„Bali” znów na Boju pod Gniazdem


Sport kształtuje charakter, pomaga stawiać czoła wszelkim przeciwnościom – dowodem na to jest postawa Bartka Balsama, który ma za sobą naprawdę ostre życiowe zakręty. Choć dziś zmaga się min. z niepełnosprawnością, piłka nożna i szermierka znów wiele dla niego znaczą. „Iskra” Mokrzesz, w której przed laty pełnił funkcję bramkarza, współorganizuje dla „Balego” charytatywny Turniej Piłkarski w pierwszy sierpniowy weekend.

Bali, jak większość chłopców, piłkę uwielbiał kopać od małego. Takich jak on, było i jest mnóstwo na każdym blokowisku i w małych wioskach, gdzie gra się na łące za stodołą. To była jego pierwsza sportowa pasja, ale szybko pojawiła się i druga.

Jeden z kumpli przyznał się kiedyś, że idzie na trening szermierczy. Wiedziałem, że nie do końca po drodze mu było ze sportem, pomyślałem więc: skoro on może, to czemu nie ja?wspomina Bali.

Na treningach szermierczych szybko okazało się, że ma do tego dryg. Postępy przyszły bardzo szybko i wydawało się, że wstąpienie na prawdziwy szczyt jest tylko kwestią czasu. Okres dorastania przyniósł jednak z sobą także dostęp do innego życia. Pełnego niekontrolowanej zabawy, a więc i niezwykle atrakcyjnego. Coraz ważniejszy stawał się alkohol.

Zabawa była bardziej atrakcyjna od wysiłku na treningach, które najpierw zacząłem opuszczać, żeby wreszcie dać sobie z nimi spokój zupełnie – mówi Bartek. – Zdecydowanie łatwiej pogodzić było imprezowanie z graniem w piłkę na amatorskim poziomie. Nikt mnie nie pytał, czy w bramce staję po paru głębszych, czy na kacu.
Mimo wszystko, kiedy Bali trafił do Iskry, występy w klubowych barwach wiele dla niego znaczyły. Skłonność do częstego zaglądania do kieliszka była jednak coraz silniejsza.

Piłka nożna także poszła w odstawkę, a Bali wpadł w poważne problemy. Doszło do tego, że zaczął myśleć o samobójstwie. Choć do odebrania sobie życia ostatecznie nie doszło, jedna z nóg Bartka mocno ucierpiała, co owocowało postępującą niepełnosprawnością.

Nie było to łatwe, ale jednak w którymś momencie moja sportowa dusza pomogła mi się pozbierać. Postanowiłem powalczyć o zwycięstwo, jak na szermierczej macie, jak na piłkarskim boisku – Bali sprawia wrażenie, że nie użala się nad sobą. – Walczę każdego dnia i powalczę jeszcze długo, bo do celu, który sobie stawiam, droga daleka. Kiedyś byłem na początku drogi prowadzącej na olimpiadę, sam ją przed sobą zamknąłem. Droga na paraolimpiadę stoi jednak przede mną otworem. Wierzę, że się uda, a walczyć o to na pewno warto. Wiem to.

Bali po zakończeniu kariery w Iskrze, wielokrotnie odwiedzał Bojo pod Gniazdem, gdzie przecież ma prawo czuć się „u siebie”. Jego ostatnia wizyta miała miejsce podczas tegorocznego Memoriału Piłkarskiego, Bartek pojawił się na nim krótko po operacji, w wyniku której stracił część chorej nogi.

W kuluarach imprezy doszło do rozmów, które zaowocowały ideą organizacji Turnieju Piłkarskiego, w trakcie którego zbierane mają być fundusze na rehabilitację byłego zawodnika mokrzeskiego klubu. Organizatorzy są przekonani, że jeśli wykażą się taką determinacją, jak bohater imprezy, może ona okazać się sukcesem. Kto zwycięży w turnieju – to okaże się dopiero po ostatnim gwizdku, ale jeden zwycięzca już jest. To Bali, który pokazał, że był i będzie wielkim wojownikiem, w dyscyplinie, która nazywa się życiem.

Adam Jakubczak

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.