„Trenerski dwugłos” : RKS Raków Częstochowa – TS Wisła Kraków


Oto co po zakończeniu niedzielnego spotkania 20.Kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy pomiędzy Rakowem Częstochowa a krakowską Wisłą mieli do przekazania szkoleniowcy obydwu drużyn: Marek Papszun i Adrián Guľa.

Adrián Guľa (trener Wisły Kraków) : Różnicę w tym meczu zrobiły dwa małe detale.  Nie chodzi o to, że Raków nie był lepszy, bo był, ale muszę wspomnieć o sytuacji Jana Klimenta w pierwszej połowie. A w drugiej daliśmy rywalom bardzo łatwy rzut karny, gdy przeciwnik był odwrócony tyłem do naszej bramki. Z tego zrodził się gol na 1:0. I później doświadczony Raków kontrolował już mecz. Nie potrafiliśmy na to odpowiedzieć.

Przeciwnik grał pressingiem, więc nie było łatwo przejść do ofensywy. W drugiej połowie widzieliśmy zresztą jak wyglądają kontry Rakowa, gdy prowadził 1:0. My chcieliśmy przede wszystkim pracować w defensywie, lepiej zachowywać się w świetle bramki, bo tak nie było w poprzedniej rundzie. To nam się długo udawało, choć Raków stwarzał okazje. Gdy tak się gra, a później ma się jedną sytuację, trzeba ją po prostu wykorzystać.

Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa) : Nie ma to jak dobrze zacząć rundę wiosenną. Do tej pory w Ekstraklasie nam się to nie udawało. Co prawda graliśmy na wyjeździe, ale nie zmienia to faktu, że dotychczas przegrywaliśmy na starcie. Dzisiaj wygraliśmy w sposób przekonujący, będąc zespołem dominującym, tworzącym wiele sytuacji.

Zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, to dobry prognostyk na tę rundę, który jeszcze o niczym nie przesądza. To tylko pierwszy mecz, ale cieszy, że pokazaliśmy, iż idziemy do przodu i się rozwijamy. Na mecz trzeba spojrzeć szerzej. Sytuacja Wisły z 44. minuty była bardzo klarowna, ale my do tego momentu też mieliśmy przecież dwie stuprocentowe sytuacje. Nawet gdyby goście strzelili gola, to mecz nadal by się toczył. Nie będę  licytował się na sytuacje, ale chyba każdy widział przebieg tego meczu. Uważam, że nasze zwycięstwo było zupełnie poparte tym, co działo się na boisku.

Notował: Przemysław Pindor

Foto: Przemysław Pindor 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.