AKTYWNI NA WSI / Wędkarstwo – sposób na relaks i szczęście


„Wędkowanie to znacznie więcej niż ryba. Jest to wspaniała okazja, aby powrócić do wspaniałej prostoty naszych przodków“ – zauważył Herbert Hoover, 31. prezydent USA, działacz Partii Republikańskiej. W rzeczy samej. Do tej tradycji nawiązuje Koło Polskiego Związku Wędkarskiego Okręg Częstochowa „Poczesna”, przy Urzędzie Gminy Poczesna.

Koło z 35-letnią historią

Koło Polskiego Związku Wędkarskiego Okręg Częstochowa „Poczesna” niedawno świętowało 35-lecie powstania. Jego założycielem był śp. Jerzy Borecki, który wokół siebie skupił pasjonatów wędkarstwa, by rozpocząć sformalizowane funkcjonowanie Koła. Wspólnota działań zaowocowała rozwojem i sukcesami. – Były momenty zawirowań, ale pokonaliśmy trudności i dzisiaj możemy się poszczycić potężnym dorobkiem laurów i wypracowanymi wartościami, które stały się budulcem naszej organizacji. Chciałbym wyróżnić najbardziej aktywnych członków, podziękować im, bo tylko w grupie siła. Są to: Paweł Świącik, Mateusz Staszewski, Jacek Pidzik, Kamil Wawrzyn, Jerzy Nowak, Sławomir Wawrzyńczak, Jarosław Łyko, Tomasz Fidler, Ernest Kuziorowicz, Janusz Gajda – wylicza obecny prezes Koła Tadeusz Radomiak.

Aktualnie Koło liczy ponad 200 członków, ale zrzeszeni w nim wędkarze pochodzą nie tylko z terenu gminy Poczesna. To także pasjonaci wędkarstwa z Częstochowy i innych gmin ościennych. – Nasi członkowie z innych gmin bardzo dobrze się u nas czują. Gmina jest przyjazna, a Pan Wójt Krzysztof Ujma wspiera naszą działalność. Zawsze możemy liczyć na jego pomoc przy organizacji zawodów, a przede wszystkim tych sportowo-integracyjnych, na przykład z okazji Dnia Dziecka, które stały się naszą tradycją. Ponadto Pan Wójt bezpłatnie użycza nam świetlicy i dzięki temu mamy miejsce do spotkań i rozmów – mówi prezes Tadeusz Radomiak.

 

Pasja dająca szczęście

Tadeusz Radomiak, podkreśla, że wędkarstwo, to nie tylko łapanie ryb. Tu chodzi o coś więcej, to filozofia sposobu na życie. – Jak już pokochasz wędkowanie, to na całe życie. To hobby, które często zaszczepia się całej rodzinie. Wędkują dziadek, tata, dzieci, a nawet żony. To pasja, która rozbudza chęć obcowania z przyrodą, forma aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu. To też sztuka sprawności i refleksu, a także formowanie charakteru – kształtowanie cierpliwości i wrażliwości, rozwijanie precyzji działania, uczenie szacunku do przyrody. Jest to także sposób na oderwanie się od codzienności, problemów, od wszystkiego co nas otacza: zgiełku ulic, pracy, komputera, telefonu, które zdominowały nasze życie. W konsekwencji wędkarstwo daje człowiekowi szczęście i odpoczynek – zauważa prezes Radomiak.

 

Ochrona środowiska

Starym wędkarskim zwyczajem nad wodą należy zachowywać się cicho, bo wędkarze łowiąc, chcą wypoczywać. Niedopuszczalne są hałasy i awantury, zaśmiecanie terenu. Toteż w ramach opieki nad środowiskiem Zarząd Koła opracowuje regulaminy zawodów. – Wykazy muszą być szczegółowe, aby nie było nieporozumień. Mówią o tym, co należy zabrać, jak zachować się nad wodą, że należy sprzątnąć po sobie. Wytyczne dotyczą też parkowania – aby nie zakłócać spokoju nad wodą, wokół łowisk przygotowaliśmy parkingi, gdzie wędkarze mają obowiązek pozostawić auto – mówi Prezes.

Do podstawowych zadań Koła należy nadzór nad trzema akwenami wodnymi, w tym największym: glinianką – wyrobiskiem po byłej cegielni „Korwinów” (ok. 4 hektarów lustra wody). – Poczuwamy się opieki nad zbiornikami i ich okolicą. Dbamy o czystość wody i terenów wokół akwenów. Likwidujemy dzikie wysypiska śmieci, które, niestety, ciągle powstają. Ludzie zachowują się niszczycielsko wobec natury. Po zabawach czy biwakowaniu śmieci pozostawiają w lesie i zagajnikach. Przykro jest patrzeć na sterty odpadów na ogólnodostępnych zbiornikach – zauważa prezes Radomiak.

 

Zarybianie i zawody

Jednak najważniejszym i podstawowym zadaniem członków Koła jest zarybianie akwenów, co wykonują w ramach własnych środków, oraz organizowanie zawodów wędkarskich w różnych technikach. W ciągu roku odbywa się ich nawet kilkanaście, w tym z okazji Dnia Dziecka – te przebiegają na zbiorniku w Lasku Wrzosowskim, gdzie jest bezpiecznie, bo płytko. – Do tych zawodów dopuszczamy każde dziecko z terenu naszej gminy, które chce uczestniczyć w konkurencjach. Zapewniamy wszystkim poczęstunek, a w nagrodę za uczestnictwo medal oraz podarunki – są to przeważnie książki o tematyce przyrodniczej. Spotkanie z wędką, obok zabawy, ma być dla nich edukacją. W zawodach uczestniczy zawsze około 40 dzieci. Dzielimy je na dwie grupy: w jednej są te, które potrafią samodzielnie łowić ryby, w drugiej – te, które wymagają pomocy – tłumaczy Pan prezes.

 

Sportowe zmagania

Sezon wędkarski Koło „Poczesna” finalizuje wrześniowymi zawodami o Puchar Wójta Gminy Poczesna, ale całoroczna paleta zawodów to między innymi turnieje o: nagrody Decathlona; spławikowe i spinningowe, gdzie liczą się centymetry i ciężar złowionych ryb (za każdy gram wędkarz zdobywa jeden punkt); federowe, które odbywają się nocy, bo takie gatunki ryb, jak: węgorz, sandacz, miętus, można złowić tylko w nocy, bo wówczas żerują. I wreszcie zawody najważniejsze dla wędkarzy, bo sentymentalne – to turniej o puchar założyciela Koła Jerzego Boreckiego. – Przebiega on w formule spotkania rodzinnego, wypełniony jest wspomnieniami i przywołaniem pamięci prezesa-założyciela – podkreśla prezes Radomiak. Jak dodaje, wszystkie zawody wędkarskie, organizowane przez Koło oparte są na częściowym no kill, czyli po złowieniu niektóre ryby ponownie wpuszcza się do wody. – Można zabierać tylko ryby typu: karp, pstrąg, karaś. Innych, jak: płoć, wzdręgę, leszcza nie zabieramy. Pożytek kulinarny z nich nie jest za duży, a są to gatunki, które ciężko nabyć do zarybienia – tłumaczy prezes Radomiak.

Ubiegły rok był wyłączony z zawodów, ale i tak członkowie mogą poszczycić się potężnym dorobkiem zdobytych nagród i wyróżnień, w tym kilkakrotnie Mistrza Okręgu, ostatnio tytuł ten zdobył Jerzy Nowak. Najbardziej znany wychowanek Koła – Michał Łebkowski (obecnie już nie jest członkiem) zdobył nawet mistrza świata juniorów.

Jak wędkowanie to i marzenie o złowieniu dużej ryby. Na gliniance w Korwinowie złapano na przykład suma o długości 1,2 metra i wadze 27 kg, karpie w granicach 10 kg. Połów takiej ryby trwa nawet kilka godzin. – Od dziecka marzyłem o złowieniu na wędkę super ryby. Jak dotąd największa moja ryba to brzana o długości 90 centymetrów, ważąca około 5–6 kilogramów. Złapałem też parę kilkukilogramowych karpi, ale na naszych zbiornikach zabieramy tylko karpie do 60 centymetrów, większe wrzucamy z powrotem do wody – mówi członek Koła Tomasz Fidler.

Pan Prezes

Tadeusz Radomiak do Koła przyszedł gdy Koło miało rok, w Zarządzie działa od 1994 roku. – Od 1996 do 2000 roku byłem przewodniczącym Sądu Koleżeńskiego, a od 2000 roku do dzisiaj, z roczną przerwą, jestem prezesem Koła. To oczywiście zobowiązująca funkcja, ale jak jest zgoda wśród ludzi, to nie ma większych problemów. To funkcja społeczna, nie pobieram żadnych diet i nie biorę żadnych delegacji. Wędkarstwo to moja pasja i wszystko co wokół niego czynię, jest dla dobra wspólnego. Większą część swojego życia poświęciłem dla tego Koła. Dzisiaj satysfakcją jest jego rozwój i zadowolenie członków. Czujemy się jak jedna wielka rodzina – dodaje prezes, który pełni też funkcję przewodniczącego Komisji Egzaminacyjnej na kartę wędkarską. – Jest ona niezbędna do udziału w zawodach. By ją uzyskać, należy wykazać się sporą wiedzą z życia ryb. Trzeba między innymi znać okresy ochronne, wymiary ochronne, odróżniać ryb, zasady wędkowania – tłumaczy prezes Tadeusz Radomiak.

AS

 

 

 

 

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *