Przemówienie posła Szymona Giżyńskiego, które wygłosił u stóp Pomnika Marszałka Piłsudskiego, 22 stycznia 20132 roku


Drodzy Częstochowianie! Szanowni Polscy Patrioci!
Przemawiam w imieniu wszystkich Państwa, którzy z wielką dumą i satysfakcją reprezentują wszystkie organizacje patriotyczne – wszystkie – bo jesteśmy tu wszyscy razem. Stoimy przed pomnikiem drugiego, wielkiego czciciela Powstania Styczniowego – Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, którego życie jest z Powstaniem Styczniowym, jego legendą, nierozerwalnie związane.

Od dzieciństwa, od pamięci ojca – ważnego dowódcy powstania na Litwie – poprzez wieczory i noce, kiedy matka Marszałka opowiadała mu to wszystko, co z litewskich dworów wyniosła o legendzie Powstania, a potem po całe wielkie wojskowe, mężne, godne męża stanu, życie. To legenda Powstania Styczniowego i czujna opieka wielkich narodowych mitów. Wiemy przecież , że pierwsza i główna odprawa I Kompanii Kadrowej odbyła się w 50. rocznicą śmierci Romualda Traugutta, 5 sierpnia 1914 roku. A rozkaz zwycięskiej bitwy Warszawskiej podpisał Marszałek Józef Piłsudski również 5 sierpnia 1920 roku.
Byliśmy wcześniej pod pomnikiem kardynała Stefana Wyszyńskiego, teraz jesteśmy pod Pomnikiem Marszałka Piłsudskiego, ale wiemy doskonale, że nie sami czciciele odnoszą się do świętej pamięci Powstańców i Powstania. I pal sześć jakiś uczonych malkontentów czy odbrązowicieli, publicystów, którzy negują wartość Powstania – to może być dyskusja historyków i naukowców, ale najgorsi są ci, którzy całkowicie świadomie, z politycznym cynizmem niszczą pamięć Powstania. Dlaczego? Dlatego, że wbrew temu, co się czasami mówi, że było ono złym pomysłem, że marnotrawiło siły, że było porażką, to Powstanie Styczniowe było zwycięskie. I Ksiądz Prymas Wyszyński i Marszałek Piłsudski udowodnili w swych wielkich kazaniach, przemowach, czynach publicznych i kampaniach wojennych, że nie byłoby cudu odzyskania niepodległości, nas by nie było, mówilibyśmy po rosyjsku, gdyby nie było tego, co swoim czynem dokonali Powstańcy Styczniowi. Dlatego my też przyszliśmy do Powstania. Bo nie możemy być obojętni. Nie możemy być obojętni na takie teksty polityków, jak jednej posłanki z Komisji Sejmowej, która stwierdziła, że dla tej Komisji skończyło się Powstanie Styczniowe; nie tylko w kwestii obchodów, ale skończyło się w ogóle… Nie możemy też godzić się na manifesty sił, które się ujawniły w jednej z gazet, a które chcą Polsce odebrać niepodległość. I to w najbliższym czasie: w perspektywie wyborów do parlamentu europejskiego i potem wyborów w naszym kraju. My idziemy do Powstania, by się nie powtórzyła sytuacja wieku XVIII, z jej tragicznym finałem. Pamiętajmy, że Polska traciła niepodległość od 1717 roku, gdy Polską de facto zaczęli rządzić ambasadorowie Rosji, a straciła niepodległość definitywnie w 1795 roku, czyli po 78 latach. I pytamy się wszyscy, zanim przejdziemy do natarcia: w którym roku my jesteśmy? Ile nam czasu jeszcze zostało, by Ojczyznę ocalić? Ten święty Marsz zakończymy przed pomnikiem najświetlejszej, najpiękniejszej postaci Powstania Styczniowego, jednej z najpiękniejszych postaci naszej historii – Romualda Traugutta, gdzie wypada podsumować to, co nas może ocalić, a co z Trauguttem jest związane, z jego czynem, jego osobowością i to, co na zawsze nam pozostawił: z dumą, honorem i wielką siłą ducha. I tylko te wartości i to miejsce, z którego tu przyszliśmy – Jasna Góra, stolica Królowej Korony Polskiej, mogą nas i Polskę ocalić.

r

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *