocem tego związku był wspaniały program, który pozwolił nam poprawić opiekę nad noworodkami. Stała się ona bardziej skuteczna i mniej agresywna, ponieważ zaczęto stosować nieinwazyjne wspomaganie oddechu. Pani profesor udało się do tego programu przekonać Jurka Owsiaka i ten sztandarowy program do dzisiaj jest kontynuowany.

Na czym polegał?

– Na stosowaniu specjalnych aparatów do wspomagania oddechu. Wcześniej, wzorując się na intensywnej terapii dorosłych, często dzieci intubowaliśmy, korzystaliśmy z respiratorów. Może nie zawsze było to potrzebne, ale wtedy nie mieliśmy innych narzędzi. Pani profesor dowiedziała się, że na świecie są stosowane metody, które były bardziej delikatne, a równie skuteczne. Zaczęła tę ideę propagować wśród neonatologów i myśmy od razu w tej metodzie się zakochali. Neonatolodzy lubią delikatność.

Bo mają do czynienia z bardzo delikatnymi dziećmi…

– Tak, z najmniejszymi, które nieraz ważą poniżej 1000 gramów. Są one szalenie delikatne i wymagają specjalnej, niezwykle subtelnej opieki. Nam, lekarzom nie chodzi o to, aby ratując, powodować powikłania, bo wówczas jakość życia jest gorsza. Jest to zatem wspaniały program.

Pani profesor Gajewska jest także twórczynią Krajowego Rejestru Chorób Rzadkich, który rozpoczęła wspólnie z panią profesor Anną Latos-Bieleńską. Z kimkolwiek pani profesor Gajewska zaczynała współpracę, to powstawały wspaniałe rzeczy, oparte na przyjaźni osób, które je realizowały. Pani profesor była więcej niż przyjacielem polskich neonatologów. Oprócz tego, że nas uczyła, była zawsze gotowa nad każdym z nas się pochylić, każdego z nas wysłuchać, pocieszyć, każdemu poradzić. To był człowiek o wielkim sercu. Profesor Gajewska do końca była zaangażowana w działalność społeczną i medyczną, do końca była wspaniałym lekarzem, niezwykle otwartym na każdego pacjenta. Życie często porównywała do róży, która ma piękne płatki i kolce. I jej życie takie było. Bardzo szlachetne, pełne miłości do ludzi. Tych płatków, które wynikały z sukcesów, szczęśliwych dni, było mnóstwo. Natomiast nie brakowało kolców, było ich wiele w życiu osobistym, rodzinnym. Także w drodze zawodowej.

Ta droga była trudna. Pani profesor przecierała szlaki w sztuce medycznej.

– Ale ona te ukucia znosiła dzielnie. Mówiła: „ja się nie poddaję, przecież jutro będzie lepiej”. Myśmy się tego od niej uczyli. Hartu ducha, nietracenia nadziei, pozytywnego nastawienia do życia. Zawsze będzie dla nas wzorem i chlubą.

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.