…A MURY RUNĄ?


Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał Prezesowi Regionalnego Związku Ogrodniczego w Częstochowie rozbiórkę ogrodzenia betonowego, wzniesionego na terenie posesji przy ul. Makuszyńskiego 43/35, od strony Lasku Aniołowskiego. Wcześniej z takim wnioskiem do inspektora nadzoru budowlanego zwrócił się prezydent Częstochowy Wiesław Maras.

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał Prezesowi Regionalnego Związku Ogrodniczego w Częstochowie rozbiórkę ogrodzenia betonowego, wzniesionego na terenie posesji przy ul. Makuszyńskiego 43/35, od strony Lasku Aniołowskiego. Wcześniej z takim wnioskiem do inspektora nadzoru budowlanego zwrócił się prezydent Częstochowy Wiesław Maras.
Cała sprawa jest pokłosiem rozgrywek między handlowcami, rywalizujących ze sobą giełd kwiatowych – z ulic Makuszyńskiego i Radomskiej. Ogrodnicy z Makuszyńskiego oskarżyli konkurencję o niszczenie ich mienia. Tymczasem, wedle decyzji nadzoru budowlanego, betonowe ogrodzenie w ogóle nie powinno zostać ustawione, bo wybudowano je bez tzw. zgłoszenia.
– My nic nie wiemy o nakazie rozbiórki ogrodzenia, choć na naszej giełdzie był wiceprezydent Częstochowy Jerzy Kocyga – mówi członek zarządu Regionalnego Związku Ogrodniczego Marian Zalewski. – Wiceprezydent bacznie obserwował teren należący do nas, oglądał jak go zagospodarowaliśmy. Jeśli prezydent Maras wystosował jakiś wniosek w sprawie naszego terenu, to wiceprezydent powinien nam go chyba przekazać. Ogrodzenie na razie stoi, jak stało i w najbliższych dniach nie rozbierzemy go.
Wiceprezydent Jerzy Kocyga, ustami rzecznika prasowego częstochowskiego magistratu, Jacka Mroza, potwierdził, że odwiedził giełdę kwiatową na ul. Makuszyńskiego.
– Spotkanie dotyczyło jednak terenu niezalesionego przy ul. Makuszyńskiego, którego przejęciem od RZO zainteresowane jest miasto. Ten temat negocjowano, innych w ogóle podczas tej wizyty nie poruszano.
Sprawa ogrodzenia rozbija się jednak o wspomniane wcześniej tzw. zgłoszenie. To ponoć jedynie formalny obowiązek, który sprowadza się do powiadomienia odpowiedniej komórki Urzędu Miasta o planowanym postawieniu płotu, bądź co bądź, na własnej posesji. Ogrodnicy twierdzą, że ten obowiązek dopełnili.

ANDRZEJ ZAGUŁA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *