Kacper Woryna: Fajnie zacząć sezon od dwóch domowych spotkań


Jeszcze w ubiegłym roku zdobywał punkty dla Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Pod Jasną Górę wrócił – lecz w innej roli – już w piątek (17 kwietnia), kiedy „Lwy” w meczu 2. kolejki PGE Ekstraligi podejmowały Orlen Oil Motor Lublin. Kacper Woryna, o którym mowa, gromadząc 14 punktów doprowadził do ogromnego zwycięstwa „Koziołków” 64:26. Po tym spotkaniu niespełna 30-latek rozmawiał z „Gazetą Częstochowską”.

Ledwo co zmieniłeś barwy, a już powróciłeś do Częstochowy, choć jako zawodnik innej drużyny. Jakie odniosłeś wrażenia?

Bardzo fajne. Powiem szczerze, że tak naprawdę nie zdążyłem jeszcze na dobre osiedlić się w Lublinie i przyjeżdżając do Częstochowy odniosłem wrażenie, że jakby na mecz domowy. Mogłem też to odczuć dzięki kibicom, którzy bardzo miło mnie przyjęli. To było super dobre.

Nie odczułeś, że ten powrót nastąpił zbyt szybko?

Jak spojrzałem na terminarz po jego ogłoszeniu, nawet ucieszyłem się, że tak szybko przyjadę do Częstochowy. Stwierdziłem, że fajnie będzie w taki sposób zacząć sezon – można powiedzieć – od dwóch domowych spotkań (śmiech).

Jeśli chodzi o sam mecz, z pewnością był on dla Was udany, tym bardziej, że wygraliście ogromną przewagą…

Myślę, że były to fajne zawody dla każdego z naszej drużyny. Sądzę, że wszystko pasowało, więc nie ma oczywiście na co narzekać.

To był już drugi tak wysoki triumf Motoru Lublin. W czym tkwi Wasza siła?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć. Każdy z chłopaków mocno pracuje. Efekty tego raz są, a raz nie. Uważam, że jeszcze za wcześnie oceniać konkretnie siłę zespołu po drugiej kolejce. Na pewno jednak dobrze weszliśmy w sezon i będziemy starali się naszą pracę wykonywać w taki sposób do końca rozgrywek.

Szykuje się dla Ciebie chyba sezon życia. Już w piątek zdobyłeś drugą w obecnych zmaganiach PGE Ekstraligi „dwucyfrówkę”. Do tego zaliczyłeś jak na razie najlepszy występ.

Będę tak pracował, aby te wyniki się powtarzały. To jest żużel. Oby zdrowie dopisywało, a reszta jest już w moich rękach.

Co stoi za takim dużym wyskokiem Twojej formy?

Wszystkie gwiazdy zebrały się ewidentnie w linii (śmiech).

A może właśnie fakt, że w tym roku będziesz startować w FIM Speedway Grand Prix dodatkowo Cię motywuje do lepszej jazdy?

Ciężko dokładnie stwierdzić. Aktualnie nie skupiam się na tym. Wykonuję swoją pracę jak najlepiej potrafię. Ciężko pracowałem przez zimę i czynię to nadal, aby wyniki były jak najlepsze. Pomaga mi w tym mój team, czy też inne osoby, które niekoniecznie są widocznie w telewizji bądź w social mediach. To jest bardzo ważne. Na ten moment wszystko się układa. W całym przedsięwzięciu każdy jego procent ma znaczenie. Cieszę się, że póki co tak to wygląda.

W piątek (24 kwietnia) przy Alejach Zygmuntowskich zmierzycie się z Stelmet Falubazem Zielona Góra. Czyżby kolejny krok naprzód z Waszej strony, jeśli chodzi o kontynuowanie serii zwycięstw?

Na pewno będziemy walczyć (uśmiech).

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

Rozmawiał: Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *