ŻUŻEL / Okres transferowy w wykonaniu Włókniarza Częstochowa bez większych rewelacji


Drużyna Eltrox Włókniarza Częstochowa nie sprostała przedsezonowym oczekiwaniom i po raz drugi z rzędu zabrakło jej w czwórce najlepszych PGE Ekstraligi. Po zakończeniu rozgrywek niektórzy kibice „Lwów” oczekiwali roszad kadrowych w trakcie okresu transferowego (1-14 listopada), lecz takowe zbytnio nie zaszły.

Wiadome było, że na kolejny sezon z „Biało-zielonymi” zostanie ich niekwestionowany lider. Leon Madsen, bo o nim mowa, posiada wciąż kontrakt z klubem, obowiązujący do przyszłego roku. Podobną zawartą umowę z częstochowskim klubem ma kreowany na jedną z czołowych żużlowców zespołu Fredrik Lindgren. Szwed jednak w minionym sezonie mocno zawiódł, osiągając średnią biegową wynoszącą zaledwie 1,652 punktu. W efekcie finalnym pozwoliło mu to zająć dopiero dwudzieste ósme miejsce wśród zawodników startujących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mało tego tylko w 3 spotkaniach fazy zasadniczej PGGE udało mu się „wykręcić” wynik dwucyfrowy. Popularny „Fredka” znacznie lepiej spisywał się w cyklu Speedway Grand Prix (Indywidualne Mistrzostwa Świata), gdzie rywalizował z najlepszymi jak równy z równym. W końcowym rozrachunku przypadła mu czwarta pozycja. W żadnym stopniu nie przypominał tego żużlowca, który na co dzień w polskiej lidze reprezentował barwy Włókniarza. Mimo ważnego kontraktu w opinii publicznej zastanawiano się nad przyszłością reprezentanta kraju „Trzech Koron” pod Jasną Górą. Ostatecznie w sezonie 2022 ponownie zobaczymy brązowego medalistę IMŚ 2018 i 2020 w „lwim” zestawieniu. Teraz wszyscy liczą na znaczną zwyżkę jego formy, a nad tym z pewnością sam „Freddie” przez zimowy okres będzie mocno pracować pod kątem sprzętowym, fizycznym oraz psychicznym.

Jeszcze w trakcie minionego sezonu było pewne, że swoją przygodę z zespołem czterokrotnego Drużynowego Mistrza Polski kontynuować będą krajowi seniorzy Bartosz Smektała i Kacper Woryna. Obydwaj, delikatnie mówiąc, nie zachwycali swoją dyspozycją. Jednak niejednokrotnie udowodnili, także w ubiegłym sezonie, że w dalszym ciągu mają spory potencjał i stać ich na przyzwoite zdobycze punktowe. Pokazali to choćby w zwycięskim pojedynku 8. kolejki Ekstraligi z Motorem Lublin (56:34) 4 czerwca br. na częstochowskiej „Arenie Zielona-Energia.com. Wówczas „Smyk” wywalczył dla gospodarzy spotkania 11 „oczek”, a wychowanek rybnickiego ROW-u 10 z 4 bonusami. Z podobnego powodu postanowiono również dać kolejną szansę Jonasowi Jeppessenowi. Duńczykowi również nie można odmówić ambicji i woli walki. Swoją postawą wyróżnił się zwłaszcza w wygranej potyczce z Apatorem Toruń 49:41 (16 maja), w którym zdobył 8 punktów. Ponadto był trzecią najjaśniejszą postacią w zespole spod znaku lwa obok Jakuba Miśkowiaka i Leona Madsena.

Jednym z priorytetów częstochowskich sterników było zatrzymanie najlepszej juniorskiej pary Jakub Miśkowiak-Mateusz Świdnicki. Ten cel udało się zrealizować w 100 %. Oznaczało to jednak, iż z ekipą CKM-u pożegna się inny młodzieżowy talent Bartłomiej Kowalski, który przez wymagającą konkurencję większą część sezonu 2021 pełnił rolę rezerwowego. Zawodnik, który pierwsze kroki stawiał w szkółce Janusza Kołodzieja, był kuszony przez toruńskiego Apatora. Potem mówiło się, że lada moment zwiąże się ze Stalą Gorzów. Internet okrążyło nawet słynne zdjęcie Kowalskiego w gorzowskich barwach w towarzystwie m.in. prezesa Marka Grzyba na parę dni przed otwarciem okienka transferowego. Nastąpił jednak niespodziewany zwrot akcji. Zdecydowano, że 19-latek przywdzieje kevlar mistrza Polski, Betard Sparty Wrocław. W chwili odejścia Bartłomiej Kowalski nie wykluczał jednak ponownych startów we Włókniarzu Częstochowa w przyszłości.

W „biało-zielonej” ekipie nie ma za wiele nowych twarzy. Pierwszym transferem, którym się klub pochwalił było pozyskanie Marcela Kowolika. Swoją karierę zaczynał od mini żużla, jako jeździec Rybek Rybnik. W tzw. „duży” speedway pomagał mu się wdrażać m.in. sam Sławomir Drabik w częstochowskiej szkółce. W wyniku ustaleń z klubem Rybki Rybnik, młody zawodnik ma zdobywać punkty dla Włókniarza przynajmniej do ukończenia wieku juniorskiego. Jako ciekawostkę możemy podać, że wujek Marcela, Sebastian Kowolik też ścigał się na żużlu. Ponadto w 1997 roku reprezentował barwy CKM-u.

Jednym z nowych nabytków klubu z Olsztyńskiej jest Rune Holta. Powrót „Ryśka Holtańskiego” do miasta „Świętej Wieży” jest zaskakujący, tym bardziej, że raczej przewidywano, iż pozostanie w drużynie ROW-u Rybnik. Norweg z polskim paszportem podjął rozmowy z klubem z południowej części województwa śląskiego, lecz do porozumienia nie doszło. W związku z tym Indywidualny Mistrz Polski z 2003 i 2007 roku postanowił podpisać z Włókniarzem tzw. kontrakt „warszawski”. Oznacza to, że w każdym momencie może zmienić klub na zasadzie wypożyczenia.

Ratunkiem na poprawę sytuacji w częstochowskim zespole ma być nowy-stary trener Lech Kędziora. Ściągnięcie tego szkoleniowca przyjęto w „Świętym Mieście” z dość sporym entuzjazmem. Pan Lech przez kibiców został pozytywnie zapamiętany w sezonie 2017, kiedy po raz pierwszy prowadził drużynę „Lwów”. Można rzec, że skazywany wtedy na pożarcie Włókniarz dokonał wręcz niemożliwego. Zajął piątą lokatę, ocierając się o rundę play-off. Co prawda w uzyskaniu owego rezultatu pomogło odjęcie małych, a co za tym idzie również i dużych, punktów meczowych ekipie ROW Rybnik – z powodu dyskwalifikacji Grigorija Łaguty za doping – ale i tak za plecami Włókniarza w końcowej klasyfikacji znalazły się wyżej notowane, przed inauguracją ligowych zmagań, zespoły z Grudziądza i Torunia. Biorąc pod uwagę właśnie te okoliczności, w Częstochowie mogą mieć nadzieje na osiągnięcie lepszego wyniku w roku 2022 niż w aktualnym.

NG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *