Patriotyczne wychowanie zawsze potrzebne


Rozmawiamy z szefem Wojskowego Centrum Rekrutacji w Częstochowie, panem ppłk. Mariuszem Błaszczykiem, który był gościem uroczystych obchodów Dnia Weterana Działań poza Granicami Państwa w Zespole Szkół Samochodowych.

 

Podczas wystąpienia wyraźnie akcentował Pan potrzebę wychowania patriotycznego. Dzisiaj, w czasach pokoju, jest to równie ważne, choć zapewne mające inne oblicze…

– Wychowanie patriotyczne nie teraz, tylko przez wieki było ważne. Trzeba spojrzeć wstecz na naszą historię i zobaczyć, że z dziada pradziada nasza wiedza o ojczyźnie, tradycje, walka wyzwoleńczo-narodowa pokazywały, że jesteśmy narodem walczącym. Nasze usytuowanie geopolityczne sprawia, że musimy sobie radzić z uwarunkowaniami. Jako naród mamy wypracowane systemy obronne, co pozwala nam dzisiaj żyć w wolnym i niezależnym od obcych mocarstw krajów. Ja i moi koledzy jesteśmy dumni, że jesteśmy Polakami i w chwili zagrożenia zrobilibyśmy to, co nasi przodkowie, i stawilibyśmy się do obrony i walki za ojczyznę.

 

Czy obecna konieczność wzmożonej pracy nad krzewieniem patriotyzmu to nie jest efekt 50 lat komunizmu? Choć, jak wiemy, Polacy miłość do ojczyny mają drukowaną w geny.

– W czasach komunizmu patriotyzm był przytłumiony, natomiast nie zmniejszony. Trzeba tu pamiętać o Żołnierzach Wyklętych, których w tej chwili wydobywamy z podziemia i pokazujemy ich zasługi. Niestety, działania ówczesnych władz podzieliły nas i przez wiele lat ci bohaterowie byli nieznani. Natomiast duch walki od pokoleń był naszą cechą narodową. Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach polski żołnierz, rycerz, legionista, był oceniany jako zdyscyplinowany, odważny i potrafiący myśleć strategicznie.

 

Właśnie powiedzenie: „za naszą i waszą wolność” od wieków określało polskiego żołnierza…

– Tak, to nasza idea. Dlatego dzisiaj prezentujemy tak wielką otwartość na Ukrainę i pomagamy Ukraińcom – tym walczącym z rosyjskim agresorem i najeźdźcą i tym, którzy azyl znaleźli w Polsce. Rozumiemy ich sytuację, ból i cierpienie. To przecież doświadczyliśmy sami, będąc przez lata pod zaborami i będąc atakowani przez Niemcy i Rosję.

 

Uczestniczył Pan w obchodach Dnia Weterana, który zorganizował Zespół Szkół Samochodowych. Co ma nam uzmysławiać Dzień Weterana?

– To, co głosi hasło: szacunek i wsparcie. Dzień Weterana powinien odbywać się codziennie. W moim przekonaniu jest on uwieńczeniem tego, co powinniśmy robić dla żołnierzy, funkcjonariuszy służb mundurowych, a nawet pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, w tym tych, o których, ze względu na wykonywane poza granicami kraju zadania, nie można mówić głośno. To, co oni robią, jest obowiązkiem wobec ojczyny. Ale to dotyczy także ich rodzin, które zostają w kraju, bo wsparcie najbliższych – rodziny, przyjaciół – jest dla tych żołnierzy najważniejsze. Zatem Dzień Weterana jest dniem tych wszystkich, którzy wypełniają misje wojenne i ich bliskich, którzy pozostają w kraju i z daleka ich wspierają. To ukłon naszego państwa w ich kierunku. Młode pokolenia właśnie z tego środowiska powinny brać przykład, bo są to osoby zdolne do poświęceń, pozostawienia swoich domów w nadziei, że nasz kraj zabezpieczy im byt, by mogli wypełniać swoją misję i zadania. A  przypomnę – że słowo weteran dotyczyło wcześniejszych pokoleń – tych walczących w I wojnie światowej i II wojnie światowej i było zamienne ze słowem kombatant. Natomiast Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa, obchodzony 29 maja odnosi się do tych żołnierzy, którzy po II wojnie światowej walczyli na różnych frontach o pokój. Ale oczywiście szacunek do munduru jest obowiązkiem obywatelskim.

W swoim przemówieniu podkreślił Pan, że status weterana może mieć każdy, kto dobrze wykonuje swoje obowiązki wobec własnej ojczyzny…

– …i drugiego człowieka. Znam wielu ludzi, którzy niekoniecznie byli weteranami wojennymi, a funkcjonariuszami straży pożarnej, straży granicznej czy policji i tajnych służb, i podpisywali kontrakt wyjazdu na misję, aby wspierać służby, na przykład jako ratownicy medyczni, psychologowie czy pracownicy obsługi administracyjnej. Również oni wykazywali odwagę i pełnili służbę na rzecz ojczyzny.

 

Czy zdaniem Pana, w tych niespokojnych czasach, powinno się wrócić do obowiązkowej służby wojskowej czy ją rozszerzyć ?

– Tak, oczywiście, a przede wszystkim Pan Prezydent, nasz Parlament i Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowując nową ustawę o obronie ojczyny, która weszła w życie 23 kwietnia br., wskazali, że dąży się do zwiększenia liczebności polskiej armii. Prowadzimy w tej chwili różne czynności informacyjne, aby zachęcić młodych do zasadniczej służby wojskowej, włącznie ze szkoleniem. Później proponujemy im zawodową służbę wojskową. Mamy nadzieję, że ten rok przyniesie optymalną liczbę, czyli 15 tysięcy nowych żołnierzy. Gdyby tak się stało, to byłby to wspólny sukces całego naszego kraju. I chcielibyśmy, aby ta liczba stale rosła i zakończyła się na poziomie 350 tysięcy, w tym 50 tysięcy Wojsk Obrony Terytorialnej.

 

Wojska Obrony Terytorialnej w dużym stopniu dopełniają stan liczebności wojska.

– Podkreślę, że w Polsce jest obowiązek służby wojskowej, tylko został zawieszony. Aktualnie są dobrowolna służba wojskowa oraz służba zawodowa, po ukończeniu np. akademii wojskowej. Wojska obrony terytorialnej spełniły swoją rolę, nie tylko szkoląc się na strzelnicach, ale przede wszystkim wykonując misję wsparcia w różnych trudnych sytuacjach – obecnie pomagając uchodźcom ukraińskim, wcześniej udzielając wsparcia w pandemii. Żołnierze tych służb słyną także z pomocy byłym żołnierzom.

 

Dzisiaj priorytetem powinno być wychowanie w duchu przygotowania do obronności. Czy zatem w szkołach nie powinno być więcej przedmiotów związanych z takim obowiązkiem edukacyjnym?

– Oczywiście, i wróci przedmiot przysposobienie obronne, aby młodzież już w szkole wdrażać w niezbędną wiedzę na temat obronności. To w połączeniu z wychowaniem patriotycznym, które obok szacunku dla munduru uczy poczucia obowiązku wobec ojczyny, wypełni zadanie polskiej edukacji.

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.