Krono-Plast Włókniarz Częstochowa w piątek (19 czerwca) o godz. 18:00 w ramach 9. kolejki PGE Ekstraligi podejmie beniaminka rozgrywek Fogo Unię Leszno. „Lwy” ponownie staną przed szansą walki o pierwsze w tym sezonie ligowe punkty, a po ostatnim meczu w Lublinie z Orlen Oil Motorem kibice żużla w mieście pod Jasną Góra mogą mieć powody do przynajmniej odrobiny optymizmu.

Częstochowianie, przegrywając tydzień wcześniej na ziemi lubelskiej „jedynie” 40:50, zaprezentowali najlepszą postawę na wyjeździe w tegorocznych zmaganiach. Do startu w biegach nominowanych jednak sztab szkoleniowy Koziołków na czele z trenerem Maciejem Kuciapą oraz menadżerem Jackiem Ziółkowskim powołał zawodników młodzieżowych. Tę sytuację goście wykorzystali w 100 % odrabiając straty w końcowym rozrachunku do 10 „oczek”.
– Zdobyte przez nas 40 punktów w Lublinie na pewno wstydu nie przynosi, aczkolwiek trzeba zwrócić uwagę na to, że Motor odpuścił wyścigi nominowane, wystawiając juniorów. Dzięki temu w tych gonitwach wywalczyliśmy łącznie 9 „oczek”. Dlatego też wielkich powodów do radości nie było – oznajmił nam trener Włókniarza Mariusz Staszewski, który potem dodaje – Często w tym sezonie w naszym przypadku jest tak, że kiedy w danym meczu np. dwóch naszych zawodników jedzie na dobrym poziomie, to kolejni na gorszym. Przez to punktów brakuje. Jeśli zatem chcemy walczyć o zwycięstwo, musi odpalić zdecydowana większość drużyny, a najlepiej cała siódemka. To musi się zdarzyć, abyśmy mogli dopisać w końcu duże punkty do tabeli – stwierdził.
W ostatnim czasie o sile „Biało-Zielonych” – pod względem gromadzonych „oczek” – stanowili Jaimon Lidsey i Jakub Miśkowiak. Nieco poniżej oczekiwań spisywał się Rohan Tungate, który – zdaniem niektórych ekspertów – miał najpoważniejsze zadatki na lidera zespołu. W przypadku potyczki w Lublinie, Australijczyk – według informacji przekazanych nam przez szefa sztabu szkoleniowego – miał mieć problemy zwłaszcza na starcie.
Sympatycy speedwaya w naszym mieście wierzą w utrzymanie formy Lidseya i Miśkowiaka. Zdają sobie jednakże sprawę, że do końcowego sukcesu potrzebna jest skuteczność całej formacji. Szkoleniowiec ekipy z Częstochowy liczy, że taki scenariusz wreszcie się spełni. Niewykluczone, że zdarzy się to właśnie podczas rywalizacji z leszczyńską Unią. Ta batalia – co oczywiście nie jest tajemnicą – nie będzie należeć do najłatwiejszych. „Byki” plasują się na pozycji wicelidera tabeli i na ten moment awans do play-off mają na wyciągnięcie ręki. Do tego w tej drużynie występuje Piotr Pawlicki. Popularny „Piter” w roku 2025 był pierwszoplanową postacią Włókniarza i tor na stadionie przy ul. Olsztyńskiej zna niczym własną kieszeń.
– Jak najbardziej powody do zadowolenia dają Jakub Miśkowiak i Jaimon Lidsey. Jednak, co do Jakuba, w czasie środkowej fazy zawodów w Lublinie zdarzały mu się błędy. Jaimon zaś wtedy zapisał na swoim koncie – zresztą tak samo jak Kuba – drugi raz z rzędu „dwucyfrówkę”, więc to też cieszy. Ale tak jak cały czas powtarzam, musimy jechać całą drużyną, jeżeli mamy jakiekolwiek meczowe punkty wywalczać i osiągać ligowe zwycięstwa. Mam nadzieję, że wreszcie odpalimy, jako drużyna – może już nawet w meczu z Unią Leszno – i te punkty będziemy zdobywać. Nie ma co ukrywać, że to spotkanie będzie bardzo ciężkie. Ta drużyna jest w mocnym gazie i walczy o play-offy, a my o twarz i jakiekolwiek punkty w lidze. Zrobimy wszystko, żeby ten mecz wygrać. A jak będzie? Zobaczymy – zakończył.
Awizowane składy:
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa:
9. Rohan Tungate
10. Mads Hansen
11. Jakub Miśkowiak
12. Sebastian Szostak
13. Jaimon Lidsey
14. Szymon Ludwiczak
15. Franciszek Karczewski
Fogo Unia Leszno:
1. Keynan Rew
2. Janusz Kołodziej
3. Benjamin Cook
4. Grzegorz Zengota
5. Piotr Pawlicki
6. Nazar Parnicki
7. Filip Gano
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
