Wrócił już do ścigania i punktuje w rozgrywkach młodzieżowych. – „Myślę, że jest fajnie i wreszcie coś się ruszyło” – oznajmia Franciszek Karczewski


Dość szerokim echem odbiło się zawieszenie kariery przez zawodnika Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, Franciszka Karczewskiego. Młodzieżowiec wrócił już do regularnego ścigania, lecz póki co bierze udział jedynie w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. O swoich wrażeniach na powyższy temat żużlowiec mówił w rozmowie z „Gazetą Częstochowską”.

W środę (6 maja) w Częstochowie miała miejsce III runda Grupy D eliminacji Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów im. Roberta Nawrockiego. W zawodach tych zwyciężył miejscowy Włókniarz z 49 punktami na koncie. Do tego triumfu przyczynił się m.in. Karczewski, który wygrał trzy ze swoich czterech wyścigów. W środowe popołudnie ewidentnie było widać lepszą dyspozycję u 20-latka od tej, jaką prezentował u progu sezonu 2026.

Myślę, że jest fajnie i coś się ruszyło. Pierwsze trzy biegi środowych zawodów wyglądały naprawdę dobrze i byłem szybki. W ostatnim swoim wyścigu (szesnastym w całych zawodach – przyp. red.) popełniłem jednak wprost bardzo głupi błąd. Nie mówię już nawet o tym, kiedy pod koniec pierwszego okrążenia Jakub Żurek z ROW-u Rybnik podjechał pode mnie pod sam płot, bo podejrzewam, że każdy żużlowiec mógłby tak zaatakować. Ja po prostu źle zareagowałem, zupełnie niepotrzebnie. Powinienem szukać odpowiedniej ścieżki, żeby szybko ściąć do krawężnika – tym samym zapewne wyszedłbym na prowadzenie w tamtym biegu. Poza tym uważam, że były to udane zawody. W końcu coś drgnęło i wygrywałem biegi. Uważam, że nie byłem  już wolny, a wręcz szybki, ponieważ moja przewaga nad resztą zawodników w gonitwach, w których zwyciężałem, była dość spora. Ogólnie oceniam ten start na plus. Wiadomo, że odczuwałem też niesmak, ale trzeba ciężko pracować, aby być coraz lepszym. W każdym razie jestem zadowolony, bo wreszcie cieszyłem się z jazdy – powiedział Franciszek Karczewski.

Rodowity Kaliszanin nie ukrywał, że na początku żużlowego roku towarzyszyły mu kłopotliwe sytuacje podczas jazdy na motocyklu. Wygląda na to, że zostały już one zażegnane. – Myślę, że odczuwam już ten luz na motorze, którego wcześniej mi brakowało. Na jednym z ubiegłotygodniowych treningów jeździło mi się bardzo fajnie. W środowe juniorskie zawody wszedłem niemalże na świeżo. Było z pewnością widać u mnie zupełnie inną jazdę niż we wcześniejszych meczach, czy zawodach w tym sezonie. Sądzę, że w końcu wyglądało to tak jak powinno – mam na myśli tutaj nie tylko swoją jazdę, ale także sylwetkę na motocyklu. Ogólnie więc jest jak najbardziej na plus, choć wiadomo, że nadal trzeba ciężko pracować. Tak czy owak w końcu mogłem się cieszyć, bo czułem motocykl, jak również i to, w którą stronę mam podążać. Tak więc – w porównaniu do tego, co było u progu sezonu jest lepiej – kontynuował.

Przypomnijmy, że w dniu meczu 2. kolejki PGE Ekstraligi (17 kwietnia) pomiędzy częstochowskimi „Lwami” a Orlen Oil Motorem Lublin przekazano informację o zawieszeniu kariery przez juniora. W oficjalnych zawodach – po raz pierwszy po przerwie – wystąpił 29 kwietnia. Wtedy w Łodzi odbyła się II runda kwalifikacyjna DMPJ Grupy D. W tej imprezie młody rajder „Biało-Zielonych” zdobył 9 punktów, podobnie jak zresztą w bezpośrednio ostatniej rywalizacji na stadionie przy ul. Olsztyńskiej.

Tak jak stwierdziłem, szkoda przede wszystkim mojego ostatniego wyścigu w przypadku zawodów w Częstochowie. Nawet bowiem, jeżeli bym go nie wygrał, to w innym wypadku mógłbym przywieźć „dwójkę”. Niestety podjąłem złą decyzję w pewnym momencie. Pomijając te kwestię, myślę, że moja dyspozycja była dużo lepsza niż ta, jaką zaprezentowałem w Łodzi. Zwłaszcza, że w częstochowskiej rundzie eliminacji wygrałem trzy biegi. Z tego przede wszystkim jestem zadowolony – dodał.

W najbliższą niedzielę (10 maja) Krono-Plast Włókniarz w meczu 5. kolejki PGE Ekstraligi zmierzy się u siebie z Gezet Stalą Gorzów. W zestawieniu ekipy, prowadzonej przez Mariusza Staszewskiego, na pozycjach juniorskich widnieją Szymon Ludwiczak (pod numerem 14) oraz Bartosz Śmigielski (15). Można jednak przypuszczać, że za drugiego z wymienionych zawodników zostanie wprowadzona zmiana.

Czy Franek czuje się w pełni gotowy na powrót do ścigania w najlepszej lidze świata? – Czy jestem gotowy? Myślę, że raczej tak. Ale czy już w tym momencie w 100 %? Ciężko powiedzieć. Na pewno czułem się dobrze na torze w ostatnią środę i to napawa mnie optymizmem. Nie chcę też otwarcie mówić, czy na pewno jestem lub nie gotowy do startu w Ekstralidze. Raczej bym powiedział, że pewne złe rzeczy ze mnie już zeszły… – odpowiedział.

Niemniej powołanie ubiegłorocznego zwycięzcy Turnieju o Brązowy Kask na potyczkę z Gorzowianami z pewnością będzie dla niego samego ogromną motywacją do pokazania się z jak najlepszej strony. – Oczywiście, że tak. Jeszcze nie wiem tego, czy wystartuję w niedzielę. To zależy od decyzji trenera, ale także rozmów i treningów, które jeszcze nas czekają w obecnym tygodniu. Zobaczymy. Jeśli koniec końców będę w składzie, to oczywiście pojadę i na pewno zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby być jak najszybszym i jak najlepszym – zakończył.

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *