ENVIBRNO, CZYLI CZESKA EKOLOGIA


Targi ENVIBRNO w czeskim Brnie, w końcu października, to najważniejsze w tym kraju spotkanie specjalistów w zakresie ochrony środowiska. Jest to miejsce prezentacji najnowocześniejszych technologii ekologicznych, jest miejscem spotkań specjalistów, inwestorów, ludzi działających w dziedzinie ochrony środowiska z wielu krajów Europy Środkowej. Szkoda tylko, że targi lekceważone są przez polskich producentów. Marnujemy szansę umocnienia się na bardzo obiecującym rynku.
Poznanie ENVIBRNO nasi Czytelnicy zawdzięczają Agencji Promocji Eksportu, firmie będącej przedstawicielem na terenie Polski Targów w Brnie.
Czechy inwestują miliardy koron
„Jest faktem, że oczekiwane nakłady na dostosowanie stanu naszego środowiska do norm europejskich wymagają wydatków rzędu miliardów koron” – mówił przedstawiciel czeskiego Ministestwa Ochrony Środowiska, Lubomir Petrużela, na otwarciu targów. „Przypomnę jednak, że ochrona środowiska jest naszym narodowym celem niezależnie od wejścia do UE. Z wielu parametrów ochrony środowiska możemy już być zadowoleni. Ale konieczny jest dalszy postęp. Nowoczesna technika – BAT, czyli stosowanie możliwie najlepszych technologii – już w w fazie projektowania inwestycji. Mam więc nadzieję, że upowszechnieniu nowych technologii służyć będą targi. Znajdziemy tu szereg wyrobów umożliwiających realizację naszych zamierzeń. W pierwszym rzędzie – rozwiązaniu problemów gospodarki odpadami i ochrony wód przed ściekami. Znajdziemy tu możliwość integrowania działań na rzecz ochrony środowiska”.
Targi brneńskie funkcjonują od 1928 r., tereny wystawowe należą do największych w Europie Środkowej (przewyższają obszarem nasze Targi Poznańskie). ENVIBRNO jest stosunkowo nową inicjatywą. W dwóch pawilonach wystawiało się kilkuset wystawców. Oferta była znacznie uboższa niż na naszym POLEKO. Z roku na rok jednak znaczenie tych targów ochrony środowiska może wzrastać.
W dziedzinie dostosowania się do wymogów europejskich, w zakresie prawa europejskiego, Czechy znajdują się w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż Polska. Nawet w okresie komunizmu rząd czeski prowadził mądrzejszą politykę niż władze PRL. Przed 1990 r. prawie wszystkie miasta i miasteczka miały oczyszczalnię ścieków i kanalizację. Nie oznacza to braku problemów. Podobnie, jak i u nas, konieczny jest ogromny wysiłek inwestycyjny w zakresie ochrony powietrza przed emisją zanieczyszczeń, uporządkowania gospodarki odpadami i w innych dziedzinach.
Fundusz wzorowany na naszym
Czechy wyprzedzały nas w zakresie posiadanych inwestycji do roku 1990 r. Ale w sensie rozwiązań służących ochronie środowiska, to my tworzyliśmy przejęty przez nich wzór. Myślę tu o systemie Narodowych i wojewódzkich funduszy ochrony środowiska – systemie, gdzie zanieczyszczający płaci, a uzyskane wpływy służą finansowaniu proekologicznych działań.
Na wzór polskiego, w Czechach, w 1991 r., utwożono Państwowy Fundusz Ochrony Środowiska. W odróżnieniu od Polski nie ma tu podziału na fundusz centralny, regionalny czy lokalny (choć w związku z wprowadzeniem reformy administracyjnej tworzącej kraje i gminy rozważana jest decentralizacja funduszu). Wpływy do funduszu to: opłaty za wpuszczanie zanieczyszczeń do wód powierzchniowych (13,3% wpływów), opłaty za emisję szkodliwych związków do powietrza (32,5%), opłaty za składowanie odpadów (2,5%), opłaty za trwałe przekształcenie krajobrazu (12,2 %), opłaty za wyrób lub import substancji naruszających warstwę ozonową Ziemi (39,5%). W latach 1992-2000 całkowite wpływy funduszu wyniosły 36,2 mld koron, w roku 2000 – 3,5 mld koron (1 korona – ok. 12 gr). Fundusz udziela dotacji (niekomercyjnym instytucjom realizującym program ochrony środowiska), pożyczek oprocentowanych w wys. 2% dla instytucji niekomercyjnych i 5% dla przedsiębiorstw na zadania proekologiczne. Największym odbiorcą pomocy funduszu są samorządy. Priorytety działań to: zmniejszenie zanieczyszczeń wód, zmniejszenie zanieczyszczeń powietrza, zminimalizowanie wzrostu liczby odpadów, zwłaszcza niebezpiecznych, wspieranie „czystych” (niskoodpadowych, niskoemisyjnych, energooszczędnych) technologii, ochrona przyrody i krajobrazu. Z pomocą funduszu powstało 803 oczyszczalnie ścieków, sfinansowano usuwanie szkód po powodziach 1997, 98 i 1999 r., dokonano 905 akcji na rzecz ratowania przyrody i krajobrazu. Fundusz uznany został dyspozytorem europejskich środków pomocowych ISPA.
Energia alternatywna
Podobne, jak i u nas, problemy miał rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych. W zakresie prawa, czeskie rozwiązania (np. zasada obligatoryjności w zakupie energii z OZE) wyprzedziły o kilka miesięcy polskie. Producenci urządzeń służących rozwojowi tej branży skarżą się na brak znaczącej pomocy państwa. Poważniejszym problemem blokującym rozwój tej branży jest nadmiar mocy energetycznej produkowanej w Czechach.
Brno dumne jest z istniejącej tu od 1905 r. spalarni odpadów, jednej z pierwszych w Europie, gdzie uzyskana ze spalania energia kierowana była, i jest, do produkcji ciepła i prądu dla miasta. U nas temat spalania odpadów nadal jest kontrowersyjny; pytałem więc, jak jest u naszych sąsiadów. „Protestów ekologicznych przeciw naszej działalności nie było i nie ma” – tłumaczyła przdstawicielka brneńskiej firmy. „Musimy przestrzegać wskaźników emisji zanieczyszczeń, pilnują tego nie tylko nasze służby, ale i służby ekologiczne z pobliskiej Austrii. Mamy jednak inny problem – Temelin. Nowo zbudowana elektrownia atomowa spowodowała tak duże nadwyżki w produkcji energii, że coraz trudniej nam istnieć na rynku”.
Mimo to zainteresowanie alternatywnymi źródłami energii jest tu duże. Widać to po rozwoju w różnych dziedzinach.
W 1933 r. na terenie Czech funkcjonowało 11700 małych elektrowni wodnych, produkujących rocznie 215 tys. MWh, w 1981 r. ich liczba spadła do 135, o mocy 30 tys. MWh. W ostatnich latach nastąpiła odbudowa – w 1998 r. działało już 1250 elektrowni o mocy 500 tys. MWh. Rozwija się także energetyka oparta na promieniowaniu słonecznym, wykorzystaniu biomasy czy energii wiatrowej.
Obserwując jednak ofertę targową można zauważyć, iż energetyka alternatywna nie była tu prezentowana znaczącymi technologiami. Przeważały oferty austriackie i niemieckie, nie najnowszej generacji. I to jest właśnie nisza rynkowa, gdzie mocniej może wejść nasza oferta.
Nasze rozwiązania techniczne, automatyka sterująca ogrzewaniem domowym, systemy pomp cieplnych, nowe technologie fotowoltaiczne – mogą tu znaleźć odbiorców. Zwłaszcza, że w związku z przyjmowaniem prawa unijnego – rząd czeski wydał prawo nakazujące zakup energii produkowanej ze źródeł odnawialnych.
Wymiana technologiczna
O sukcesach polskich technologii świadczy fakt, że kilka firm czeskich oferowało wyroby oparte na naszych rozwiązaniach. Np. katalizatory do oczyszczenia odpadów ropopochodnych – technologia opracowana na krakowskiej AGH. Możliwości wejścia polskiej myśli technicznej widoczne były też w sferze oczyszczania wód.
Jak widać po liczbie prezentacji, najbardziej poszukiwane są obecnie w Czechach małe, przydomowe oczyszczalnie ścieków. Oferowano ogromny asortyment – od tradycyjnych kilkukomorowych, po jednokomorowe oczyszczalnie biologiczne. Nie było tu jednak rozwiązań stosowanych już w Polsce – wykorzystujących naturalne właściwości roślin (wierzba, sitowie). Jest to rzecz, która z pewnością mogłaby zdobyć tamtejszy rynek.
Wzajemnie korzystać możemy z osiągnięć czeskiej myśli. Kilka ofert prezentowanych na wystawie pokazywało urządzenia pozwalające odzyskać biogaz z wysypisk odpadów. Dziś w stosowanych w Polsce rozwiązaniach sięga się po technikę szwedzką, duńską i niemiecką. Być może czeska okaże się w tym zakresie równie dobra i jednocześnie tańsza. Jest to możliwe – widać to po ekspansji niektórych czeskich wytwórców urządzeń proekologicznych na teren Polski. Czeskie linie odwadniające osady ściekowe zostały zamontowane m.in. w Gliwicach, Tarnowskich Górach, Węgierskiej Górce. Jednym z nowszych odkryć czeskiej nauki jest wprowadzanie metod „anaerobni procesow” – technologii wykorzystania odpowiednich bakterii do oczyszczania wód, likwidacji ścieków i odpadów. Zastosowanie tej technologii w ściekach komunalnych o ok. 15-20% obniża ilość osadów po oczyszczeniu, bakterie unieszkodliwiają takie toksyczne związki, jak formaldehyd, ksylinę, hexametyl – umożliwiając wtórne wykorzystanie osadów pościekowych.
Nowe, ciekawe technologie dotyczyły nie tylko spraw tak przyziemnych. Przeciętnego gościa targów być może bardziej interesowałby nowy model „skody” z silnikami na tradycyjne paliwo i na energię elektryczną. W czasie jazdy silnik benzynowy produkuje energię elektryczną – możemy ją wykorzystać po przestawieniu napędu. Dzięki temu rozwiązaniu „skoda” spala o ok. 30-40% benzyny mniej. Jej cena – 350 tys. koron – sprawia iż dostępna jest dla przeciętnego odbiorcy. W I półroczu przyszłego roku ten „ekologiczny” model sprzedawany będzie w Polsce.
Ciekawym też rozwiązaniem były urządzenia filtrujące dostarczaną do domu wodę. Urządzenie wielkości umożliwiającej ustawienie pod zlewozmywakiem oczyszcza wodę wodociągową z nadmiaru wapnia, żelaza i innych minerałów. Godne uwagi dla częstochowian – nadmiar wapnia w naszej wodzie niestety nie służy trwałości grzejników w pralkach i bojlerach…
Brno po drodze
Warto zatem, by wystawcy z Polski byli obecni na ENVIBRNO, tak jak i warto, by tu zaglądały osoby planujące nowe inwestycje ekologiczne.
Jest to bowiem dziwne zjawisko. Czechy i Polska są skazane na proekologiczne inwestycje. W obu krajach zobowiązania dotyczące przyjęcia norm unijnych, naprawienia zaniechań z epoki socjalizmu, wymagają nakładów rzędu milionów dolarów. Są to więc największe rynki odbiorców. Tymczasem i Polska, i Czechy „odwracają się plecami” wobec siebie; wybierają technologie niemieckie, duńskie, szwedzkie, austriackie. Oczywiście, kraje zachodniej Europy mają więcej do zaoferowania, mają za sobą więcej doświadczeń w poszukiwaniu najlepszych technik ochrony środowiska.
Czy jednak to oznacza, że polska lub czeska myśl techniczna nie istnieje? Czy nie jest lepiej i taniej szukać odpowiednich, najlepszych rozwiązań najpierw po sąsiedzku, potem w droższych krajach zachodnich?
Warto o tym pomyśleć. I warto w drodze na Zachód zajrzeć do Brna, zobaczyć jak to wygląda u południowych sąsiadów. Wystawcy czescy nie lekceważą możliwości poznania polskich doświadczeń na POLEKO. Nie lekceważmy także i my ich wystaw.

JAROSŁAW KAPSA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code