Szpital Tymczasowy w Katowicach spełnił swoje zadanie


Rozmawiamy z dyrektorem Szpitala MSWiA w Katowicach i dyrektorem Szpitala Tymczasowego w Katowicach Piotrem Grazdą

 

31 maja 2021 roku został zamknięty Tymczasowy Szpital covidowy w Katowicach. Czy to jest odpowiedni czas na taki ruch?

– Szpital zaprzestał swojej działalności zgodnie z decyzją Ministra Zdrowia. Jako szpital MSWiA realizujemy decyzje Ministra Zdrowia, a dane epidemiczne, które aktualnie obserwujemy, potwierdzają trafność takiej decyzji. W każdej chwili jesteśmy gotowi do ponownego zorganizowania szpitala tymczasowego.

 

Przygotowanie szpitala tymczasowego było zapewne dla Pana wielkim wyzwaniem w różnych aspektach: organizacyjnym, lekarskim, naukowym. Jakie ma Pan przemyślenia związane z tym przedsięwzięciem?

– Planowanie i budowa szpitala tymczasowego, muszę podkreślić z całą stanowczością, jest to praca zespołowa. Wymagała zaangażowania wielu specjalistów, ale także i wielu ludzi dobrej woli, którzy chcieli się poświęcić na rzecz innych, doradzając i przekazując swoje doświadczenia. Jest to wynik pracy personelu medycznego różnych specjalności i szczebli, jak również personelu technicznego i obsługi administracyjnej szpitala. To także efekt pracy osób innych dziedzin gospodarki i szczebli administracji , którzy swoją przychylnością i troską o dobro chorych z COVID-19 doprowadzili do tego, że ten szpital mógł powstać i funkcjonować dla mieszkańców całego województwa.

 

Tę inicjatywę mocno wspierało też wojsko…

– Oczywiście. Tu lista podziękowań do wszystkich grup i osób, które nam pomogły, jest bardzo długa. Wojska Obrony Terytorialnej były obecne cały czas na etapie budowy szpitala i potem kiedy funkcjonował przyjmując pacjentów. Bardzo dużą pomoc wnieśli też ratownicy górniczy, którzy służyli swą pomocą w czasie budowy, ale także w opiece przy pacjencie i punkcie szczepień, który prowadziliśmy przy szpitalu. I oczywiście wszyscy wolontariusze z różnych zawodów, także techniczno-informatycznych. Bez nich nie dalibyśmy rady. W końcu czerwca będziemy oficjalnie dziękować wszystkim, którzy podali nam swoją pomocną dłoń.

 

Jak duży był to szpital? Jego powierzchnia chyba rosła wraz z potrzebą udzielania pomocy chorym?

– Jeśli chodzi o funkcjonowanie tak dużego szpitala, ważne są dwie rzeczy. Pierwszy aspekt to budowa – szpital został wybudowany, przystosowany i wyposażony na 500 łóżek, z czego 400 to były łóżka wieloprofilowe, a 100 łóżek przeznaczono dla oddziału intensywnej terapii. I nasz szpital tymczasowy, jak wszystkie takie jednostki w Polsce, funkcjonował według wytycznych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Narodowego Funduszu Zdrowia, które zakładały uruchamianie kolejnych modułów w miarę pojawiania się kolejnych pacjentów w szpitalu. W naszym szpitalu maksymalna liczba pacjentów, która pojawiła się jednoczasowo, to ponad 350 pacjentów w szczycie trzeciej fali pandemii. Natomiast szpitale tego typu były projektowane tak, aby w szczycie epidemii zabezpieczyć mieszkańców i jednoczasowo móc otoczyć opieką jak największą liczbą pacjentów potrzebujących pomocy. Infekcja Covid-19 o ciężkim przebiegu może prowadzić do niewydolności oddechowej i dlatego potrzebna jest w tej sytuacji opieka medyczna o wysokim standardzie. Myślę, że szpital spełnił swoją rolę, bo liczby mówią same za siebie. Na przełomie marca i kwietnia, w największym szczycie epidemii na oddział intensywnej terapii zostało przyjętych 230 pacjentów, a na oddział wieloprofilowy prawie 900. Pogotowie Ratunkowe zawsze mogło do nas przyjechać, bo taka była nasza rola. Z jednej strony mieliśmy rezerwę łóżkową, ale z drugiej – cieszymy się, że nie było takiej sytuacji, że szpital wypełnił się całkowicie chorymi.

 

Czyli nie było sytuacji, że karetka odjechała z nieodebranym pacjentem?

– W szczycie epidemii szpital przyjmował w ciągu doby nawet 65 pacjentów. Jest to zdany sprawdzian możliwości technicznych w przestrzeni, którą miał szpital do dyspozycji, a z drugiej strony zdany egzamin personelu medycznego, który nieustająco pracował i opiekował się pacjentami, reagując na bieżąco na sytuację, jaka toczyła się na terenie województwa śląskiego. Dla wszystkich, którzy wiedzą jak działa szpital, jak się prowadzi oddział intensywnej terapii, i jakiej pomocy wymagają pacjenci tam przebywający, jest to najlepsze świadectwo tego, co zrobiliśmy.

 

Jak jesteśmy na etapie bilansu, to ilu pracowników zatrudnionych było w szpitalu?

– To bardzo duża grupa ludzi. W infekcji Covid-19 pacjenci byli w stanie ciężkim i wymagali wielospecjalistycznej opieki. System pracy funkcjonował w ten sposób, iż w miarę zwiększania uruchamiania poszczególnych modułów prosiliśmy do pracy większą liczbę osób. Natomiast podpisanych umów szpital posiadał ponad półtora tysiąca, w tym ponad 300 lekarzy, ponad 500 pielęgniarek. Pozostałe umowy to, ratownicy, opiekunowie medyczni,  salowe, wolontariusze, personel administracyjno-techniczny.

 

Niektórzy chorzy przebywali w szpitalu nawet od 6 do 8 tygodni. Czy u Państwa również to były tak duże terminy?

– O tym, gdzie przebywał pacjent, decydował jego stan kliniczny, wskazania oraz  schorzenia towarzyszące. W Szpitalu Tymczasowym w Katowicach funkcjonowały: regularny oddział wieloprofilowy, oddział intensywnej terapii, oraz łóżka respiratorowe. Byliśmy w stanie zapewnić pacjentowi kompleksową opiekę, Natomiast pacjenci, którzy wymagali procedur wysokospecjalistycznych i, zgodnie z zaleceniami, byli przekazywani do szpitali covidowych na trzecim stopniu referencyjności. Pacjentów, których stan zdrowia się to umożliwiał, wypisywaliśmy do domów, a część z nich trafiała na rehabilitację pocovidową.

 

Zdaliście Państwo egzamin na najwyższą ocenę. A jeśli chodzi o tę najsmutniejszą stronę pandemii, jak dużo pacjentów nie wygrało walki z covidem?

– Wyniki leczenia w szpitalu tymczasowym są bardzo dobre. Podawaliśmy chorym osocze i stosowaliśmy wszystkie aktualne schematy leczenia. Pacjenci otrzymywali kompleksową opiekę. Zespół lekarski i pielęgniarski był wielospecjalistyczny, byli u nas specjaliści z dziedziny interny,  intensywnej terapii, pulmonologii, neurologii, kardiologii, chirurgii i inni. Tak starliśmy się zorganizować szpital, aby w tym jednym miejscu zaoferować pacjentom wielospecjalistyczną opiekę medyczną.

Niestety, nie wszystkim udało się wygrać z tą ciężką chorobą. Ale jest duża grupa pacjentów, której udało się pokonać wirusa COVID-19.

 

Czy z Państwa pomocy korzystali też mieszkańcy Częstochowy i regionu częstochowskiego?

– Na terenie województwa śląskiego były dwa szpitale tymczasowe: w Pyrzowicach i nasz w Katowicach. O tym kto do nas trafiał, decydował stan kliniczny pacjenta, my przyjmowaliśmy wszystkich, którzy wymagali opieki, nie tylko z terenu województwa śląskiego.

 

Przy szpitalu tymczasowym prowadziliście Państwo i nadal prowadzicie punkt szczepień, który także jest potężnym wzywaniem medycznym i logistycznym.

– W punkcie szczepień, który powstał przy szpitalu tymczasowym, zaszczepiliśmy do dzisiaj około 150 tysięcy osób. Obecnie, dziennie szczepimy około 2,5–3 tysięcy osób. Pragnę podkreślić, że szczepienia w pandemii Covid-19 są niezwykle ważne, dlatego że wszyscy nasi rodacy, którzy się zaszczepią, są gwarancją i nadzieją tego, że na jesień nie będzie czwartej fali epidemii. Dlatego bardzo serdecznie zachęcam wszystkich, żeby się szczepili. Nasz punkt szczepień w obecnej lokalizacji będzie działał do 20 czerwca, potem będzie kontynuował swoją pracę w Muzeum Śląskim w Katowicach. Można się rejestrować, tak jak do wszystkich innych punktów – przez infolinię lub bezpośredni kontakt z punktem telefonicznie lub e-mailowo. Szczepienie jest gwarantem bezpieczeństwa nas wszystkich.

 

Panie Dyrektorze, a co zrobiliście z wyposażeniem po zamkniętym szpitalu tymczasowym?

– Część sprzętu, który znajdował się w Szpitalu Tymczasowym, to własność Rządowej  Agencji Rezerw Strategicznych, i zostanie on rozdysponowany zgodnie z decyzją Ministra Zdrowia. Natomiast infrastruktura, która była na wyposażeniu Szpitala Tymczasowego, aktualnie jest rozbierana i zostanie w szpitalu MSWiA w Katowicach, do dalszej decyzji Pana Ministra. Szpital MSWiA jest zawsze gotowy do niesienia pomocy i działania w sytuacjach nadzwyczajnych.

 

Czy jako lekarz, dyrektor takiego szpitala, może Pan zaprognozować czy czwarta fala faktycznie nam grozi i w jakim wymiarze? Wiem już, że największy wpływ na przyszłość mają szczepienia, ale co jeszcze może nas uchronić przed czwartą falą?

– Jest to wirus, wpisujący się w schematy rozprzestrzeniania się w populacji, charakterystyczne dla tej grupy drobnoustrojów. Jedynym sposobem dla nas który może uchronić nas przed wirusem są szczepienia. Dodatkową rzeczą, którą powinniśmy robić na co dzień to przestrzeganie zasad reżimu sanitarnego nakreślanego  przez Ministerstwo Zdrowia, Zaszczepienie i przestrzeganie tych zasad to wymogi do osiągnięcia odporności populacyjnej, która pozwoli nam w pełni wrócić do normalnego życia.

 

Budowa i prowadzenie takiego szpitala to zapewne dla Pana wielka szkoła życia, ale i wielka satysfakcja. Szpital funkcjonował wręcz perfekcyjnie…

– Znalazłem się w takim miejscu i w takim czasie, i starałem się wypełnić moje powołanie jak najlepiej.

Dziękuję uprzejmie za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *