Dzisiaj zaprezentujemy klasę gry na harfie – najmłodszą stażem w Jasnogórskiej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej w Częstochowie. Kieruje nią pani profesor Julia Król, absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach, która dyplom uzyskała w pracowni dr Anny Scheller.

Julia Król prowadzi zajęcia w Szkole I Stopnia. Współpraca z młodą pedagog rozpoczęła się dla niej nieoczekiwanie. – Otrzymałam informację o ogromnej potrzebie nauczyciela w częstochowskiej szkole, przyjechałam na rozmowę i otrzymałam angaż. To wspaniałe, niepowtarzalne miejsce, które poznałam z chwilą rozpoczęcia pracy. Bardzo dobrze się tu czuję i absolutnie nie przeszkadzają mi dojazdy z Katowic. Takie jest życie muzyka, nigdy nie wiadomo, gdzie będzie na nas zapotrzebowanie, gdzie rzuci nas los – stwierdza.

Instrument z historią
Harfa to instrument o niepowtarzalnym brzmieniu, który od wieków fascynuje muzyków i słuchaczy. Jej elegancka forma oraz subtelne, kojące dźwięki sprawiają, że jest wykorzystywana na scenach koncertowych oraz w domowych występach. Rozwój tego instrumentu odzwierciedla zmiany w kulturze i muzyce różnych epok. – Harfa to najstarszy instrument strunowy. Znana od czasów starożytnych, odkryto ją ponad 4 tysiące lat temu w mieście Ur w Mezopotamii.– Oczywiście ówczesne harfy różniły się wyglądem od współczesnych, ale niezmienny pozostał kształt trójkąta, z opływowym wykończeniem. Przez lata harfa ewoluowała, stosowanie różnych materiałów i technologii do produkcji doprowadziło do powstania rozmaitych typów tego instrumentu: o większej liczbie strun, bardziej jakościowym dźwięku i lepszych mechanizmach. Aktualnie w Europie gramy na dwóch rodzajach harf: haczykowej (celtyckiej – związanej z folklorem irlandzkim i szkockim) oraz pedałowej (znanej z baroku), którą możemy usłyszeć w filharmoniach, na koncertach muzyki klasycznej – opowiada prof. Julia Król. – W Jasnogórskiej Szkole Muzycznej dzieci uczą się na wysokiej jakości instrumentach francuskiej firmy Camac – dodaje.
W średniowieczu harfa stała się popularna w Europie Zachodniej, zyskując uznanie dzięki delikatnemu brzmieniu i możliwościom harmonicznym. – Była instrumentem dworskim, królewskim, stąd utwory były pisane na użytek wielkich dam. Najbardziej znaną harfistką, może niekoniecznie z gry, była królowa Francji Maria Antonina. Na tym instrumencie lubiła też grać żona Napoleona – wyjaśnia Julia Król. W baroku harfa zyskała na znaczeniu dzięki kompozytorom takim jak: Händel i Bach. – Z późniejszego okresu pochodzą wybitnie i uznane w świecie utwory, takie jak: „Dwa tańce” Claude’a Debussy’ego czy „Introdukcja Allegro” Maurice’a Ravela. To dzieła orkiestrowe, ale harfa sprawdza się także w innych gatunkach muzyki. Da się nawet na niej zagrać jazz, choć, nie ukrywam, jest to dość trudne, bo w jazzie jest dużo zmian harmonicznych, a harfa lubi ograniczoną ilość zmian. Ale są też harfy elektryczne, gdzie można uzyskać różne efekty i są one wykorzystywane w muzyce rozrywkowej. Ze współczesnych harfistów bardzo znany jest Andreas Vollenweider – szwajcarski muzyk, kompozytor i multiinstrumentalista, grający właśnie na instrumencie elektrycznym – wyjaśnia Julia Król.
Nowa klasa – nowe wyzwanie
W Jasnogórskiej Szkole Muzycznej nauka gry na harfie trwa dwa lata. – Klasa powstała w 2024 roku, jest bardzo młoda i dlatego jeszcze niezbyt liczna, ale zainteresowanie instrumentem rośnie. Wiadomość o powstaniu klasy szybko się rozniosła. Z moich obserwacji wynika, że harfa pociąga szczególnie rodziców. Jedna z mam powiedziała, że nawet pomyłki na harfie brzmią pięknie – śmieje się Julia Król.
W Jasnogórskiej Szkole Muzycznej uczniowie klas młodszych I-VI uczą się gry na mniejszej wymiarowo harfie haczykowej, która ma 36 strun oraz mechanizm haczykowy, obsługiwany lewą ręką. Natomiast w starszych klasach – grają na harfie pedałowej, która ma 47 strun oraz siedmiopedałowy mechanizm nożny, gdzie trzeba wykorzystywać ręce i nogi, co – jak podkreśla Julia Król – bardziej angażuje mózg. – Dla niektórych model pedałowy może wydawać się trudniejszy, ale jeśli dobrze opanuje się łączenie nóg i rąk podczas gry, to problemy znikają. W szkole są dwie harfy: haczykowa (mniejsza, waży 12 kilogramów) i pedałowa (większa, o wadze 48 kilogramów). Jednak wybór instrumentu determinuje wzrost ucznia – podkreśla nauczycielka.
Edukacja przebiega systemem indywidualnym, niemal tutorskim. – Uczennice mają w tygodniu po dwie godziny lekcyjne. Młodsze dzieci, zwłaszcza w początkowej fazie nauki, potrzebują mojej indywidulanej uwagi, muszą skupić się na sobie i muzyce. Takie podejście sprzyja pozytywnym wynikom. Natomiast w klasach późniejszych nauka przebiega także w grupie. Pracuje się z innymi instrumentalistami, aby nauczyć się współgrania w zespole – opowiada Julia Król.
Czy nauka jest trudna?
– Uważam, że żaden instrument do nauki ani nie jest trudny, ani nie jest łatwy. Każdy ma swoją specyfikę. Natomiast istotą jest to, że musimy tak nauczyć się grać, aby poruszyć słuchaczy. Zaczynamy od poznania dźwięków poszczególnych strun. Harfa ma trzy kolorowe struny: dwie czerwone C, czarne F i białe pomiędzy, trzeba też poznać zmiany trzech haczyków: odpowiedzialne za strunę: E, A i H. Na początku zaczynamy każdym paluszkiem z osobna, z tym tylko, że piąty, najmniejszy nie bierze udziału w grze – tłumaczy Julia Król.
– Jedyną rzeczą, której potrzebuje uczeń to chęci. Wszystko inne da się wypracować. Uczę cztery dziewczynki: dwie w drugiej oraz dwie w czwartej klasie, które zmieniły swój poprzedni instrument właśnie na harfę. To bardzo zdolne uczennice, chętne do pracy, bardzo polubiły instrument, co przekłada się na dobre efekty. Są uzdolnione, ale talent trzeba wspierać ćwiczeniami. Zaleca się dwie godziny grania dziennie, to optymalny czas, jednak konieczna jest systematyczność. Początkowo zajęcia mogą krócej trwać, aby opuszki palców przyzwyczaiły się do strun. Uważam jednak, że należy ze spokojem podchodzić do edukacji, aby nadmiarem nie zniechęcić. Już niedługo, pod koniec roku na koncercie w szkole pokażą, czego się nauczyły – dodaje.
Czym harfa zachwyca?
Julia Król przeszła wszystkie stopnie edukacji muzycznej. – Naukę na harfie zaczęłam już w Szkole I Stopnia. Najpierw wybrałam gitarę, poczułam jednak potrzebę zmiany. Chciałam grać na instrumentach dętych, ale ze względu na moją filigranową budowę, stanęło na harfie. Szkołę podstawową i średnią skończyłam w Szczecinie, studia w Katowicach. Instrument zachwyca mnie głębią tonów, nietypowym brzmieniem, możliwościami dźwiękowymi, które muzyk może wydobyć. Ponieważ struny mamy przed sobą możemy eksperymentować, zmieniać wysokość dźwięku poprzez miejsce pociągnięcia struny. Harfa przeważnie posiada naturalne struny, co powiększa jej muzyczne możliwości. Instrument jest moim przyjacielem, któremu mogę powierzyć swoje troski. To bratnia dusza, jak się jej nie widzi, to się za nią tęskni – konkluduje nauczycielka.
Iga Kozłowska – uczennica klasy II

– Harfa to bardzo piękny instrument, lubię na nim grać, bo ładnie brzmi. W ubiegłym roku nauczyłam się kilku utworów: „Muszelki”, „Żyrafa”, „Piłka”, „Małego romansu”. Teraz gramy: „Princess Polkę”, „Kanon”, „Huśtawkę”. Z harfą się nie rozstaję. Jak przychodzę po szkole do domu, jem obiad, gram, coś robię, znowu gram i idę do łóżka. Moja rodzina jest umuzykalniona, trzy siostry grają na instrumentach, dwie już są na studiach, a trzecia w czwartej klasie w tej samej szkole, co ja. Kontynuuję tradycję i marzę, aby w przyszłości grać zawodowo na harfie. W szkole jest fajnie, podoba mi się sala ciszy, lubię wszystkie zajęcia, nauczyciele są mili i opiekuńczy, koleżanki i koledzy – bardzo serdeczni.
URSZULA GIŻYŃSKA
