Rynek Podziemny w Krakowie i jego tajemnice


Dzisiejsza opowieść przenosi nas do połowy XIII wieku. Oto kolejny bohater podziemnych historii: rękojeść średniowiecznego noża. Przedmiot o tyle niezwykły, że przybrał on w rękach rzemieślnika, który go wykonał, kształt postaci ludzkiej.

 

Potrzeba odwzorowywania własnego wizerunku jest prawie tak stara jak sam człowiek. Wystarczy przywołać kilka przykładów i technik, jak choćby przechowywaną w Wiedniu Wenus z Willendorfu, malunki z Lascaux czy dzieła starożytnych Greków, którzy rzeźbę antropomorficzną wydźwignęli na niebywałe wyżyny artystycznego kunsztu. W każdym przypadku oprócz woli powielenia ludzkiego odbicia dochodziło także pragnienie jego utrwalenia i zachowania ponad przypisany człowiekowi czas jego ziemskiej egzystencji. Stąd nie dziwią zastosowane materiały jak kamień, glina, drewno, kość czy brąz. Wykazały one nieraz, że wnoszą do tworów ludzkich rąk czynnik niezwykle ważny: trwałość. Dzięki temu dzieła potrafią przeżyć o całe tysiąclecia swoich od dawna nieobecnych twórców.

W tę ponadczasową procesję przemijania i trwania wpisuje się również mała, użytkowa rzeźba eksponowana w Rynku Podziemnym w Krakowie. Przyglądając się jej, trudno uwierzyć, że liczy ona sobie 750 lat. Spróbujmy krótko opisać ten przedmiot. Widzimy, że wyrzeźbiona postać pochyla głowę delikatnie do przodu, subtelnie się przy tym uśmiechając. Duże okrągłe oczy wpatrzone są gdzieś w dal, przed siebie. Ściśnięte, wąskie usta stanowią przeciwwagę dla masywnego, prostego nosa. Na ramiona i plecy opadają długie, okalające twarz pofalowane włosy. Ręce ułożone zostały wzdłuż ciała, a dłonie w naturalnym geście wylądowały w kieszeniach ubrania, które stanowi długa, lekko pofałdowana szata. Ta postać przypomina nieco dzisiejszego wieczornego spacerowicza, ubranego w ciepły dres z kieszeniami, przechadzającego się po jednym z krakowskich parków. Można dostrzec tę samą zrelaksowaną postawę, tak potrzebną po całym dniu wszelkich życiowych zmagań. Wróćmy jednak do średniowiecznej rzeźby i do szaty. Widać wyraźnie, że górną jej część zdobi prostokątna krajka, wykonana z ukośnego splotu. Do okalającego talię pasa została przywieszona sakiewka, ozdobiona krzyżem.

Artysta-rzemieślnik wykorzystał do realizacji rzeźby kość. Jego dzieło, co szczególnie istotne, miało z założenia charakter użytkowy, to znaczy miało stanowić część chwytną noża. To oczywiście determinowało kilka czynników. Zastosowany materiał musiał być trwały, lekki i przyjemny w dotyku – obrobiona kość spełnia wszystkie te kryteria. Jednocześnie gabaryty przedmiotu musiały odpowiadać wielkości ludzkiej dłoni, która na owej rękojeści miała się zaciskać. Stąd niewielki rozmiar, wynoszący 9,8 cm długości. Do tej charakterystyki koniecznie jednak należy dodać kunszt wykonania, co skłania do wniosku, że owo dzieło było produktem luksusowym, a nóż należał do kogoś z ówczesnych wyższych sfer.

Niestety zarówno rzemieślnik, jak i widoczna postać są i zapewne pozostaną dla nas anonimowi. Być może widoczna postać w ogóle nie odpowiadała konkretnej osobie i stanowiła tylko pewną wypadkową tego, co rzeźbiarz dookoła siebie widział i co mógł wykorzystać w swojej pracy. Niemniej jednak jest to dla nas cenne źródło informacji. Możemy bowiem zobaczyć, jak wyglądali ludzie żyjący w połowie XIII wieku, jak się ubierali, jakie nosili ozdoby i fryzury, wreszcie – jakie przedmioty były im potrzebne do codziennego funkcjonowania. W tym wypadku sakiewka odpowiada naszemu współczesnemu portfelowi albo portmonetce.

Wspomniałem o dużych, wpatrzonych w dal oczach wyobrażonej postaci. Gdyby te oczy mogły widzieć, to co zobaczyłyby w momencie, w którym artysta-rzemieślnik je wyrzeźbił? Jaki obraz Krakowa zastygłby w źrenicach tych niewidzących oczu? Byłby to zapewne widok szczególny. Otóż czas powstania tej rękojeści zbiega się z czasem lokacji Krakowa na prawie magdeburskim w roku 1257. Jest to istotna data w dziejach miasta, wyznaczająca niejako jego nowy początek. Wtedy to osobnym przywilejem książę Bolesław Wstydliwy nadał miastu nową formę organizacyjno-prawną, co wiązało się również z przyjęciem przez nie nowego kształtu urbanistycznego. Nasza rękojeść towarzyszyła zatem Krakowowi, kiedy dopiero co został wytyczony Rynek, kiedy powstawały w jego przestrzeni pierwsze kamienne i drewniane kramy kupieckie oraz pierwsze budynki mieszkalne i handlowe, które z czasem zostały zamienione w pałace okalające krakowski wielki plac. Powstawał szachownicowy układ ulic, a ziemia została podzielona na parcele pod zabudowę i zaczęto wznosić pierwsze kamienice. Między innymi o tym opowiada wystawa w Rynku Podziemnym.

Po wizycie w podziemiach warto odwiedzić Wieżę Ratuszową, w której znajduje się ekspozycja poświęcona krakowskiemu samorządowi oraz cechom rzemieślniczym. Na szczycie Wieży znajduje się punkt widokowy, z którego można rzucić okiem na lokacyjny układ Starego Miasta. Wizytę na krakowskim Rynku można zaś zwieńczyć zwiedzaniem Kamienicy Hipolitów, która znajduje się tuż przy kościele Mariackim. Prezentowana tam wystawa stała, wypełniona wspaniałymi artefaktami pochodzącymi z okresu od XVI do początku XX wieku, opowiada o życiu krakowskich mieszczan.

 

Łukasz Walas

Kustosz w Muzeum Krakowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *