Nastroje przed meczem z wiceliderem z Gorzowa


Już w niedzielę (26 czerwca) o godzinie 19.15 dojdzie do pojedynku, który może mieć wpływ na końcową sytuację zespołu zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa w tabeli PGE Ekstraligi w fazie zasadniczej. Tego dnia „Biało-zieloni” zmierzą się na własnym terenie z wiceliderem i jednym z faworytów rozgrywek, Moje Bermudy Stalą Gorzów. W częstochowskim obozie nie ukrywają, że ich zamierzeniem będzie zdobycie dwóch punktów i dodatkowego bonusowego za lepszy bilans w dwumeczu. Zdają sobie jednak sprawę z klasy najbliższego przeciwnika.

W poprzedniej kolejce najwyższej klasy rozgrywkowej „Lwy” poniosły dość dotkliwą porażkę z ZOOleszcz GKM Grudziądz 42:48 na wyjeździe. Na piątkowej konferencji prasowej menadżer drużyny z miasta spod Jasnogórskiego klasztoru, Jarosław Dymek przyznawał, że po spotkaniu z „Gołębiami” miały miejsce dyskusje, których celem było wyciągnięcie odpowiednich wniosków przed kolejnymi ligowymi starciami. – Rozmowy oczywiście były. Ale o czym, to już jest kwestia, która zostaje za „zamkniętymi drzwiami”.  Wnioski również zostały wyciągnięte, przede wszystkim w naszym gronie – oznajmił „menago” częstochowian.

Z kolei główny cel na zbliżającą się potyczkę z ekipą z województwa lubuskiego jest jasno określony, a więc trzy duże „oczka”. Jednakże w Częstochowie wiedzą, że to zadanie do najłatwiejszych należeć nie będzie. – Oczywiście, że chcielibyśmy zgarnąć pełną pulę. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że ten pojedynek będzie strasznie ciężki. Stal Gorzów jest bardzo wymagającym rywalem. Plan jest taki, żeby zawodnicy (zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa – przyp. red.) punktowali na wysokim poziomie. Jeśli to się sprawdzi, będzie dobrze – stwierdza Jarosław Dymek.

Dawać z siebie wszystko z pewnością będzie wyrastający na czołową postać ekipy spod znaku lwa Kacper Woryna, który również był obecny na konferencji – Powiem szczerze, że nikt nie jest w stanie mnie zmotywować bardziej niż ja sam siebie. Taka jest moja praca. W każdych zawodach moim celem jest to, aby zdobywać jak najwięcej punktów dla drużyny. Po prostu robię swoje. – mówił senior Włókniarza.

W środowym (22 czerwca) finale Indywidualnych Mistrzostw Danii groźnie wyglądający wypadek zanotował lider teamu z Częstochowy, Leon Madsen. U Duńczyka obyło się bez złamań, lecz mocno się poobijał. Tak czy inaczej, kibice „Lwów” zastanawiają się zapewne, czy w niedzielę będzie on w pełni dyspozycyjny. – Mamy taką nadzieję. Do meczu zostały jeszcze dwa dni. Wiemy, że Leon to „twarda sztuka” i nie tak łatwo jest go załamać jak również złamać. Na pewno zrobi wszystko, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony i zadowolić częstochowską publiczność – informuje menadżer Dymek.

Powołany skład zielona-energia.com Włókniarza na niedzielną potyczkę z brązowym medalistą Drużynowych Mistrzostw Polski z ubiegłego roku wygląda podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach na stadionie przy ul. Olsztyńskiej przeciwko: Betard Sparcie Wrocław, ZOOleszcz GKM Grudziądz oraz For Nature Solutions Apatorem Toruń. Czy jest to zatem przyjęty na stałe jeden z elementów taktyki na mecze domowe? – Jeśli coś sprawdza się, po co zmieniać. Z takim założeniem podchodzimy również do niedzielnego pojedynku. Dlatego nie dokonywaliśmy żadnych zmian w składzie, w ustawieniu par czy numerów startowych – dodał Jarosław Dymek.

Moje Bermudy Stal Gorzów:
1. Szymon Woźniak
2. Anders Thomsen
3. Martin Vaculik
4. Patrick Hansen
5. Bartosz Zmarzlik
6. Oskar Paluch
7. Oskar Hurysz
8.

zielona-energia.com Włókniarz Częstochowa:
9. Leon Madsen
10. Bartosz Smektała
11. Kacper Woryna
12. Jonas Jeppesen
13. Fredrik Lindgren
14. Mateusz Świdnicki
15. Jakub Miśkowiak
16.

Norbert Giżyński

Foto. Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.