Prezes Włókniarza o Rohanie Tungate’cie i Jaimonie Lidsey’u: Wierzę, że najlepsze chwile w PGE Ekstralidze dopiero przed nimi


Od dwóch mocnych uderzeń Krono-Plast Włókniarz Częstochowa rozpoczął okienko transferowe w celu budowy składu na sezon 2026. We wtorek (18 listopada) ekipę „Lwów” wzmocnił Australijczyk Rohan Tungate. Następnego dnia do swojego rodaka dołączył Jaimon Lidsey. Fani żużla pod Jasną Górą wierzą, że ci dwaj żużlowcy będą stanowić o sile zespołu w nadchodzącym roku. Podobne nadzieje w rozmowie z „Gazetą Częstochowską” wyraża prezes klubu, Jakub Michalski.

Oczekiwane transfery w końcu stały się faktem. Odpowiednio we wtorek i środę ostatecznie zespół Włókniarza zasilili Rohan Tungate oraz Jaimon Lidsey. Z pewnością osiągnęliście Państwo pierwsze cele transferowe. Długo się staraliście, aby przekonać obu Australijczyków do startów dla „Lwów” w przyszłym roku?

Pozyskanie Rohana Tungate’a i Jaimona Lidsey’a to dla nas kolejne ważne elementy procesu, który od początku października konsekwentnie prowadzimy w klubie. Cały czas porządkujemy kwestie organizacyjne i budujemy stabilne fundamenty pod przyszłość, dlatego zależało nam na wyborach rozsądnych, przemyślanych i jednocześnie ambitnych. Rozmowy z oboma zawodnikami były bardzo konkretne – od pierwszych chwil było widać, że patrzymy w tym samym kierunku i mamy podobne oczekiwania wobec nadchodzącego sezonu. Zarówno Rohan, jak i Jaimon to żużlowcy, którzy swoim charakterem, podejściem do sportu i mentalnością doskonale wpisują się w kierunek, jaki wyznaczyliśmy na najbliższe miesiące. Jestem przekonany, że ich obecność pozwoli nam spokojnie realizować kolejne etapy pracy nad drużyną i doda zespołowi energii, której potrzebujemy w nadchodzącym sezonie.

Wielu widzi Rohana Tungate’a i Jaimona Lidsey’a jako nowych liderów Włókniarza w sezonie 2026. Ich wyniki w przeszłości na torze w Częstochowie były korzystne. Dlatego wydaje się, że przede wszystkim na obiekcie przy Olsztyńskiej mogą być znaczącymi postaciami drużyny, prawda?

Wierzę, że najlepsze chwile zarówno Rohana, jak i Jaimona w PGE Ekstralidze są dopiero przed nimi. Wierzę w tych zawodników i wierzę w drużynę, którą konsekwentnie budujemy. Nie chcemy jednak tworzyć wobec kogokolwiek oczekiwań ponad miarę. Najważniejsze jest to, aby każdy z nich czuł się w Częstochowie dobrze, miał odpowiednie warunki do rozwoju i mógł dawać z siebie maksimum. Jeśli tak będzie, wyniki przyjdą naturalnie – a tor przy Olsztyńskiej może być miejscem, w którym obaj staną się naprawdę kluczowymi postaciami drużyny.

Dawniej wielu zawodników, przychodząc do częstochowskiego klubu, nagle wyskakiwało z formą. Było tak choćby w minionym sezonie 2025 w przypadku Piotra Pawlickiego czy Jasona Doyle’a, którzy we wcześniejszych latach mieli spadek lub wahania formy. Tym samym wśród kibiców „Lwów” już na pewno budzą się nadzieje, że zarówno Rohan jak i Jaimon uwolnią pełnie swoich potencjałów, reprezentując biało-zielone barwy.

Życzę tego sobie i wszystkim kibicom Włókniarza. Nie mam nic przeciwko temu, aby zarówno Rohan, jak i Jaimon byli kolejnymi Australijczykami w historii naszego klubu, którzy osiągną sukcesy na miarę tych, jakie notowali choćby Ryan Sullivan czy Jason Doyle. Jeśli Rohan i Jaimon poczują tu stabilizację, wsparcie i dobre środowisko, to jestem przekonany, że również oni mogą zrobić duży krok naprzód i dać kibicom wiele powodów do radości.

Co do samego Rohana Tungate’a, czy to prawda, że momentami wahał się z przenosinami do Częstochowy? Pojawiały się bowiem takie doniesienia medialne.

To pytanie należałoby zadać samemu Rohanowi. Z naszej perspektywy rozmowy były rzeczowe i prowadzone w dobrej atmosferze. Najważniejsze jest to, że finalnie obie strony spotkały się w jednym punkcie, a Rohan zdecydował się dołączyć do Włókniarza. Teraz skupiamy się wyłącznie na przyszłości i pracy, którą mamy do wykonania.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *