Dla geopolityki polskiej, posiadającej ambicję pracować na rzecz dobra polskiego państwa i narodu – punkt wyjścia stanowią dwa współczesne doświadczenia o globalnym znaczeniu.
Już od wielu miesięcy powtarzam, także na forum oświadczeń poselskich i publicystyki prasowej, iż – mocą słabnięcia geopolitycznej determinanty geograficznego sąsiedztwa – kształtuje się stopniowo nowe geopolityczne spozycjonowanie Polski.
Mimo „asertywnego” tonu pytań jakie zadał redaktor „Rzeczpospolitej” Jędrzej Bielecki ambasadorowi USA w Polsce Thomasowi Rose – rzeczony wywiad z 11 lutego 2026 roku, zasługuje na baczną uwagę.
Największą dotychczasową zdobyczą II prezydenckiej kadencji Donalda Trumpa jest powrót do dwubiegunowego, globalnego światowego porządku, któremu przewodzą Stany Zjednoczone i Chiny.
Przedstawiony w Davos plan prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, dotyczący powołania na forum ONZ – Rady Pokoju i redukcji G7 do G5 (z pominięciem Niemiec, Anglii, Włoch i Francji); za to z obecnością w światowej super-elicie: obok USA, Chin i Rosji – także Indii i Japonii – to koncepcja – dla Polski – obiecująca.
W grze mocarstw o światowy prymat – zwycięscy mogą być tylko dwaj: USA i Chiny. Do balansu między tymi supermocarstwami jest jeszcze dopuszczona Rosja; w mniejszym stopniu – Indie. Do balansu między mocarstwami nie nadają się Niemcy, którzy z tej wielkiej gry muszą być – skutecznie i bez pozostawienia najmniejszych złudzeń – wykluczeni.
Decyzja Prezydenta Karola Nawrockiego o przenosinach okrągłego stołu z Pałacu Prezydenckiego do Muzeum Historii Polski wywołała różne i charakterystyczne dla poszczególnych środowisk politycznych – reakcje. Ważne jest, iż Prezydenta popiera w tym względzie 84 proc. elektoratu PiS i 91 proc. – Konfederacji. Sprzeciw natomiast wyraża 70 proc. wyborców KO.
Kanclerz Niemiec Friedrich Mertz butnie zapowiada zbudowanie najsilniejszej armii konwencjonalnej w Europie. Deklaracje Mertza budzą zdumienie i obawę: „Jesteśmy świadkami końca tymczasowego, wielostronnego porządku opartego na zasadach /…/, na prawie międzynarodowym. Jesteśmy w fazie, w której w wielu miejscach egzekwowane jest prawo najsilniejszych.”
W polskich realiach wewnętrznych i geopolitycznych Pan Prezydent Karol Nawrocki pełni systemową rolę: autorytetu, przywódcy i jednoczyciela wszystkich polskich środowisk patriotycznych – w kraju i za granicą.
Tygodnik „Do Rzeczy” – w jednym numerze z 27 X 2025 r. – opublikował dwa ważne artykuły poświęcone premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi. Tytuły obu publikacji: Michała Krupy „Wirtuoz z Budapesztu” i Macieja Szymanowskiego „Odwaga samodzielnego myślenia” – mówią same za siebie.
Rozpoczyna się nowy – w historii Europy i Świata – rozdział niemieckiego obłędu. Przewidział to niedługo przed swoją śmiercią prezydent Lech Kaczyński: „Nasza rozgrywka w Unii Europejskiej to w pewnym sensie gra o suwerenność wobec polityki niemieckiej” – dodając, iż Niemcom „Chodzi o to, aby nie pozwolić Polsce stanąć na drodze Niemiec do statusu mocarstwa w skali globalnej”.
Jacek Bartosiak, prezes think-tanku Strategy & Future, w periodyku Układ Sił I/2025, odnotowuje trzy możliwe opcje w kalkulacjach Stanów Zjednoczonych względem Europy. Pierwsza opcja zakłada, iż to Europa bardziej potrzebuje USA, gdyż nie ma wystarczających walorów do obrony i uzależniona jest od dostaw amerykańskiego LNG.
Na progu nowego rozdziału naszych polskich dziejów trzeba postawić sobie zasadnicze pytanie: czy istnieje i kim jest dzisiaj polski inteligent? Bo przecież: znacząca część reprezentantów tzw. zawodów inteligenckich – np.: prawnicy, medycy, menedżerowie jako tacy – nie mają nic wspólnego z polską inteligencją i jej nie stanowią. To nie formalny status wykształcenia i zawodowa pozycja decydują o tym, czy ktoś jest inteligentem, czy nim nie jest. Inteligent w Polsce to polski patriota świadomy swej misji, czyli służby Ojczyźnie.
Redaktor Filip Menches opublikował w Tygodniku „Do Rzeczy” tekst pt.: „Czy mamy się już bać Niemiec?” Tytuł tekstu Menchesa jest na poły – prowokacyjny, na poły zaś – z punktu widzenia interesu narodowego – szkodliwy.
Taki właśnie jest walor i wymiar prezydenckiego zwycięstwa Karola Nawrockiego. Gdyby naród polski przegrał 1 czerwca, to Polska stałaby się – geopolitycznie – najbardziej zapalnym obszarem na mapie świata.
25 maja 1948 roku o 21.30 w mokotowskim więzieniu, w Warszawie, ubowski kat, starszy sierżant Piotr Śmietański, strzałem w tył głowy, zamordował Rotmistrza Witolda Pileckiego, jednego z najwspanialszych bohaterów w całej historii Polski.
Wielcy, brytyjscy mężowie stanu – Pitt Starszy i Pitt Młodszy – byli twórcami politycznej i zarazem geopolitycznej doktryny: zagrożenia należy przekuwać w szanse.
Króla Zygmunta Starego ostrzegali przed nieuniknionymi, fatalnymi skutkami połowicznego rozstrzygnięcia postanowień tzw. hołdu pruskiego – najwyżsi hierarchowie Kościoła Katolickiego w Polsce.