Krono-Plast Włókniarz Częstochowa nie ma za sobą udanego początku sezonu 2026 w PGE Ekstralidze. 17 kwietnia „Lwy” na własnym obiekcie zostały niezwykle mocno rozgromione przez Orlen Oil Motor Lublin 26:64.

Jeszcze na kilka dni przed starciem z wicemistrzem Polski trener „Biało-Zielonych”, Mariusz Staszewski mówił, że tylko cud może pozwolić, aby zdobyć dwa duże punkty w tym spotkaniu. Ten jednak nie wydarzył się i częstochowianie znów musieli przełknąć gorycz porażki. – Tym razem cudu nie było, ale jest jeszcze wiele meczów przed nami. Tak więc mam nadzieję, że jeszcze pozytywnie zaskoczymy kibiców i co najmniej kilka niespodzianek w tym roku kibicom zrobimy – powiedział szkoleniowiec.
Mimo że Włókniarz w żadnym wypadku nie był faworytem piątkowej potyczki, pod Jasną Górą wierzono, że miejscowi żużlowcy podejmą walkę z wyżej notowanymi rywalami. Lublinianie jednak na zbyt wiele nie pozwolili brązowym medalistom DMP sprzed czterech lat. – Nie spodziewaliśmy aż takiego rozstrzygnięcia. Myśleliśmy, że bardziej się postawimy. Kluczowe w tej rywalizacji były starty, które przegrywaliśmy i stąd też takie wysokie rozmiary naszej porażki – dodał nasz rozmówca.
Pozytywów po stronie częstochowskiego zespołu w batalii z Motorem za dużo nie było. Zaliczyć do nich można było choćby postawę juniorów Szymona Ludwiczaka oraz Alana Ciurzyńskiego. Zwłaszcza drugi z wymienionych miał powody do dumy, bowiem w końcu udało mu się zdobyć punkt w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dokonał tego w jedenastym wyścigu zawodów, pokonując juniora przyjezdnych Bartosza Jaworskiego. – Właśnie tymi plusami były postawy Alana Ciurzyńskiego i Szymona Ludwiczaka. Obaj na początku spotkania co prawda spisywali się słabo. W każdym razie Szymek jeździ coraz korzystniej z meczu na mecz. A „Ciuciek” wywalczył swój debiutancki punkt w PGE Ekstralidze. Jest to więc na pewno fajny prognostyk. Myślę, że w przypadku naszych juniorów można spodziewać się coraz lepszych wyników – oznajmił.
Ekipę pod wodzą trenera Staszewskiego czekać będzie mecz z kolejnym oponentem z wyższej półki. Chodzi o spotkanie z Pres Grupa Deweloperska Toruń, którego „Lwy” podejmą już w piątek (23 kwietnia) o godzinie 18:00. Jak szkoleniowiec widzi rywalizację z aktualnym drużynowym czempionem kraju? – Wiem doskonale, że team z Torunia jest mocny jak zespół z Lublina. Ale ja, jako trener częstochowskiej drużyny, muszę w nią wierzyć. Mamy zaplanowane spotkanie z całą ekipą i będziemy działać, żeby było lepiej. Część naszych zawodników ma już na pewno ułożony tryb meczowy. Mamy zaplanowane treningi, w tym czwartek tuż przed meczem. Właśnie te czwartkowe harce mogą okazać się kluczowe. Będziemy próbować – zakończył.
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
