MAŁA KROPKA. Metafory polityczne – I


Niektóre ze zjawisk zachodzących, w świecie przyrody ożywionej i nieożywionej, odkrytych i opisanych przez najznamienitszych uczonych, można z powodzeniem potraktować jako atrakcyjne i pouczające metafory polityczne. Dzisiaj, na początek: efekt Dopplera i prawa Keplera.

 

Efekt Dopplera. Christian Doppler (w 1803-1853), austriacki matematyk, fizyk, astronom i filozof – zauważył, iż fale dźwiękowe, poruszające się w naszym kierunku, docierają do nas skondensowane, „ściśnięte” – posiadając większą częstotliwość. Gdy źródło dźwięku od nas się oddala, fale „rozciągają się”; potrzebują więcej czasu, by do nas dotrzeć, a w efekcie: spada częstotliwość słyszanego dźwięku i słyszymy „słabiej”. Bardzo dobitnie o tych fizycznych prawidłowościach przypominają – zbliżając się do nas i oddalając „na sygnale”: karetka pogotowia czy wóz strażacki.

Efekt Dopplera wykorzystują, nawet zupełnie o nim nic nie wiedząc – z powodzeniem – politycy. Instynktownie i z praktyki wiedzą, iż najbardziej skuteczny impuls dochodzi tylko od nadawców, stojących najbliżej adresata; wszyscy pozostali, którzy są gdzieś dalej, a mówią tak samo głośno – już nie są tak samo  dobrze słyszani.

Prawa Keplera. Johannes Kepler (1571-1630), genialny astronom; gdy ogłosił swe trzy prawa, dotyczące obiegu planet wokół słońca, pewnie ani przypuszczał, że opisze, przy okazji, wręcz standardowy mechanizm zachowań politycznych.

Zacytujmy III prawo Keplera: „Kwadrat okresu obiegu planety po orbicie jest proporcjonalny do sześcianu wielkiej półosi tej orbity.” Przekładając na język „nie-astronomów”: im większa jest orbita planety, tym dłuższy jest czas jej pokonania, czyli obiegu wokół słońca.

Dla przykładu: Merkury potrzebuje ziemskiego kwartału, by obiec słońce; Wenus – trochę ponad pół roku ziemskiego; Mars potrzebuje dwóch lat ziemskich na pokonanie drogi wokół słońca, a rekordziści – Uran (84 lata) i Neptun (165 lat).

Wykorzystując III prawo Keplera jako, polityczną metaforę, można powiedzieć, iż każdy polityk, chcąc jak najczęściej pokazywać się przed obliczem swego politycznego boga, musiałby korzystać z orbity Merkurego, Wenus, no… w ostateczności Ziemi, ale kto, w tym orszaku, chciałby pozostawać politycznym Uranem, czy – nie daj Bóg (politycznym) – Neptunem?

SZYMON GIŻYŃSKI

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *