O zapachach, które dodają pewności siebie i… sprzedają!


Pomagam szukać perfum idealnych. Tworzę wizytówki zapachowe dla osób, miejsc, usług i produktów, buduję garderoby zapachowe dla ludzi …– o sztuce doboru perfum i swojej profesji opowiada Marta Siembab, jedyna senselierka w Polsce, a nawet w Europie.

Podobno jest Pani jedyną senselierką w Polsce. Czy to prawda?

– Tak, to prawda. Pomysł na pracownię Senselier powstał w 2006 roku, kiedy to postanowiłam połączyć dotychczasową pracę wykładowcy i trenera z moją pasją do zapachów. Senselier to osoba, która zajmuje się zapachem wieloobszarowo, nie ogranicza się tylko do perfum, marketingu czy świata mody.

Czy wzorowała się Pani na kimś, planując swój rozwój zawodowy?
– Nie inspirowałam się żadnym istniejącym biznesem, gdyż w Europie nie ma drugiej firmy czy osoby, która łączyłaby w swojej działalności wszystkie te kompetencje, którymi dysponuję. To właśnie wyróżnia mnie spośród blogerów, konsultantów czy szkoleniowców firm kosmetycznych.

Na czym polega praca senseliera?
-Jestem ekspertem od zapachu na wszystkich polach jego występowania. Przekazuję swoją wiedzę tam, gdzie potrzebna jest informacja o tym, jak działa zapach, jak wpływa na nasze emocje, jak sprawia, że dobrze czujemy się w jakimś miejscu, czy odpowiednio odbieramy daną osobę. Tworzę wizytówki zapachowe dla osób, miejsc, usług i produktów, buduję garderoby zapachowe dla ludzi – to znaczy wybieram taką kolekcję zapachów, która będzie pasowała do naszego sposobu ubierania się i odzwierciedlała określony styl życia. Pomagam szukać perfum idealnych. Kontaktuję się też z perfumiarzami bezpośrednio, by zamawiać zapachy tworzone na miarę. Pośredniczę w takich spotkaniach, jestem tłumaczem i organizatorem wyjazdów zapachowych. Pracuję także z projektantami opakowań, z towaroznawcami, mówiąc im o roli zapachu w projektowaniu przedmiotów i usług. Ostatnio zaangażowałam się aktywnie w promowanie idei sense brandingu wraz ze studiem Brandburg z Poznania.

Czy Pani zdaniem na polskim rynku znalazłoby się miejsce także dla innych przedstawicieli profesji, którą sama Pani wykonuje?
– Naturalnie, Polska, a nawet Europa wciąż pozostawiają wiele miejsca dla zapachowych entuzjastów i ekspertów.

Jakie predyspozycje powinna mieć osoba, która chciałaby zostać senselierem?
– Należy mieć zdrowy nos, dużo ciekawości świata, samozaparcia w dążeniu do celu, bujną wyobraźnię, dużą uważność i dobry kontakt z ludźmi!

Czy mogłaby Pani nam zdradzić kilka tajników swojej pracy – pytam m.in. o to, jakie znaczenie mają zapachy w marketingu?
– Przykłady związane z zapachem działają przede wszystkim na zasadzie prostych odruchów płynących z fizjologicznych potrzeb człowieka: na przykład pragnienia i głodu. Amerykańska firma Dunkin Donuts, producent pączków, aby zwiększyć sprzedaż wypieków zaczęła rozpylać zapach kawy. Dlaczego? Bo większość Amerykanów nie wyobraża sobie kawy bez pączka. W efekcie zanotowano 16-procentowy wzrost sprzedaży pączków i dodatkowo 29-procentowy wzrost sprzedaży samej kawy. Z kolei, gdy w jednym z hoteli zaczęto emitować w lobby zapach czekolady, zwiększono w ten sposób sprzedaż batoników z automatów ze słodyczami aż o 66 proc. Zatem pobudzanie apetytu to szybki i skuteczny sposób na większą sprzedaż. Można też wpływać zapachem na emocje, wywoływać wspomnienia, odwoływać się do nostalgii – odczuwamy to co roku w sklepach, w okresie Bożego Narodzenia. (uśmiech)

W przypadku jakich branż, Pani zdaniem, aromamarketing jest niezbędny?
– Sam aromamarketing nie jest rozwiązaniem – warto sięgnąć po narzędzia sense brandingu, czyli całościowego projektowania zmysłami. Kiedy za pomocą wrażeń sensorycznych, a szczególnie zapachu, zadziałamy już na poziomie projektowania marki, możemy mieć pewność, że jej przekaz zmysłowy będzie autentyczny i pełny, że zapach będzie miał treść, a nie stanie się tylko ozdobą produktu bądź jego miejsca sprzedaży.

Użycie jakich zapachów doradziłaby Pani osobie, która wybiera się na spotkanie z pracodawcą, np. na rozmowę kwalifikacyjną?
– Wszystko zależy od charakteru wykonywanej pracy – inny zapach doradziłabym pielęgniarzowi, inny jazzmanowi. Na pewno radziłabym umiar w stosowaniu perfum, nie należy porażać zapachową chmurą . Generalnie warto wybrać zapach świeży, z nutą drzewną lub odrobiną transparentnych kwiatów. Odradzam ciężkie, zawiesiste, orientalne perfumy. Warto wiedzieć, że zapachy z grupy gourmand, czyli pachnące słodyczami, nie dodają noszącym je osobom profesjonalizmu.

Czy zapachy mogą pełnić inne funkcje, poza tymi, związanymi z przyjemnym doznaniami estetycznymi, np. czy mogą dodawać pewności siebie? Pytam w kontekście wyboru perfum do pracy, na rozmowę kwalifikacyjną lub na spotkanie z szefem w sprawie podwyżki.
– Pewności siebie na pewno dodadzą nam perfumy, które po prostu lubimy, aczkolwiek idąc na rozmowę, warto budować konkretne wrażenie, a nie oddawać się przyjemnościom. W końcu nie zawsze czujemy się komfortowo w garniturze, a jednak wkładamy go, bo tego wymaga dress code. To samo tyczy się perfum – jeśli lubimy pachnieć cukrową pianką, zostawmy tego dnia ten zapach w domu. Ubierzmy się w taki, który doda nam profesjonalizmu.
Wybór perfum jest głównie zdeterminowany rodzajem pracy, jaką wykonujemy – czy chcemy budzić wrażenie bliskości, czy dystansu, czy chcemy dodać sobie lat i powagi, czy się odmłodzić. Zapachy kwiatowe, lekkie, z nutami piwonii, magnolii, czy konwalii ujmują lat, podkreślają kobiecość, łagodność.
Klasyczne szypry (cytrusy plus kwiaty na drzewnej bazie) tworzą wrażenie luksusu i ekskluzywności, jednocześnie jednak postarzają. Tworzą wizerunek wyrafinowany i chłodny.
Klasycznej elegancji mężczyźnie dodadzą wody z nutą lawendy. Latem panowie mogą też sięgnąć po chłodne, cytrusowe kompozycje – nowoczesne wody kolońskie.

Ostatnio modne są tzw. pokoje relaksu w miejscach pracy. Jaki zapach powinien się tam unosić?
– Uniwersalne nuty relaksujące to zapach lotosu, lawendy, rumianku. Natomiast ciekawym rozwiązaniem byłoby spersonalizowanie zapachu w taki sposób, aby relaksował on konkretną osobę aromatami, które właśnie jej pozytywnie się kojarzą – dla jednych będzie to zapach siana, letniej łąki, dla innych zapach niemowlęcej zasypki. Wówczas każdy mógłby we własnej wyobraźni przenieść się w swoje własne, bezpieczne miejsce.

W jednym z wywiadów powiedziała Pani: „Zapach to potężne narzędzie, ale niebezpieczne w rękach osoby, która się nim nie umie posługiwać”. Dlaczego?
-Zapach źle użyty może zepsuć nam wizerunek, zniweczyć romans – mam tu na myśli zapach perfum niewłaściwie dobrany do osoby. Z kolei w handlu chybiony zapach w miejscu sprzedaży może – zamiast przyciągać klientów, odpychać ich od sklepu i zniechęcać do ponownych odwiedzin. Wpływ zapachu na nasze zachowania jest bardzo obszernym tematem. (uśmiech)

Jak duże znaczenie mają zapachy w biznesie? Czy przekładają się one na konkretne pieniądze? Nie pytam oczywiście o firmy produkujące perfumy, ale o branże pozornie zupełnie niezwiązane ze światem zapachów.
– W pewnym sensie tak – przykładem może być marka Nike, która zastosowała zapach w jednym z salonów sprzedażowych. Jednocześnie te same produkty wystawione były w pozostałych sklepach, w których zapach nie został zastosowany. Jaki był efekt? Sprzedaż w pachnącym salonie wzrosła o 84 proc., zaś postrzegana wartość produktu podniosła się aż o prawie 11 dolarów. Sam zapach, bez dopasowania go nawet do wartości brandu sprawił, że ubrania i buty Nike wydały się bardziej wartościowe i stały się bardziej pożądane.

Czy gdyby Pani mogła cofnąć czas, zmieniłaby Pani coś w swoim życiu zawodowym?
– Absolutnie nie, myślę, że zaczęłam w doskonałym momencie i swój rozwój stale planuję na kilkanaście miesięcy do przodu. (uśmiech)

Marta Siembab – jedyny w Polsce senselier, profesjonalny trener zapachowy, autorka pierwszych niezależnych warsztatów zapachowych, założycielka pracowni Senselier. Ekspert festiwali modowych i konferencji poświęconych designowi (OFF Fashion, Niewidzialny Dizajn, Wroclove Design), aktywna uczestniczka projektów artystycznych (Wielkopolska Rewolucje, Muzeum Etnograficzne w Warszawie), prelegentka prestiżowego wydarzenia medialnego TEDx Conference. Twórca nowatorskiego programu włączenia zapachu do tworzenia wizerunku osób prywatnych i publicznych. W zakres jej szerokich kompetencji wchodzą szkolenia, eventy, imprezy, wyjazdy integracyjne, konferencje prasowe, wykłady i warsztaty związane z zapachem i zmysłem węchu. Jest prekursorką w dziedzinie wykorzystania zapachu w projektowaniu przestrzeni.
Z unikalnej wiedzy Marty Siembab skorzystali do tej pory praktycy i studenci Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz prestiżowej School of Form, a także dziennikarze między innymi Gazety Wyborczej, Wysokich Obcasów, Przekroju, Pani, Twojego Stylu, In Style, Zwierciadła, Glamour, Cosmopolitan, Gali, CKM, Playboya, serwisów Agory Avanti i Lula.pl oraz wielu stacji radiowych. Przeszkolone przez nią zostały zespoły wielu prestiżowych firm, między innymi Dior, Sisley, Estee Lauder (właściciel marek Aramis, Clinique, DKNY, Michael Kors, Tommy Hilfiger, Tom Ford), Coty (właściciel marek Calvin Klein, Davidoff, Chloe, Marc Jacobs, Balenciaga, Bottega Veneta) i L’Oreal. W warsztatach Senselier udział wzięły między innymi Małgorzata Kożuchowska, Gosia Baczyńska, Agnieszka Maciąg, Lidia Popiel i Magda Wunsche.
Warsztaty i szkolenia zapachowe Senselier to nie tylko jedyne w swoim rodzaju przeżycie pobudzające emocje i zmysły – to zarazem intelektualna podróż przez obszary historii, psychologii, sztuki i kultury. Senselier angażuje się także w projekty artystyczne, festiwale modowe i akcje charytatywne.
Rozmawiała Joanna Niemyjska (Zielona Linia 19524, Centrum Informacyjno-Konsultacyjne Służb Zatrudnienia)

r

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *