Dźwięk każdego z instrumentów Orkiestry wyeksponowany i oddany w sposób niebudzący najmniejszych zastrzeżeń. Solista sięgający najwyższych szczytów wiolonczelowego wykonawstwa. Wcześniej niespodziewana podmiana utworu i argumentowanie chronologią układu programu. Przypadek? Dyrektor Adam Klocek pod względem artystycznej kreacji i podsycania napięcia przygotował 24 kwietnia wykonanie, które śmiało już teraz można nazwać wydarzeniem sezonu.

Rzadko się zdarza, aby podczas występu na żywo każdą emocję płynącą z estrady odczuwać w sposób przejmujący i realny. Ten efekt udało się osiągnąć znakomitej tego wieczoru częstochowskiej Orkiestrze Symfonicznej pod batutą maestro Adama Klocka. Poprowadzenie zespołu w taki sposób, aby poszczególne brzmienia były namacalnie odbieralne, a zarazem tworzyły spójną całość, jest rzadkie. Wręcz unikatowe. Dla takich wykonać akustyka sali koncertowej przy ul Wilsona 16 została zaprojektowana przez mistrza Witolda Straszewicza.
Bohaterem indywidualnym wieczoru był wykonawca partii solowej Koncertu wiolonczelowego h-moll op. 104 Antonína Dvořáka Michał Dmochowski. Wirtuoz wiolonczeli od lat mieszkający w Hiszpanii, gdzie był asystentem w klasie Natalii Szachowskiej w Wyższej Szkole Muzycznej Królowej Zofii w Madrycie, aktualnie profesor w Konserwatorium Muzycznym w Toledo. U niego kształcił się Pablo Ferrandez, podbijający obecnie międzynarodowe estrady i nagrywający z tej klasy artystami muzyki klasycznej co skrzypaczka Anne-Sophie Mutter.
Dmochowski jest pedagogiem wybitnym, niemniej wyśmienitym wiolonczelistą. Jego interpretacja była pełna emocjonalnego napięcia i precyzyjna w wykorzystaniu możliwości brzmieniowych instrumentu. Solista na zakończenie zachował się pięknie, nie wyobrażając sobie zagrania bisu bez udziału Orkiestry, która tak wiele tego wieczoru z siebie dała.
Sam utwór jest niewątpliwym arcydziełem, nazywanym symfonią na wiolonczelę z orkiestrą, uchodzącym za jeden z najwybitniejszych i najtrudniejszych w historii, zawsze stanowiącym wyzwanie nawet dla najlepszych wirtuozów. Zachwycał się nim i zazdrościł nie kto inny jak wielki Johannes Brahms. Napisany w późnej fazie twórczości kompozytora dojrzałego, już w trackie jego pobytu w Nowym Jorku za namową przyjaciela Hanuša Wihana, który z końcowego rezultatu jednak nie był zadowolony. Autor długo wzbraniał się z pisaniem, gdyż uważał wiolonczelę za doskonały instrument orkiestrowy, ale solowy niekoniecznie.
W dziele pobrzmiewają echa tęsknoty za ojczyzną, materializowane cytatami z melodii z rodzinnych stron. Część pierwszą Allegro rozpoczyna wprowadzenie tematu przez klarnety, do których dołącza orkiestra jeszcze w oczekiwaniu na podjęcie i rozwinięcie przez instrument solowy. Drugą Adagio, ma non troppo, spokojną i melancholijną, ubogacają przepiękne melodie instrumentów dętych, naprzemiennie solo, w duetach, triach i szerszych zestawieniach. W częstochowskiej wersji szczególnie pięknie wypadły liryczne partie fletu w wykonaniu Anny Zmarzły. Finał Allegro moderato – Andante – Allegro vivo w formie ronda charakteryzuje szczególne emocjonalne napięcie z powracającym tematem w tempach zróżnicowanych aż po energetyczną kulminację.
Każda z partii w interpretacji maestro Klocka, dopracowana w szczegółach na próbach i oddana przez zespół na scenie w sposób – tak, nie boję się sięgnąć aż do tego stopnia – nieskazitelny była ucztą dla zmysłów i emocjonalnego doświadczania. Bez najmniejszego uszczerbku na walorach artystycznych zamysłu kompozytora, przy udziale tak znakomitego solisty, zapadnie z osobna i jako całość w pamięć na długo. Naprawdę, przez cały czas trwania utworu nie zdarzyło się absolutnie nic, co zakłóciłoby odbiór i poczucie pełnej satysfakcji duchowego przeżycia.
Dla zachowania recenzenckiej rzetelności uzupełnić wypada, iż koncert w Filharmonii rozpoczęło wykonanie VI Symfonii D-dur op. 60 tego samego autora i było ono bardzo dobre. Mniejsze poczucie satysfakcji nie wynikało bynajmniej z jakości wykonania, a jedynie z faktu, iż utwór powstał na wcześniejszym etapie twórczości Czecha, gdy chęć zaimponowania umiejętnościami kompozytorskimi nowemu wydawcy Simrockowi przewyższała staranne kształtowanie środków wyrazu.
Tydzień wcześniej filharmonicy częstochowscy zmierzyli się z pierwszą w historii symfonią programową, czyli Fantastyczną c-moll op. 14 Hectora Berlioza. To dzieło monumentalne, które cechuje zachwycająco bogata orkiestracja oraz mistrzowsko rozpisana linia melodyczna i harmonia. Powracający idée fixe prowadzi słuchacza od pierwszego momentu zauroczenia miłosnego, przez niepowodzenie na sali balowej, poszukiwanie spokoju duszy w sielankowych, pastoralnych ujęciach wiejskich krajobrazów z duetem nawołujących się dźwiękami rożka angielskiego i oboju, po pogrzeb nieszczęśliwego amanta i sabat czarownic, gdzie melodia ukochanej prześladuje bohatera w zniekształconej groteskowej formie w wykonaniu klarnetu. Źródłach inspiracji do wątków fabularnych należy szukać zarówno w literackich odniesieniach do szekspirowskiego „Hamleta”, jak i osobistych doświadczeniach kompozytora. Do zilustrowania zamysłu przewidziany został potężny aparat wykonawczy, z dwoma harfami, rozbudowaną sekcją perkusyjną, bogatą reprezentacją instrumentów dętych. Orkiestra pod batutą Grigora Palikarova z Bułgarii uniosła ten ciężar gatunkowy z efektem w pełni satysfakcjonującym.
ŁUKASZ GIŻYŃSKI
[Ramka]
Wkrótce w Filharmonii Częstochowskiej
7 maja, godz. 19:00 – sala koncertowa, ul. Wilsona 16
„Transatlantyk”
Wystąpią:
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Częstochowskiej
Emanuel Salvador – skrzypce
Juan Carlos Lomonaco – dyrygent
W programie:
Manuel M. Ponce – Koncert skrzypcowy
Johannes Brahms – IV Symfonia e-moll op. 98
+foto: Michał Dmochowski z pełną dojrzałością artystyczną i niezwykłym wyczuciem zinterpretował Koncert wiolonczelowy h-moll op. 104 Antonína Dvořáka
Autor: Agnieszka Małasiewicz, Filharmonia Częstochowska
