Dwa lata unowocześniania Szpitala


Rozmowa z Panem Zbigniewem Bajkowskim, dyrektorem Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie

 

Objął Pan stanowisko dyrektora Szpitala w Częstochowie z konkretnym celem – uczynienia go jednym z najlepszych szpitali w województwie. Czy dzisiaj, po ponad dwóch latach kierowania placówką, może Pan stwierdzić, że ten plan w jakimś stopniu został spełniony?

– Rzeczywiście stawiałem sobie za cel i stawiam nadal doprowadzenie do sytuacji, w której Specjalistyczny Szpital Wojewódzki im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie byłby jednym z najlepszych szpitali w województwie śląskim. Czy coś już udało się w tym względzie osiągnąć? Myślę, że sporo. Przede wszystkim dokonaliśmy bardzo dużych zakupów, jeśli chodzi o sprzęt diagnostyczno-zabiegowy. Udało się również przeprowadzić wiele prac remontowo-budowlanych, które zmieniają obraz szpitala. W zasadzie, w placówce przy ul. Bialskiej poza Oddziałem Chirurgii Ogólnej, którego remont planujemy w roku 2022, mamy już wszystkie oddziały wyremontowane. Czyli w przeciągu ostatnich dwóch lat udało mi się wyremontować cztery oddziały: Neurochirurgii, Ginekologii i Patologii Ciąży, Ortopedii i Chirurgii Urazowej, a w placówce przy ul. PCK – Oddział Rehabilitacji Kardiologicznej. W tej chwili w placówce przy ul. Bialskiej kończymy budowę całkiem nowego Oddziału Gastroenterologii. Sądzę, że po inwestycjach poczynionych w sprzęt dla tego oddziału będzie to najnowocześniejszy Oddział Gastroenterologii w województwie śląskim.

Jakiego rodzaju będzie to sprzęt?

– Dokupiliśmy bardzo ważną rzecz – wieżę z oprzyrządowaniem do tzw. zabiegów EUS (endoskopowa ultrasonografia), które pozwalają na wczesną diagnozę nowotworu trzustki. Te procedury powoli już wykonujemy, choć jeszcze część personelu uczy się, bo nikt wcześniej w tym szpitalu diagnostyki na tak nowoczesnym urządzeniu nie wykonywał. Po ostateczną diagnozę pacjenci z Częstochowy musieli jeździć do Rzeszowa albo do Warszawy. Myślę, że w ciągu najbliższego półrocza będziemy wykonywać w Częstochowie i diagnostykę, i zabiegi związane z chorobami trzustki.

 

To bardzo ważne, bo nowotwór trzustki objawia się w najcięższym stadium rozwoju i wówczas na leczenie jest na ogół za późno…

– Rzeczywiście nowotwór trzustki daje objawy, jak już jest za późno, dlatego tak istotna jest wczesna diagnostyka endoskopowa; dodam, że urządzenie kosztowało około 700 tysięcy złotych – to nie są drobne wydatki, a potężne kwoty. Poza tym mamy już wymienione oprzyrządowanie całej pracowni gastroenterologii. Tym sposobem z wczesnego XX wieku zrobiliśmy skok niemal o dwie epoki i weszliśmy w XXI wiek. Pragnę podkreślić, że dzięki solidarności częstochowskich parlamentarzystów: pana posła Szymona Giżyńskiego, pana senatora Ryszarda Majera, pani poseł Lidii Burzyńskiej budujemy całkowicie nowy Oddział Gastroenterologii, przebudowując stary, kompletnie nienadający się do użytku. To inwestycja kosztująca ponad 6 milionów złotych. Oficjalne otwarcie oddziału już niedługo, około 20 stycznia 2022 roku. Będziemy wówczas przeprowadzać transmisję online, aby częstochowianom stworzyć możliwość uczestnictwa w tym wydarzeniu. Będzie ono łączyło otwarcie nowego bloku operacyjnego, wyremontowanego Oddziału Chirurgii Onkologicznej i nowo powstałego Oddziału Gastroenterologii. Całość tych trzech przedsięwzięć pochłonęła około 30 milionów złotych. Jest to od trzydziestu lat największa inwestycja w ochronę zdrowia w Częstochowie. To świadczy, jak wiele poczyniliśmy w związku z założonym celem uczynienia częstochowskiego szpitala jednym z najlepszych w województwie śląskim. Ale sprzęt i unowocześnienia to jedno, a mentalność to drugie.

I nad tym też Pan intensywnie pracuje…

– To prawda i muszę przyznać, że mamy postępy. Oczywiście jest wiele do zrobienia, nie popadam w samozachwyt. Natomiast duże postępy są w obszarze zabiegów. Zwiększyliśmy wydajność bloku o 50 procent, dziennie – dzięki zmianie organizacji pracy, ale też chęci współpracy ze strony personelu – wykonujemy nawet około 40 zabiegów operacyjnych. Co więcej, jest coraz większa chęć współpracy, co daje motywację do pracy na rzecz szpitala. Oczywiście przygotowujemy się do dalszych inwestycji i szukamy na nie funduszy w Ministerstwie Zdrowia, u wojewody, w budżecie marszałkowskim. Ale sami nie zasypiamy gruszek w popiele. Przymierzamy się do sprzedaży naszych zbędnych nieruchomości, aby pozyskane pieniądze zainwestować w szpital. W 2022 roku będziemy sprzedawać działki przy ul. Bialskiej i przy ul. PCK. To będą spore kwoty, dzięki którym chcemy wyremontować dalsze części bloku operacyjnego, tak, aby pod koniec 2023 roku szpital dysponował dziewięcioma salami operacyjnymi na dużym bloku operacyjnym. Nowoczesnymi i nowocześnie wyposażonymi. Takimi, które przetrwają dwadzieścia lat, kiedy mnie tu już nie będzie.

 

Dla dobra mieszkańców i placówki ważnym jest, aby kierowniczy ster trzymała osoba, która ma wizję, chęć do działania i skuteczność realizacji planów. Patrząc na te dwa lata, szereg przeprowadzonych inwestycji i zakupów, pozyskanych środków, można stwierdzić, że ten czas to pasmo sukcesów…

– I wytężonej pracy, i pozyskania poważnych środków finansowych. W 2019 roku zdobyliśmy 19 milionów złotych z funduszy unijnych na budowę bloku operacyjnego i chirurgii onkologicznej, teraz będzie się to materializowało. Był czas projektowania, budowania, teraz jest czas otwarcia. W 2020 roku pozyskaliśmy z różnych źródeł, także covidowych programów – około 22 milionów złotych, za które całkowicie zmodernizowaliśmy, łącznie z zakupem nowego sprzętu Centralną Sterylizatornię, która już nie miała prawa funkcjonować. Kupiliśmy też dużo sprzętu diagnostyczno-zabiegowego, w tym przewoźny aparat do RTG. Z nadwyżki budżetowej Urzędu Marszałkowskiego otrzymaliśmy 6 milionów złotych, za które nabyliśmy wspomniany sprzęt dla gastroenterologii oraz bliźniaczy do aparatu EUS – EBUS dla pulmonologii, zajmujący się diagnostyką raka płuc. Wcześniej nasi pacjenci po oficjalne potwierdzenie naszej diagnozy nowotworu płuc, musieli jeździć do Łodzi, Warszawy, bowiem w naszym szpitalu nie mieliśmy możliwości pobrania wycinków z płuc i drzewa oskrzelowego. Po zakupie aparatu EBUS taką możliwość mamy i nasi pacjenci pełną diagnostykę mają na naszym Oddziale Pulmonologicznym. I muszę powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych oddziałów w województwie śląskim.

 

Taki rozmach, a przecież w ubiegłym roku rozpoczęła się pandemia koronawirusa. To z pewnością nie ułatwiało Panu zadania wykonania zamierzonych inwestycji, ale też niezwykle trudne było codzienne funkcjonowanie szpitala i wykonywanie podstawowej opieki medycznej. Mimo to, jako pierwszy szpital w województwie, rozpoczęliście wykonywanie zabiegów operacyjnych. Czego nauczył Państwa czas pandemii?

– Rzeczywiście w czasie pandemii i dużych ograniczeń, gdzie prawie wszystkie szpitale zawęziły swoją działalność do niesienia pomocy osobom zakażonym covidem, nasz szpital nie poszedł w tym kierunku. Obok zwykłych medycznych procedur, ratowaliśmy też chorych na covid. Placówka przy ul PCK była w systemie covidowym, a i w placówce przy ul. Bialskiej zdarzały się osoby zakażone wirusem Covid-19, głównie na oddziałach interwencyjnych: Chirurgii Urazowej, Chirurgii Ogólnej, Kardiologii, Położnictwa. Trudno było odmówić kobiecie w ciąży czy rodzącej pomocy. To nie wchodziło w rachubę. Pracowaliśmy nieprzerwanie, a dodatkowo w styczniu tego roku, w środku trzeciej fazy pandemii, przeorganizowaliśmy funkcjonowanie bloku operacyjnego i faktycznie chyba jako pierwszy szpital w województwie śląskim rozpoczęliśmy intensywną realizację zabiegów. To dało nam wiele doświadczeń i pozwoliło personelowi oswoić się z pracą w czasie pandemii. Dzisiaj już nauczyliśmy się żyć i pracować w stanie pandemii. Pragnę jednocześnie podkreślić, że jako jedyny Oddział Okulistyczny w województwie, w ubiegłym i obecnym roku realizujemy zabiegi na zaćmy. Co więcej, nikt się u nas na tym oddziale nie zaraził covidem, procedury, które stworzyliśmy, były skuteczne. To było z pożytkiem dla szpitala i częstochowian. A jeśli chodzi o inwestycje, w istocie, ani na moment nie przerwaliśmy żadnej, a przecież te najpotrzebniejsze, związane z modernizacją sprzętową, w tym Centralnej Sterylizatorni, były wykonywane nawet w największej fali zachorowań. Potrafiliśmy to zrobić dobrze.

Państwa zaangażowanie w czasie pandemii zostało zauważone i docenione. Szpital został wyróżniony za walkę z epidemią koronawirusa w 2020 roku statuetką Jurajski Produkt Roku… To lokalna nagroda, ale z pewnością jest wyróżnieniem zasłużonym, dającym satysfakcję i będąca powodem do dumy, ale też i motywująca do pracy.

– To jest forma motywacji i dopingu, bo pomimo iż jest to szpital w nazwie „wojewódzki”, to de facto pracuje dla subregionu północnego, populacji blisko 800 tysięcy ludzi. Tu, w promieniu 70–80 kilometrów nie ma alternatywy dla kompleksowości leczenia, jaką oferuje nasz szpital. To jest szpital, dla którego lokalna statuetka jest równie ważna jak ogólnopolska. Do ogólnopolskiej musimy się jeszcze dobijać i to potrwa na pewno. Ale i przyjdzie na to czas…

Potwierdzeniem jakości szpitala oraz profesjonalizmu i oddania personelu jest recertyfikacja tytułu „Szpital przyjazny dziecku”, który odebrał Pan w listopadzie bieżącego roku. Praca Oddziału Neonatologicznego na rzecz tych najmniejszych jest trudna i odpowiedzialna.

– To dotyczyło nie tylko Oddziału Neonatologicznego, choć on był głównym beneficjentem tej recertyfikacji, ale także oddziałów: Położnictwa, Patologii Noworodka, Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej dla Dzieci. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ten szpital jest wyjątkiem. Szpitali, tak kompleksowych, jeśli chodzi o bezpieczeństwo związane z rodzeniem dzieci i opieką nad nimi, w całym województwie śląskim jest trzy. To nie jest powszechna sytuacja. Mając na uwadze bezpieczeństwo tego szpitala, moja córka zdecydowała się urodzić dziecko właśnie tutaj, pomimo iż mieszka 100 kilometrów stąd. Bo tu jest wszystko, profesjonalne wsparcie medyczne, ewentualna pomoc noworodkom, możliwość znieczuleń porodowych przez całą dobę, co jest bardzo rzadkim przypadkiem. Kiedyś tu było gorzej, ale dzisiaj jest inaczej i bądźmy dumni ze swego szpitala.

Ile porodów odbywa się w szpitalu? Czy 500 Plus wpłynęło na ich wzrost?

– Jeśli chodzi o czas pandemii, to liczba porodów się zmniejszyła i 500 Plus nie pomogło. Zdecydowanie większe znaczenie w tym względzie mają inne aspekty życia: pewność i stałość pracy, wysokość dochodów. Jestem na bieżąco, bo moja starsza córka podjęła decyzję o urodzeniu drugiego dziecka i stąd wiem jakie są motywacje rodziców.

Wśród tej puli spektakularnych zakupów jest też akcelerator punktowy do naświetlań radiologicznych, zakupiony w sierpniu bieżącego roku na Oddział Radioterapii w placówce na Parkitce. Aparat niezwykle potrzebny do specjalistycznego leczenia nowotworów.

– To najnowocześniejszy aparat, jaki można sobie wyobrazić. I znowu powtórzę: Bądźcie Państwo dumni ze swojego szpitala, bo jest to szpital, który także w onkologii oferuje kompleksowy zakres pomocy medycznej. Był moment, że był marketingowy szał na prywatną firmę, która zajmowała się leczeniem nowotworów. Otóż ona nie leczyła kompleksowo, leczyła za pomocą chemioterapii, a pozostałe metody związane z leczeniem nowotworów – chirurgia onkologiczna i radioterapia – musiały być robione w naszym szpitalu. Jest problem z liczbą onkologów, ale dajemy radę. Na czym polega jakość akceleratora? Jeśli ktoś przyłożyłby sobie pięść jako wiązkę terapeutyczną zabijającą tkanki nowotworowe, to teraz tę pięść zamieniłby na najmniejszy palec. Taka metoda leczenia zdecydowanie niweluje efekty uboczne napromieniowania. Oferujemy pacjentom coś, co nie tyle nie ma skutków ubocznych, bo to jest niemożliwe radioterapii i chemioterapii, ale powoduje jak najmniej skutków ubocznych i daje jak najlepszy efekt terapeutyczny. Pamiętam, jak moja śp. mama zachorowała na raka piersi. Jeździliśmy do Gliwic na bombę kobaltową, a potem w wyniku naświetleń miała poparzoną całą klatkę piersiową. Dzisiaj metody się diametralnie zmieniły i Częstochowa ma wreszcie urządzenie najnowszej generacji. Zakup nowego akceleratora oraz modernizacja nieco starszego, czteroletniego, kosztował nas około 9,5 miliona złotych. 8 milionów złotych szpital otrzymał od rządu z Ministerstwa Zdrowia, a 1,5 miliona z Urzędu Marszałkowskiego. Był to okres pandemii, pieniądze na walkę z covidem pochodziły z różnych źródeł, a my staraliśmy się te pieniądze przekierowywać także na trwałe inwestycje, które pozostaną na lata. Stąd brały się przedsięwzięcia jak modernizacja Centralnej Sterylizatorni czy zakup akceleratora dla radioterapii i remonty oddziałów. W tej puli był także montaż instalacji dla medycznego tlenu, które są nam potrzebne zawsze, czy na OIOM-ie, czy do nieinwazyjnej wentylacji na pulmonologii. Teraz przy Bialskiej uruchamiamy całkowicie zmodernizowaną taką instalację, a wcześniej, wiosną – uczyniliśmy to w placówce przy PCK. Staramy się wszystko robić równomiernie, tak aby szpital był zabezpieczony na lata.

Jak sprawdza się w praktyce Ośrodek Ambulatoryjnej Rehabilitacji Kardiologicznej w siedzibie placówki Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. PCK?

– W tej chwili funkcjonuje stacjonarny Oddział Rehabilitacji Kardiologicznej, ambulatoryjnego nie ma – z różnych powodów. Aktualnie staramy się wprowadzić nową metodę – telerehabilitację. Chory nie przychodzi do szpitala, ale po konsultacji czy krótkim pobycie na oddziale dalszą rehabilitację prowadzi w domu, przy wsparciu telerehabilitanta. To jest i wygodniejsze, i bezpieczniejsze.

Jakie ma Pan plany na najbliższe lata?

– Może przejście na emeryturę, bo się zbliża.

Z taką energią na emeryturę?

– W istocie, wielu odwodzi mnie od tego pomysłu, natomiast decyzja zależy od warunków w jakich się funkcjonuje. Ta praca jest mocno wyczerpująca, bo potrzeby tego szpitala wciąż są ogromne. Aktualnie stoimy przed koniecznością budowy nowego OIOM-u w szpitalu przy ul. Bialskiej, który pozwoli w jednym miejscu skupić wszystkie siły medyczne, aby w kompleksowy sposób zapewnić pomoc dla dzieci i dorosłych. To jest ogromny koszt – 18 milionów złotych, ale jest to bezwzględnie konieczne, bowiem starzeje się nam personel i za dwa lata może być poważny kłopot. Ponadto w przyszłym roku planujemy w placówce przy ul. Bialskiej remont Oddziału Chirurgii Ogólnej. Musimy też pomyśleć o oddziałach, które zabezpieczają szpital i koniecznie wyremontować kuchnię, która jest w kompletnej ruinie i używa bardzo drogich technologii. Szukamy pieniędzy na te inwestycje, jak sądzę, część jest zabezpieczona w budżecie marszałka województwa. Natomiast remont głównego bloku operacyjnego zamierzamy wykonać ze środków pozyskanych ze sprzedaży naszych nieruchomości.

Czyli też wykorzystujecie własne środki…

Szpital nie jest przedsiębiorstwem dochodowym, ale staramy się na wszelkie sposoby mądrze gospodarzyć i wygospodarowywać pieniądze, by dokładać do inwestycji. Chcę przy okazji podkreślić, że wiele rzeczy robimy własnym sumptem. Okazuje się, że nie zawsze trzeba wynajmować firmy i mniejsze remonty realizujemy sami, jak na przykład główny korytarz w części administracyjnej. Mamy dobrych fachowców budowlanych i w przyszłym roku znowu przy ich pomocy będziemy remontować drugie piętro szpitala w części administracyjnej. Niezbędny będzie także montaż systemu wentylacyjnego, który unormuje temperaturę na najwyższych piętrach, co pozwoli pracować w czasie upałów. Na to musimy pozyskać pieniądze z zewnątrz.

Zadziwia Pana energia, ale także bardzo szczegółowa wiedza o różnych aspektach funkcjonowania szpitala, także tych medycznych. Ta praca to Pana pasja…

– W branży medycznej pracuję 23 lata, natomiast pierwszy raz pracuję w tak dużym szpitalu. Wcześniej prowadziłem prywatne firmy medyczne, znacznie mniejsze. Muszę podkreślić, że półtora roku poświęciłem na to, żeby być w każdym miejscu tego szpitala i poznać go od podszewki. To pozwala mi na podejmowanie racjonalnych decyzji. Bo sęk w tym, że nie chodzi tylko o podejmowanie decyzji, ale chodzi o podejmowanie decyzji racjonalnych, a nie można ich podejmować, jeśli się nie zna dokładnie miejsca, w którym się jest. Chcę dodać, że kilka decyzji podjętych wcześniej, przez poprzednie dyrekcje, zmieniliśmy pod kątem racjonalności, ich realizacja byłaby kompletnie nieprzydatna dla szpitala. Dokonywano też zakupu sprzętów, które później zalegały piwnice, nikt nie zastanawiał się, czy jest to do czegoś potrzebne. Dzisiaj dominuje u nas oglądanie każdego grosza i wydawanie pieniędzy tak, aby było to z jak najlepszym skutkiem dla szpitala. Z ciekawostek, mamy wprowadzony system rejestracji telefonicznej – call center. Okazało się to olbrzymim udogodnieniem, szczególnie dla pacjentów, którzy nie muszą tracić czasu w kolejkach w poradniach. W okolicach marca przyszłego roku chcemy wprowadzić dodatkową usługę – system sms-owego przypominania o wizytach u lekarzy. Stajemy się bardzo nowoczesnym szpitalem.

Zbliżają się Święta. To dla lekarzy w szpitalu normalny czas pracy? Choinki pojawiają się na oddziałach?

– Staramy się pacjentom ten czas umilić. Szpital zwalnia swoje obroty, część oddziałów, głównie zabiegowych, planowe zabiegi wykonuje wcześniej, aby czas świat był spokojniejszy. Wykonujemy tylko tak zwane zabiegi ostre, czyli konieczne w danej chwili. Choinek teraz nie ma, to kwestia higieny i ostrożności związanej z covidem, tu jesteśmy bardzo rygorystyczni. Ja spędzę Święta na wypoczynkowym wyjeździe.

Czego życzyć Panu i szpitalowi w Nowym Roku?

– Spokoju i wypoczynku, to jest bardzo potrzebne całej służbie zdrowia, która od dwóch lat pracuje na bardzo wysokich obrotach. Większość personelu jest u kresu wytrzymałości i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Dlatego bardzo państwa prosimy, za pomocą czasopisma, aby korzystać z pomocy szpitala, głównie ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego wtedy, gdy jest to bezwzględnie konieczne. Bardzo o to proszę, dlatego, że może się zdarzyć, że ktoś, kto przychodzi z mniej ważnych powodów, zabierze czas lekarzowi i wówczas nie może on pomóc komuś, kto w danym momencie bardzo potrzebuje ratunku. Pamiętajmy, Szpitalny Oddział Ratunkowy, to nie jest zwyczajna poradnia.

Trochę brakuje możliwości uzyskania pomocy na pogotowiu ratunkowym, jak to było dawniej.

– Częściowo jest to racja, ale druga sprawa, to brak personelu. Jest za mało lekarzy. Według mnie jedynym rozwiązaniem jest pomoc lekarzy z zagranicy.

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.