Rodzice muszą być w szpitalu przy wcześniakach


Rozmawiamy z profesor Marią Katarzyną Borszewską-Kornacką, prezesem Fundacji Koalicja dla Wcześniaka, wieloletnim prezesem Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego do roku 2020, konsultantem wojewódzkim na Mazowszu w dziedzinie neonatologii

 

Pani Profesor, Pani obecność w Częstochowie to wielki zaszczyt dla środowiska lekarskiego. Podczas spotkań z neonatologami zawsze dzieli się Pani swoim wielkim doświadczeniem i najnowszą wiedzą.

– W tym roku poruszyłam temat kaszlu, który jest bardzo rzadkim objawem u noworodków. Kaszel noworodka jest bardzo trudny do diagnostyki, dlatego też niezwykle ważne jest, aby neonatolodzy wiedzieli w jakich sytuacjach może on wystąpić. U dzieci jest częsty, ale u noworodka bardzo, bardzo rzadki i może być objawem zakażenia czy wad rozwojowych.

 

Przybliżyła też Pani Profesor idee Koalicji dla Wcześniaka.

– Koalicję założyłam w 2012 roku, a teraz, gdy jestem na emeryturze, poświęcam jej całe moje serce. Razem z dwiema dziewczynami pracujemy charytatywnie, wspierając rodziców wcześniaków w całym kraju; jesteśmy na wszystkich forach społecznościowych. Działamy, edukując rodziców, wydajemy wiele materiałów i poradników. Najnowszy to „Jak wspierać rozwój wcześniaka”, za chwilę wyjdzie poradnik psychologiczny dla rodziców, a dodam, że w pandemii porady psychologiczne są szczególnie ważne. Ponadto jesteśmy członkiem Europejskiej Koalicji na Rzecz Wcześniaka i realizujemy wspólne kampanie.

Wcześniaki wymagają szczególnej opieki…

– Opieki i stymulacji. Przedwczesna utrata naturalnego środowiska, jakim jest łono mamy, jest straszna dla wcześniaków. Aktualnie prowadzimy akcję „Zero separacji”, której ideą jest stała obecność rodziców przy nowo narodzonych dzieciach. Niestety, noworodkowe oddziały intensywnej terapii już na początku pandemii zamknęły się dla rodziców, a ich obecność jest kluczowa dla rozwoju wcześniaków. Kluczowa! Rodzice są tak samo ważni jak leczenie neonatologów, opieka pielęgniarska, opieka fizjoterapeutyczna, opieka laktacyjna, każdego ze specjalistów, który pochyla się nad wcześniakiem. Kangurowanie przez matkę, dotyk ojca i mamy, śpiewanie rodziców, ich zapach – to wszystko jest ważne od pierwszych godzin życia dziecka. Początkowo, kangurowanie, czyli przykładanie gołego dzieciątka bezpośrednio do gołego ciała mamy, może być niemożliwe, stąd właśnie jej dotyk jest niezmiernie ważny dla wcześniaka. Mamy chcą i muszą wkładać swe ręce do inkubatora, aby dotykać swoje dzieci, bo pobudzają w ten sposób wszystkie zakończenia nerwowe, których jest mnóstwo na skórze. To początek drogi komunikacji, przecież wszelkie impulsy od zakończeń nerwowych biegną do mózgu i stymulują rozwój dziecka. Tak samo głos mamy, śpiewanie przy inkubatorze, mówienie do dziecka, czytanie przy inkubatorze pobudza i kształtuje rozwój wcześniaka. Dlatego też na oddziały intensywnej terapii noworodków chcemy wprowadzić muzykę, by prowadzić muzykoterapię. O to walczymy jako Koalicja dla Wcześniaka.

W pandemii bardzo dobrze się sprawdził nasz wspaniały program „Zapytaj o wcześniaka”. Są to porady telefoniczne i wideo fizjoterapeutów, konsultantów i psychologów. Wprawdzie to nie zastąpi w pełni bezpośredniego kontaktu ze specjalistą, ale daje poczucie ciągłej opieki. Rodzice zgłaszają się do Koalicji i proszą nas o pomoc w dotarciu do konkretnego psychologa, neurologa, neonatologa, fizjoterapeuty. I my dzwonimy do nich i rozmawiamy, czasem bardzo długo.

 

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie, a głównie oddziały: położniczy, patologii ciąży i neonatologiczny uzyskały właśnie recertyfikację „Szpital przyjazny dziecku”…

– Gratuluję, uzyskanie takiego tytułu i podtrzymanie go nie jest łatwe.

 

Jak Pani ocenia nasze oddziały zajmujące się noworodkami i wcześniakami?

– Bardzo wysoko. Zawsze było tu widać nie tylko troskę, ale i fachowość. To zapewne także dzięki ciężkiej pracy doktor Jolanty Warzychy, która jest specjalną osobą, ma specjalną charyzmę; w stosunku do rodziców jest bardzo empatyczna, a z drugiej strony jest wymagająca w stosunku do swojego zespołu. Jest to oddział, gdzie człowieczeństwo, cud natury, który czasem zdarza się wcześniej, jest hołubiony, pielęgnowany, doceniany. To, że zdobyli kolejny raz tytuł „Szpital przyjazny dziecku”, który trzeba odnawiać, świadczy o stałym standardzie medycznym na oddziałach neonatologicznym i porodowym. To znaczy, że karmienie piersią jest naczelną ideą, zasadą tych oddziałów.

Dzisiaj karmienie piersią jest bardzo mocno popularyzowane.

– Bo pokarm matki jest dla dziecka najlepszy. Gdy mamy z tego rezygnują, to później nie jest łatwo wyeliminować mieszanki, które czasem prościej podać. Bardzo trudna jest edukacja mamy w laktacji, szczególnie kobiety, która po raz pierwszy zostaje matką. Ona ma straszne kłopoty, ona nie wie jak ma dziecko przystawić do piersi, mimo że chodziła do szkoły rodzenia i czytała książki specjalistyczne. To nie jest to samo, gdy nagle dziecko pojawia się przy jej piersi. My wszyscy musimy jej pomóc, pokazać, poinstruować. Trudność utrzymania karmienia przychodzi wraz z nawałem pokarmu, kiedy jest go zbyt wiele i matka nie wie jak z tym sobie poradzić. Nie potrafi dobrze ściągnąć pokarmu i wtedy bardzo często się zniechęca – właśnie ten okres wymaga szczególnej opieki i porad laktacyjnych, które u nas w Polsce stale nie są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Walczymy o to wszyscy: położne, konsultanci laktacyjni, neonatolodzy, ale stale te porady nie są finansowane. To jest tragedia, bo matki w domu pozostają same z problem nawału pokarmu i wtedy często odchodzą od karmienia piersią. Przetrwanie tego nawału, zrozumienie, że za chwilę to ustąpi, że pokarm trzeba odciągać, że trzeba walczyć o to, by go nie utracić, że można go przechowywać w lodówce, nawet zamrażać – daje sukces. Dla dziecka i dla mamy.

 

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.