20 marca na scenie Filharmonii Częstochowskiej spotkali się uczniowie Jasnogórskiej Niepublicznej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia oraz Zespołu Szkół Muzycznych im. Marcina Józefa Żebrowskiego, aby z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej pod batutą maestro Adama Klocka wziąć udział w corocznym Koncercie Dyplomantów, od bieżącej edycji łączącego podczas jednego wydarzenia wychowanków obu placówek edukacyjnych. Po wydarzeniu porozmawialiśmy z wykonawcami oraz dyrekcją instytucji.
ZESPÓŁ SZKÓŁ MUZYCZNYCH IM. MARCINA JÓZEFA ŻEBROWSKIEGO
Zastępca dyrektora Małgorzata Kryś

– Do niedawna byliśmy jedyną szkołą, która miała klasę dyplomową. Zamysł był taki, żeby Orkiestra Symfoniczna akompaniowała młodym wykonawcom, najlepszym z najlepszych, bo nie wszyscy mogą wziąć udział w koncercie. Natomiast Jasnogórska Niepubliczna Szkoła Muzyczna II stopnia w zeszłym roku po raz pierwszy wypuściła klasy dyplomowe i powstała idea, aby połączyć te występy, ponieważ w Filharmonii pracują nauczyciele muzycy z obu placówek. Myślę, że to sprawiedliwe, że w ten sposób jedna i druga szkoła mają takie same szanse zaprezentowania swoich najlepszych wychowanków, którzy kończą naukę na tym etapie i mogą iść dalej.
Koncert był bardzo udany. Obie szkoły miały się czym pochwalić i zebrały zasłużone gratulacje. Poziom był naprawdę wysoki. Dobrym pomysłem były naprzemienne występy uczniów z obu placówek i również, że były zapowiadane przez ich kolegów, bo dzięki temu mogli o nich się wypowiedzieć z głębi serca. Znają się wiele lat, szczególnie jeżeli uczą się razem od I stopnia.
Wcześniej były takie możliwości, że jedna szkoła miała cały koncert dla siebie. Siłą rzeczy obecne rozwiązanie z jednej strony trochę skraca naszą prezentację, ale z drugiej sprawia, że musimy wybrać kilkuosobowe grono rzeczywiście najlepszych instrumentalistów. Nie uważam tego za ograniczenie, wręcz przeciwnie. W mojej ocenie ta formuła powinna być kontynuowana.
Milena Kluge, klasa skrzypiec Aleksandry Szwejkowskiej-Belicy

(wykonała: rapsodię koncertową na skrzypce i orkiestrę „Tzigane” Maurice’a Ravela)
– Rapsodia „Tzigane” Maurice’a Ravela jest dość popularnym utworem, ale unikatowym, ponieważ tak naprawdę każdy skrzypek ma dla niego totalnie inną interpretację. Bardzo się cieszę, że dzisiaj mogłam zaprezentować własną oraz swoje umiejętności. Jest bardzo barwny i ciekawy, nie tylko dla solisty podczas gry, ale też w odbiorze. Myślę, że dla widowni również był wyjątkowo atrakcyjny. Z Orkiestrą grało się świetnie. Próby były co prawda stresujące, tydzień był intensywny, ćwiczyliśmy codziennie. Ale jak już się wchodzi na tę scenę podczas koncertu, jest to bardzo entuzjastyczna i i energetyczna chwila. Jestem bardzo szczęśliwa, że w ogóle miałam taką możliwość.
Planuję kontynuować naukę na studiach muzycznych, przygotowuję się do egzaminów do Katowic, Warszawy i Gdańska. Zobaczymy, gdzie się dostanę. Niestety tego utworu nie będę mogła zagrać, ale za to planuję wykonać pierwszą część koncertu Sibeliusa, którą też dzisiaj słyszeliśmy
Filip Kłosowski, klasa kompozycji Marcina Mirowskiego

(wykonał: I cz. Koncertu skrzypcowego własnego autorstwa)
– Koncepcja koncertu, który dzisiaj wykonałem, powstała… mógłbym powiedzieć nawet, że z niczego. Na bazie tematu złożonego w zasadzie z pięciu dźwięków zbudowałem gęstą instrumentację. Chodziło o pokazanie nowej harmoniki. Część pierwsza miała być neoklasyczna, głównie zależało mi na zilustrowaniu emocji, moich wewnętrznych przemyśleń. Natomiast punktem odniesienia jest dla mnie forma utworu. Starałem się, aby była zachowana klasyczna, przy okazji nadając brzmieniowo jak najbardziej nowoczesny charakter. Stravinsky jest trafnym skojarzeniem, on również obrazował tworząc muzykę do baletów czy oper. Ja natomiast ukierunkowuję się na muzykę filmową, w której ilustracja wymagana jest niemal na każdym kroku i posługiwanie się muzyką, aby oddać jak najwierniejszy sens tego, co człowiek może sobie wyobrazić. Myślę, że temu podołałem, a współpraca z Orkiestrą i możliwość prawykonania własnego utworu podbija wszystkie emocje.
Na pewno nie odkładam skrzypiec, są bardzo blisko mojemu sercu, natomiast priorytetem jest dla mnie kompozycja, w szczególności muzyka filmowa. Zamierzam aplikować na pierwszy rok do Warszawy. A jak już trochę zapoznam się ze studiami, planuję wybrać się do Royal Academy of Music w Londynie.
JASNOGÓRSKA NIEPUBLICZNA OGÓLNOKSZTAŁCĄCA SZKOŁA MUZYCZNA II STOPNIA
Dyrektor Jolanta Sosińska

– W tym roku był to wyjątkowy Koncert Dyplomantów, bo po raz pierwszy wzięli w nim udział uczniowie obu częstochowskich szkół muzycznych. Odbył się z inicjatywy dyrektora Filharmonii Częstochowskiej Adama Klocka, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. To wspaniała idea, że absolwenci obu placówek kształcących na poziomie średnim mogli wraz z Orkiestrą Symfoniczną pokazać dotychczas zdobyte umiejętności. Dla nas było to wydarzenie radosne. Towarzyszymy tym ludziom od wczesnych lat życia, niektórzy są z nami od warsztatów muzycznych, na które zapraszamy dzieci w wieku 5 lat. To jest kilkanaście lat, zdążyliśmy się przywiązać, przez ten czas przyglądaliśmy się ich rozwojowi, postępom.
Koncert był piękny, wzruszający i zróżnicowany, tak udało się wybrać dyplomantów, że poza skrzypcami instrumenty się nie powtarzały. Ciężko jest mi go ocenić od strony profesjonalnej, bo nie jestem zawodowym muzykiem. Natomiast pod względem wrażenia artystycznego młodzież zaprezentowała się bardzo dobrze, w czym duża zasługa maestro Adama Klocka i muzyków Orkiestry. Będąc na próbach widziałam, jak wspierali uczestników i z nimi pracowali. Osobiście mam nadzieję, że przedsięwzięcie będzie kontynuowane.
Są dwie szkoły, każda ma trochę inną ofertę, co daje wybór młodym ludziom z Częstochowy i regionu. Z jednej strony szkoła z długą historią. My z kolei kładziemy duży nacisk, oprócz edukacji ogólnej i muzycznej, na wychowanie w duchu wartości chrześcijańskich. Możliwość wyboru jest wartością dodaną i rozwój oraz współpraca obu placówek przysłuży się rozwojowi miasta.
Muszę też zwrócić uwagę na naszych reprezentantów. Mamy wspaniałą skrzypaczkę i oboistkę, świetnie zapowiadającą się pianistkę, pięknie zagrała wiolonczelistka, początkujące śpiewaczki, które zaczynają rozwijać możliwości głosowe. Wierzę, że będą rozwijać się muzycznie i rozwijać pasje. Nawet jeżeli życie zawiedzie je w inne obszary, to liczę, że będą z sentymentem wspominać czas spędzony w edukacji muzycznej.
Jagoda Gumienna, klasa skrzypiec Blanki Bodziachowskiej-Żyły

(wykonała: cz. I Koncertu Skrzypcowego d-moll op. 47 Jeana Sibieliusa)
– Koncert był dla mnie wielkim wydarzeniem, tak naprawdę pierwsza styczność z profesjonalnymi muzykami towarzyszącymi mi na scenie jako orkiestra. Zdecydowanie długo tego nie zapomnę, myślę, że do końca życia. Czułam się wyśmienicie, publiczność była bardzo przychylna. Czułam pozytywną energię zarówno ze strony odbiorców, jak i muzyków. Każdy z nich z osobna jest przesympatycznym człowiekiem i świetnym artystą. Było cudownie.
Bardzo podoba mi się Koncert Sibeliusa, jest chyba moim ulubionym, tu wykonałam pierwszą część, choć najbardziej podoba mi się trzecia. W zeszłym roku podczas koncertu wykonała go wspaniała skrzypaczka Edyta Ociepa. Słuchałam jej i myślałam, jaki utwór ja mogę w przyszłym roku zagrać. Może również Sibelius, taki piękny. Zdawałam sobie sprawę, że jest trudny. Powiedziałam o moich planach nauczycielce, pani Blance Bodziachowskiej. Stwierdziła, że super pomysł. Już w wakacje zaczęłam go rozczytywać. Gdy wróciłam do szkoły, okazało się, że dobrze mi idzie i zostałyśmy przy tym koncercie.
Wybieram się na Akademię Muzyczną, do jednego z najlepszych profesorów w Polsce, pana Marcina Baranowskiego. Taki jest plan. Na pewno skrzypce, to już od dawna mam nakreślone, innej opcji nie ma.
Karolina Ociepa, klasa oboju Wojciecha Pompki

(wykonała: I cz. Koncertu obojowego C-dur Josepha Haydna)
– Już w trackie prób byłam bardzo zmotywowana, czułam duże wsparcie ze strony Orkiestry, jak i koleżanek ze szkoły. Dzięki temu na scenę wychodziłam z przyjemnością, chociaż trochę stresu było. Jak już muzyka zaczęła grać, uczucie było wspaniałe. Nie wiem, czy tylko ja tak miałam, ale gdy tylko zeszłam za kulisy, to od razu chciałam wrócić i grać dalej. Doświadczenie występu z profesjonalnymi muzykami, później poczęstunek i rozmowy, wymiana wrażeń, atmosfera była przyjemna. Poczułam się dorosło i że rzeczywiście biorę udział w prawdziwym wydarzeniu artystycznym.
Profesor Wojciech Pompka był na koncercie, widziałam go na balkonie, co dodało mi otuchy. Był też na każdej próbie i dzielił się uwagami, dzięki temu występ wyszedł najlepiej, jak mógł. W sumie cieszę się, że był na widowni, bo mógł się lepiej wsłuchać. Sam podsunął mi utwór, który wykonałam. Jak już go zaczęłam ogrywać, bardzo mi się spodobał. Już nieraz wykonywałam ten koncert, za każdym razem coś poprawiałam i ostatecznie na niego się zdecydowałam. Nie tylko obój ma tam piękne partie, ale i orkiestra. Jest trochę radosny, trochę ekspresyjny.
Będę zdawała do akademii muzycznej, mam nadzieję, że się uda, bo nigdzie nie czuję się tak dobrze jak na scenie podczas gry. Ponad pół życia spędziłam w szkole muzycznej i ciężko by było teraz z tego zrezygnować. Oczywiście na studiach będzie jeszcze więcej ciężkiej pracy, ale jak coś się lubi, to jest to bardziej przyjemność.
wysłuchał i opracował: ŁUKASZ GIŻYŃSKI
