Mateusz Świdnicki, zawodnik zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa: W dalszym ciągu chcę kibiców cieszyć swoją jazdą


Jednym z autorów niedzielnego zwycięstwa (1 maja 2022 roku) zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa nad Betard Spartą Wrocław był Mateusz Świdnicki. Zgromadził on bowiem 9 punktów i jednego bonusa. Mecz ten był ważny dla niespełna 21-latka nie tylko ze względu na wywalczony wynik, ale także fakt, że dwukrotnie pokonał trzykrotnego Indywidualnego Mistrza Świata, Tai’a Woffindena. Oto co zaraz po pojedynku ze „Spartanami” powiedział nam wychowanek „Lwów”.

Wygraliście dzisiaj 52:38. Nie ma co ukrywać, że to był Wasz najlepszy, jak do tej pory w tym sezonie, mecz. Można powiedzieć, że chyba w końcu wszystko zagrało jak należy.

– Tak. Na pewno nas bardzo podbudowała ta wygrana, ale jednocześnie bardzo zmotywowała do tego, żeby pracować jeszcze ciężej. Trzeba po prostu – jak to się mówi potocznie i żartobliwie – orać, orać i jeszcze raz orać. Jak najwięcej trenować. Testować różne rozwiązania, żeby jak najlepiej jeździć i przygotowywać się do nadchodzących meczów. Jak wiadomo, „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Ja sam z pewnością jestem podbudowany swoim występem. W końcu udało się zdobyć dużą ilość punktów. Następne starcie czeka nas w Gorzowie. Jest to bardzo trudny rywal, ale będziemy na pewno robić wszystko, żeby wywieźć stamtąd fajny wynik. Jedziemy walczyć.

Wcześniej w rozmowie ze mną, menadżer Jarosław Dymek mówił, że nie tylko przez dwie pierwsze serie to spotkanie było dla Was trudne. Masz takie same odczucia?

– Uważam, że w Ekstralidze każdy mecz, bieg, okrążenie jest bardzo trudne. Wszyscy stajemy pod taśmą i każdy chce wygrać. Nikt nie wyjeżdża na tor w innym celu, bo każdy ma zamiar zdobyć trzy punkty w biegu. Nie jest łatwo, ale robimy, co możemy, żeby wszystko było „OK”. Walczymy dalej.

Zdobyłeś dzisiaj 9 punktów plus bonus. Śmiało chyba można powiedzieć, że był to Twój najlepszy występ w PGE Ekstralidze w Twojej dotychczasowej karierze.

– Tak. Zdecydowanie był to mój najlepszy występ, jeśli chodzi o liczbę punktową. Bardzo dobrze czułem się dzisiaj na torze. Dziękuję trenerowi, że dał mi szanse, w związku z czym pojechałem łącznie w pięciu biegach, a nie jak zazwyczaj w trzech. Na pewno będę się chciał odwdzięczyć za to w kolejnym meczach. I myślę, że już poniekąd uczyniłem to dzisiaj. Chcę się dalej rozwijać. Wierzę, że idzie to w dobrym kierunku. Ponadto chciałbym podziękować kibicom, którzy mimo słabszych wcześniejszych spotkań w moim wykonaniu nie skreślili mnie, lecz dalej wspierali. Bardzo to doceniam. W dalszym ciągu będę chciał cieszyć Was swoją jazdą i jak największą ilością zdobytych punktów.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy w lutym bieżącego roku. Mówiłeś wówczas, że nie mogłeś uwierzyć w pokonanie Bartosza Zmarzlika na jego własnym torze w Gorzowie w zeszłym sezonie. Czy przejawiały się przez Ciebie podobne wrażenia, emocje, gdy pokonałeś dzisiaj trzykrotnego mistrza świata Tai’a Woffindena?

– Oczywiście. Jest to bardzo fajne przeżycie dla mnie. Wygrałem z Tai’em dwa razy, w wyścigach czwartym i jedenastym. Nie ukrywam, że jestem z tego bardzo zadowolony. To motywacja do dalszej pracy.

Następny mecz, jak już w trakcie rozmowy było wspomniane, macie zaplanowany za tydzień w Gorzowie. Wszyscy zgodnie podkreślacie, iż pojedziecie do województwa lubuskiego w bojowym nastawieniu. A dzisiejszy mecz na pewno daje nadzieje na osiągnięcie tam dobrego wyniku.

– Wiadomo, że do następnego meczu z lepszym nastawieniem podchodzi się, mając na koncie wygraną. Damy z siebie wszystko. Będziemy walczyć o każdy centymetr toru. Jak już wcześniej wspomniałem, jedziemy z zamiarem wywiezienia stamtąd dobrego rezultatu. Oczywiście mamy na uwadze też to, że Stal Gorzów jest bardzo mocna, ale to jest żużel. Walka będzie.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto. Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.