ŻUŻEL Jakub Miśkowiak: Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość


W premierowym starciu PGE Ekstraligi 2022 zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa uległ u siebie zespołowi Fogo Unii Leszno 44:46 w piątek (8 kwietnia). Ostatecznie biegi nominowane zdecydowały o zwycięstwie „Byków”. Tuż po spotkaniu rozmawialiśmy z zawodnikiem „Lwów”, Jakubem Miśkowiakiem.

Wielkie nastawienie. Po kilku miesięcznej przerwie jesienno-zimowej w końcu ruszyła PGE Ekstraliga. Walczyliście do ostatniego tchu, ale niestety ostatni bieg zweryfikował wynik na korzyść Fogo Unii Leszno…

– Dokładnie tak. Nie było to łatwe spotkanie. Cały czas mecz był na styku. Unia ostatecznie okazała się lepsza. Goście prezentowali dobrą jazdę, wszak są bardzo mocną drużyną. Trochę nam zabrakło do zwycięstwa.

Ty sam zawody zacząłeś dobrze, bo od trójki w wyścigu juniorskim. Potem niestety były dwa „zera” i „jedynka”. Czego Twoim zdaniem zabrakło w późniejszych biegach do powtórzenia wyniku z pierwszego?

– W pierwszym biegu było dobrze. Później zaszły lekkie zmiany ustawień. Jak się potem okazało, w moim drugim wyścigu poszło to nieco w złą stronę. Dlatego wróciłem do wcześniejszych ustawień. Popełniałem jednak kilka błędów, przez co nadal nie jeździło mi się najlepiej. W ostatnim biegu zmieniłem motocykl na jeszcze inny, aczkolwiek szału też nie było. W dalszym ciągu muszę jeszcze popracować, żeby czuć się swobodnie na motorze.

Niestety ostatnio aura w Częstochowie nie była sprzyjająca. Zmieniała się jak w kalejdoskopie; najpierw był deszcz, potem śnieg, a jeszcze później ponownie deszcz. W związku z tym za bardzo nie mieliście jak potrenować przed spotkaniem z Unią.

– Nie było to zbytnio możliwe przez pogodę. Myślę jednak, że tor był równy dla wszystkich. Trzeba dostosować do warunków nawierzchni, panujących w danym dniu. Musimy się tego trzymać.

Trener Lech Kędziora na łamach jednego z portali sportowych wspominał, że w dzisiejszym meczu tor może nie być Waszym atutem. Wygląda na to, że słowa szkoleniowca się potwierdziły…

– Możliwe, że tak. Ale to jest początek sezonu. Jazdy przed sezonem za wiele też nie było. Myślę, że w kolejnych meczach już będzie lepiej. Trzeba patrzeć pozytywnie w przyszłość.

W Wielkanocną Niedzielę udacie się do Lublina na mecz z tamtejszym Motorem. Nie ma co ukrywać, że dzisiejszym meczem chyba nie napędziliście za bardzo strachu „Koziołkom”. Jednakże już w zeszłym sezonie mówiło, że zespół Włókniarza lepiej jeździ na wyjeździe niż u siebie. Jest zatem nadzieja na pozytywny wynik?

– Zgadza się. Pojedziemy do Lublina z jak najlepszym nastawieniem. Tym bardziej, że rok temu też zrobiliśmy tam całkiem dobry wynik. Będziemy starali się pojechać tak jak zawsze zamierzamy. Liczę, że będą to dobre zawody.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto. Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.