Rewolucja czy kosmetyka


MŁODZIEŻOWY DOM KULTURY W OBLICZU ZMIAN

Radni częstochowscy na ostatniej sesji 31 stycznia 2013 r. podjęli uchwalę intencyjną w sprawie likwidacji Młodzieżowego Domu Kultury. Instytucja z 61-letnią tradycją ma zmienić się w Miejski Dom Kultury, funkcjonującym już nie pod auspicjami Wydziału Oświaty lecz – Wydziału Kultury, Promocji i Sportu. Zamierzenie to wywołało diametralnie skrajne odczucia. Dla przerażonych nauczycieli i rodziców jest rewolucją, dla pomysłodawców – kosmetyką.

Nowy koncept związany z edukacją władze miasta tłumaczą potrzebami seniorów, którzy w Częstochowie nie mają gdzie spędzać wolnego czasu. Budynek MDK-u ma zatem do południa służyć osobom starszym, po południu – dzieciom i młodzieży. Dyskusja wokół zamysłu podniosła temperaturę obrad. Głosowanie nastąpiło w atmosferze sztucznie wywołanego konfliktu: młodzież kontra seniorzy, co zresztą słusznie zauważył radny Jerzy Zając z klubu PO.
Przymiarki do zmiany zasad funkcjonowania MDK-u miały miejsce już dwa lata temu, potem sprawa przycichła. – W ubiegłym roku prezydent Krzysztof Matyjaszczyk obiecał, że nie będzie już rewolucji w oświacie. Jeszcze w grudniu naczelnik Wydziału Oświaty Ryszard Stefaniak zapewniał pracowników, że status quo instytucji zostanie zachowany. I naraz pod koniec stycznia kadrę MDK stawia się przed faktem likwidacji instytucji. Skąd ten pośpiech? Dlaczego nie było żadnych konsultacji w tej sprawie – pytała Dorota Kaczmarek, przewodnicząca Sekcji Oświaty NSZZ „Solidarność”. W nagłej decyzji upatruje zamiaru zniszczenia pozalekcyjnej edukacji młodych częstochowian. – Przepadnie subwencja ministerialna na ten cel, pracę stracą nauczyciele. Co się stało, że prezydent nie stawia już na energię młodych? Czy to wizja starzejącego się społeczeństwa powoduje, że młodym zabiera się możliwości rozwoju? Przykra wizja – stwierdza Kaczmarek.
W MDK-u swoje zainteresowania i zdolności rocznie rozwija ponad tysiąc młodych częstochowian. Instytucja oferuje im szeroki wachlarz pracowni artystycznych, edukację pod opieką dobrych pedagogów i specjalistów. Bez wątpienia edukacja ta jest dla dzieci i młodzieży ważnym etapem na drodze realizacji marzeń oraz przyczynkiem do przyszłej kariery i pracy zawodowej. Potwierdzają to liczne sukcesy wychowanków w różnych konkursach.
Proponowana zmiana budzi u pracowników i rodziców lęk. Boją się zniszczenia dorobku MDK-u, a przede wszystkim przecięcia dotychczasowych możliwości kształcenia. Podczas sesji przedstawicielki grona pedagogicznego – Beata Koch i Anna Kościuch – deklarowały, że nauczyciele chętnie będą też prowadzić zajęcia dla seniorów i że do tego przekształcenie nie jest konieczne. Podkreślały, że błędnie twierdzi się, że pracują jedynie 18 godzin w tygodniu (obecnie nauczycieli MDK-u obowiązuje Karta Nauczyciela, po zmianie, przejdą na system pracy zgodnie z Kodeksem pracy, czyli 40 godzin w tygodniu – dop. red.). – 18 godzin to zajęcia dydaktyczne, ale nauczyciel musi się do nich przygotować, w efekcie pracujemy 40 godzin w tygodniu – tłumaczyła Beata Koch. – Jesteśmy nauczycielami od edukacji artystycznej i wymagać się będzie od nas bycia pracownikiem administracyjnym wykonującym obowiązki nauczyciela. Gdy powiedziałam pani Dorocie Kawce w Wydziału Oświaty, że osiem godzin pracy na sali baletowej nie jest fizycznie możliwe, to usłyszałam, że wówczas będę mieć lepszą figurę – mówiła Anna Kościuch. Przedstawiciel Rady Rodziców w MDK Janusz Grabara wskazywał na tradycję i edukacyjno-kulturowy dorobek instytucji. – MDK to znak towarowy miasta Częstochowy. Tego nie wolno zniszczyć, bo po latach będziemy się tego wstydzić – przekonywał.
Niejako w kontrze do nauczycieli i rodziców wystąpili seniorzy, reprezentujący częstochowskie stowarzyszenia. Irena Pianka prezes częstochowskiego oddziału Ogólnopolskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, akcentowała że emeryci nie mają gdzie się spotykać, a jest ich coraz więcej i coraz chętniej chcą uczestniczyć w życiu społecznym. – Częstochowa się starzeje, dla przykładu, nasz związek liczy ponad 10 tysięcy członków. Przecież każdego czeka starość. Młodych trzeba uczyć szacunku do osób starszych. Wspólne kontakty przyniosą dobry efekt wychowawczy – mówiła prezes. Identyczne argumenty wytoczyły Krystyna Puszczyn z Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie oraz Elżbieta Markowska, prezes Stowarzyszenia Częstochowskie Amazonki, która jednakowoż podkreśliła otwartość MDK na potrzeby starszych, choćby poprzez udostępnianie sali widowiskowej na imprezy rocznicowe.
Konfrontacja pokoleń stała się jednak przykrym akcentem sesji. Radni próbowali łagodzić jej niszczący rozmiar. – Tu nie chodzi o przeciwstawianie dzieci i starszych. Chodzi o połączenie, integrację. Faktem jest, że nasze społeczeństwo się starzeje, odsetek seniorów w Częstochowie to 25 procent. Wrasta zatem zapotrzebowanie na miejsce dla nich, gdzie mogliby realizować swoje potrzeby – mówił Ryszard Majer (PiS). Jego klubowy kolega – Artur Gawroński – akceptując tę argumentację wskazywał na konieczność posiadania kompletnej wiedzy o nowym projekcie. – Dopiero wówczas można wyrazić ostateczne zdanie – mówił. Z kolei radny Konrad Głębocki ze Wspólnoty negował styl, w jakim miasto próbuje wprowadzać zmiany. – Wytwarza się konflikt środowisk. które przecież od dawna z sukcesami artystycznymi współpracują w MDK-u. Dziwię się też, że miasto lekką ręką chce zrezygnować ze 160 tysięcy złotych subwencji oświatowej na edukację pozaszkolną w tej instytucji – mówił. Zarzut ten kontrargumentuje naczelnik Ryszard Stefaniak. Jak twierdzi, miasto nie dostaje subwencji ma MDK. – Urząd Miasta otrzymuje na pozaszkolne zajęcia we wszystkich instytucjach 6 milionów złotych. Dla MDK, przy złożeniu jest to 1080 uczniów, byłaby to kwota 160 tys. zł, ale są to pieniądze wirtualne – stwierdza.
MDK-owką wrzawę w dość niefrasobliwie spuentował radny Janusz Danek z SLD. – Przecież proponowane przekształcenie to – kosmetyka. Nikt nie chce skrzywdzić dzieci i nauczycieli – mówił.
Studząc emocje wiceprezydent Jarosław Marszałek podkreślił, że uchwała nie jest wiążąca. – To na razie intencja, by móc podjąć prace nad projektem zmian. Pełna wiedza o przekształceniu, bo to nie likwidacja, będzie na kolejnej sesji. I wówczas ostatecznie zapadnie decyzja – przekonywał.
Uchwała o zamiarze likwidacji Młodzieżowego Domu Kultury przeszła stosunkiem głosów: 14 za i 9 przeciw, przy jednym wstrzymującym się. Murem za nią stanęli radni SLD, pozostali podzieli swoje głosy. Przeciw uchwale głosowali: Marcin Biernat, Artur Gawroński, Konrad Głębocki, Jacek Krawczyk, Marcin Maranda, Marta Salwierak, Zbigniew Strzelczak, Krzysztof Świerczyński, Jerzy Zając. Za: Janusz Adamkiewicz, Tomasz Blukacz, Janusz Danek, Barbara Gieroń, Małgorzata Iżyńska, Dariusz Kapinos, Ryszard Majer, Zbigniew Niesmaczny, Jerzy Nowakowski, Bartłomiej Sabat, Łukasz Wabnic, Maciej Wawrzkiewicz, Zdzisław Wolski, Przemysław Wrona. Wstrzymała się od głosu: Elżbieta Kunicka
Nie głosował: Lech Małagowski. Nieobecni byli: Łukasz Kot, Beata Kocik, Ryszard Szczuka.

FOTO:
Na sesję Rady Miasta przybyli rodzice i nauczyciele wychowanków MDK

URSZULA GIŻYŃSKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *