W POLSCE NIE MA RÓWNYCH


Ewa Dederko myśli o Iron Man!

Triathlonistka WLKS-u Kmicic Częstochowa Ewa Dederko nie ma sobie równych w naszym kraju. Z regularnością szwajcarskiego zegarka wygrywa wszystkie imprezy triathlonowe w naszym kraju. Z tego faktu wynika jednak niewiele. Mistrzyni kraju, piąta zawodniczka ostatniego Pucharu w Europie w Hanowerze, nie ma środków na kontynuowanie kariery.
– Polski Związek Triathlonu nic mi nie pomaga, bo nasza dyscyplina nie ma w kraju nominacji olimpijskiej. Z drugiej strony ja o nią walczę i koło się zamyka – podkreśla sympatyczna częstochowianka.
Zawodniczka traci jednak cierpliwość i jeśli nie znajdzie kogoś, kto pomoże jej zrealizować wymarzony cel zrezygnuje z przygotowań olimpijskich, na rzecz największego wyzwania dla współczesnych triathlonistów, udziału w słynnych hawajskich zawodach Iron Man (3,2 km pływania, 180 km na rowerze i 42 km biegu maratońskiego).
– Iron Man, to wyzwanie samo w sobie. Każdy z trenujących tę dyscyplinę sportu marzy, aby wystartować w tych zmaganiach. Ja musiałabym już na własną rękę szukać firm, które zechciałyby mi pomóc. W tym układzie z Polskim Związkiem Triathlonu nie miałabym już nic wspólnego – dodaje zawodniczka.
W niedzielę, 15 lipca, Ewa Dederko wystartowała w kolejnej rundzie Pucharu Polski, która odbywała się w Lubaszu koło Poznania. Wystartowała i zgodnie z planem zwyciężyła.
– Zawody rozgrywane były na dystansie olimpijskim – opowiada Dederko. – Mieliśmy do pokonania 1,5 km dystans pływacki, potem jazda 40 km na rowerze, a zwieńczeniem rywalizacji był 10 km bieg. Tym razem dobrałam się nawet do skóry chłopcom, bo w klasyfikacji generalnej byłam ósma. Zawody ukończyło aż 60 śmiałków.
Częstochowianka wyraźnie prowadzi w punktacji Pucharu Polski, choć nie startowała we wszystkich imprezach zaliczanych do tej klasyfikacji. Marzy jej się bowiem udział w silnie obsadzonych zawodach międzynarodowych, w których, we wspomnianym Hanowerze, pokonała kilka uczestniczek olimpiady w Sydney.
– Muszę jeszcze poprawić pływanie. Jestem drobnej postury i to powoduje, że z rywalkami lepiej zbudowanymi ciężko mi wojować – podpowiada ambitna Ewa.
W następnym wydaniu „Gazety Częstochowskiej” zaprezentujemy rozmowę z naszą triathlonistką. Zapraszamy do lektury.

ANDRZEJ ZAGUŁA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.