Jakub Miśkowiak, zawodnik zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa: Przed tym meczem chyba mało kto stawiał, że wygramy


Zawodnicy zielona-energia.com Włókniarza Częstochowa ponownie pokazali dominację na swoim domowym torze. 26 czerwca pokonali Moje Bermudy Stal Gorzów 50:40. Głównym bohaterem tej potyczki był Jakub Miśkowiak, który w sześciu biegach uzbierał 15 punktów.

Wydawać się mogło, że absencja Fredrika Lindgrena utrudni częstochowianom w wykonaniu zadania, jakim była wygrana z wiceliderem tabeli PGE Ekstraligi. Tymczasem sprawili niemałą niespodziankę. I choć punktu bonusowego nie wywalczyli, zwycięstwo osiągnęli w imponującym stylu. – Na pewno pojechaliśmy fajnie jako drużyna. Przed tym meczem chyba mało kto stawiał, że wygramy. Pokazaliśmy dobrą jazdę. Ja sam w końcu przebudziłem się. Dobrze dzisiaj czułem się na torze. Byłem szybki zarówno na starcie, jak i na trasie. Nasza drużyna zaprezentowała się równo i to też zdecydowało o końcowym wyniku – mówił na gorąco po pojedynku ze „Stalowcami” Jakub Miśkowiak.

Niedzielny ligowy start aktualnego Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów to był z pewnością występ, na jaki czekał w sezonie 2022. – Dokładnie. Nie ukrywam, że od samego początku sezonu chciałem odjechać takie zawody. I wreszcie jest wynik dwucyfrowy, mój pierwszy w tym roku. Do tej pory nie przekraczałem granicy 6 punktów. Fajny jest to przeskok. Zawsze moim marzeniem było zdobycie 15 punktów w meczu ligowym. Dzisiaj udało mi się to osiągnąć nie w pięciu, lecz w sześciu biegach. Tak czy inaczej wynik jest świetny – kontynuował niespełna 21-latek.

W wyścigu ósmym spotkania z brązowymi medalistami Drużynowych Mistrzostw Polski sprzed roku młodzieżowiec „Lwów” stworzył fantastyczne widowisko. Początkowo znajdował się na czele stawki, wożąc za sobą dwie gorzowskie armaty Martina Vaculika oraz Bartosza Zmarzlika. Wiele wskazywało na to, że „Misiek” metę minię na pierwszym miejscu. Jednakże na trzecim okrążeniu został wyprzedzony przez Vaculika. W pokonanym polu – do końca gonitwy – Jakub pozostawił za to Zmarzlika, co i tak było nie lada wyczynem. – Po tym biegu był lekki niedosyt. Martin jednakże też był szybki. Troszkę zostawiłem miejsca przy krawężniku i z rozpędem on tam wjechał. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego wyścigu, bo pokonałem innego dobrego i szybkiego zawodnika, a więc Bartka. To cieszy i buduje – stwierdził czołowy polski junior.

Ekstraligowych wojaży ciąg dalszy. W piątek (1 lipca) speedway rajderzy pod wodzą Lecha Kędziory pojadą do Wrocławia, by zmierzyć się z obrońcami tytułu mistrzowskiego, miejscową Betard Spartą. W pierwszym meczu „Biało-zieloni” na „Arenie zielona-energia.com” bez większych problemów ograli zespół ze stolicy województwa dolnośląskiego 52:38. Tym razem także zamierzają powalczyć o jak najlepszy rezultat. – Przed nami ciężki mecz z mistrzem Polski. Mam nadzieję, że odjedziemy fajne zawody. Będziemy chcieli pokazać dobrą jazdę i zwyciężyć w tym spotkaniu. We Wrocławiu zawsze dobrze czuliśmy się. Oby było dobrze również i w tym roku – zakończył Miśkowiak.

Norbert Giżyński

Foto. Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.