NOWOCZESNY UJD / Innowacyjny podręcznik do techniki graficznej mokulito


Mgr Marta Śliwiak, asystent na Wydziale Sztuki w Katedrze Grafiki Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie, w pracowni druku płaskiego, aktualnie w trakcie realizacji przewodu doktorskiego w dyscyplinie sztuki plastyczne konserwacja dzieł sztuki pt. „Kobieta trzydziestoletnia. Ciąg dalszy nastąpi”, pod kierunkiem prof. Krystyny Szwajkowskiej. Marta Śliwiak jest autorką podręcznika na temat praktycznego wykorzystania, odkrytej w latach 70. XX wieku techniki graficznej mokulito. W rozmowie z „Gazetą Częstochowską” zdradza kulisy powstania książki, przydatnej – jak mówi – nie tylko studentom, ale także uczniom, artystom, a nawet początkującym adeptom technik graficznych.

 

 

Co skłoniło Panią do zainteresowania się techniką mokulito?

– W 2010 roku znany artysta profesor Józef Budka z ASP w Katowicach, wraz z córką, jako pierwsi w Polsce zainteresowali się, pochodzącą z lat 70. XX wieku, techniką mokulito wynalezioną przez prof. Seishi Ozaku z Tama Art University w Tokio. Jest ona alternatywą dla klasycznej techniki druku płaskiego z kamienia litograficznego.

Dlaczego ta technika jest tak bardzo interesująca dla artystów?

– Kamień litograficzny jest ciężki, trudny w eksploatacji, niełatwy do pozyskania i bardzo drogi. Natomiast technika moklito – tańsza i, co więcej, umożliwia łączenie śladu rysunkowego i malarskiego z cięciami dłutem. Pozwala nadawać pracom charakter druku płaskiego i wypukłego.

Kiedy Pani zetknęła się z tą techniką?

– W 2013 roku, prof. Grzegorz Banaszkiewicz, którego byłam asystentem, prowadził projekt – „Podłoża i materiały alternatywne w druku płaskim ”. Zaprosił wówczas Panią Justynę Mazur, do prezentacji na naszym Uniwersytecie techniki mokulito, po czym tę technikę wprowadziliśmy do naszej dydaktyki. Jednak rozwiązania technologiczne, jakie zobaczyliśmy, nie owocowały pracami o druku czystym i nie były wielonakładowe. Nie byliśmy w pełni zadowoleni z rezultatów.

– W roku 2020 postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę na temat techniki mokulito. Wystąpiłam z wnioskiem do Ministerstwa Kultury o przyznanie środków na realizację projektu stypendialnego w dziedzinie sztuk wizualnych i udało mi się je uzyskać. Projekt zakładał wykonanie prac w technice mokulito oraz badania nad udoskonaleniem aspektów technologicznych. Wynikiem projektu miał być podręcznik, przydatny dla studentów – w Polsce i za granicą, a także dla artystów i pasjonatów grafiki. Miał on zatem w bardzo prosty sposób tłumaczyć zagadnienia związane tą techniką.

I publikacja powstała…

– Z czego bardzo się cieszę! Ponieważ jestem grafikiem projektantem w podręczniku zarówno treść jak i strona wizualna były dla mnie tak samo istotne, podręcznik zawiera piktogramy i zdjęcia mojego autorstwa. Swoje działania prezentowałam na Instagramie (konto marta_mokulito). Ponieważ istnieje mało publikacji na temat techniki mokulito, skontaktowało się ze mną dużo studentów i artystów z zagranicy np. USA, Kanady, Anglii, Argentyny, Francji. Samą technikę popularyzuję od kilku lat: w 2018 roku po raz pierwszy w Ostrawie, w 2019  w Chorwacji, potem w Cambridge w Anglii. Pierwszą edycję podręcznika wydałam we własnym zakresie i rozesłałam do kilku bibliotek w Polsce; aktualnie planuję wznowienie, już z udziałem wydawnictwa UJD. Publikacja jest też dostępna w formie cyfrowej w bibliotece uczelni.

Opisy obrazkowe zapewne ułatwiają naukę?

Podana treść, opisana piktogramami, staje się prostą instrukcją wykorzystania techniki mokulito. Aby podręcznik był bardziej uniwersalny zastosowałam komunikaty obrazkowe, które są ponad podziałami językowymi.

 

Walory techniki mokulito determinuje jej taniość. Czy są jeszcze inne atuty?

– Przede wszystkim wygoda, bowiem używa się do niej nie kamienia, a deski, która jest łatwo dostępna – sprawdza się nawet deska HDF. Technika pozwala na wykorzystanie gestu rysunkowego i malarskiego, ale można deskę także nacinać dłutem, dzięki temu w miejscach nacięcia uzyskuj się idealną biel. Matryca nabiera cech druku płaskiego oraz wypukłego. W pracach artystycznych wykonanych tą techniką można uzyskać efekt naturalności i zmysłowości. Wprowadzenie technik alternatywnych do naszej dydaktyki było ważne nie tylko ze względów ekonomicznych, ale i artystycznych.

W zeszłym roku wprowadziliśmy koleją nowość – kitchen lithography, czyli druk z folii aluminiowej. Tę technikę graficzną wynalazła Émilie Aizier  w 2011 roku. Używa się tutaj coca-coli, która zawiera kwas ortofosforowy. Dzięki jej zastosowaniu obszary, które nie są pokryte rysunkiem nabierają właściwości odpychania farby drukarskiej, natomiast obszary zarysowane przyjmowania farby. Technikę jak wspomniałam, wdrożyliśmy do dydaktyki, i dodam, że bardzo pomogła nam ona w pandemii. Mogliśmy, dzięki jej zastosowaniu, realizować program nauczania online. Tak więc zgodnie z przysłowiem: „potrzeba matką wynalazku”, technika ta okazała się dla nas zbawienna. I muszę podkreślić, że staramy się wpajać studentom pewną filozofię, że nie tyle istotna jest technika, co umiejętność wykorzystania wiedzy technologicznej do wykreowania obrazu, który nas interesuje. Bo technika to tylko narzędzie.

Aktualnie grafika jest bardzo popularna.

– Grafika jest modna. W tym i ubiegłym roku nasz kierunek cieszył się dużym zainteresowaniem kandydatów na studia. Powód jest prosty, obecnie wszystko oparte jest o ikonografię. Na telefonach, tabletach oraz w Internecie, obsługa oraz komunikaty bazują na przekazie graficznym. Wszystko jest multimedialne. Również mój podręcznik można pobrać w wersji cyfrowej. Zamieściłam w nim kod QR do Instagrama, gdzie publikuję filmy pokazowe jak zastosować opisaną technikę mokulito. Każdy etap jest sfilmowany: jak nałożyć farbę, jak wyszlifować deskę, jak ją spreparować, w jaki sposób nałożyć na siebie kolory, aby zrobić wydruk.

Dziękuję za rozmowę

URSZULA GIŻYŃSKA

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.