Trenerski dwugłos: RKS Raków Częstochowa – BKS Jagiellonia Białystok


Oto co po zakończeniu spotkania 19.Kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy pomiędzy Rakowa Częstochowa a BKS Jagiellonią Białystok mieli do przekazania szkoleniowcy obydwu drużyn: Marek Papszun oraz Ireneusz Mamrot.

Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa): To spotkanie podsumowujące ten świetny dla Rakowa rok. Można powiedzieć, że mecz był taki jak cały rok, a rok taki jak mecz. To kolejny wpis do historii, bo mamy najwyższe zwycięstwo przynajmniej za mojej kadencji. Bardzo nam zależało, żeby wygrać i zmazać dwie plamy: z przeszłości, gdy w sierpniu przegraliśmy w Białymstoku 0:3, i z tygodnia, kiedy w drugiej połowie oddaliśmy mecz Górnikowi i przegraliśmy pierwszy mecz na własnym stadionie. Byliśmy zmotywowani mimo problemów. To mało powiedziane, że zespół stanął na wysokości zadania. 

Za nami świetny rok; Puchar Polski, wicemistrzostwo, Superpuchar, Europejskie Puchary, w których nie przynieśliśmy wstydu, TOP 3 w lidze teraz. Nic tylko się cieszyć i z podniesioną głową iść na zasłużony odpoczynek. Dziękuję piłkarzom, sztabowi szkoleniowo-medyczno-organizacyjnemu. Większość meczów graliśmy na wyjeździe, a tytaniczna praca tego sztabu sprawiła, że dzisiaj możemy być z tej drużyny dumni i nią się szczycić. Gratulacje dla zarządu i właściciela, który to wszystko finansuje i rozwija. Oby tak dalej. Wszystkim życzę Wesołych Świąt, spełnienia marzeń i realizacji celów w Nowym Roku – mam nadzieję tak udanym jak dla Rakowa w kończącym się 2021 roku.

Ireneusz Mamrot (trener BKS Jagiellonii Białystok) : Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego wyniku. Uważam, że byliśmy dobrze zorganizowani. Raków miał swoje sytuacje, my mieliśmy swoje i naprawdę graliśmy dobrze. Paradoks, że przy wyniku 0:0 w drugiej połowie to my mieliśmy sytuację i jej nie wykorzystaliśmy. 

Problem zrobił się po bramce na 1:0 dla Rakowa. Zrobiły się odległości w formacjach. Raków to wykorzystywał. Mogę mieć pretensje do zawodników o to, że kiedy wiedzieli, że pressing Rakowa jest bardzo skuteczny, to nie zagrali piłki prostym środkiem do przodu. My na siłę próbowaliśmy rozgrywać czym napędzaliśmy przeciwnika. Raków nas cały czas kontrowal. 

Paradoksalnie mieliśmy dużo wysokich zawodników, a straciliśmy dwie bramki po stałym fragmencie. Mam duże pretensje do siebie i drużyny. Mecz można przegrać, ale nie w takim stylu jak w drugiej połowie. Słowo przepraszam to za mało dla kibiców. To co zaprezentowaliśmy od wyniku 1:0 nie przystoi na tym poziomie. 

Notował: Przemysław Pindor

Foto: Natanael Brewczyński (Częstochowski Sport) 

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.