Po spektakularnym zwycięstwie w Mariborze w pierwszym meczu 1/16 CEV Challenge Cup, siatkarze Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa udali się prosto do Rzeszowa. Tam w sobotę (13 grudnia) rywalizowali o kolejne punkty w Plus Lidze 2025/2026, a przeciwnikiem była miejscowa Asseco Resovia. Drużyna z naszego miasta niestety ponownie musiała uznać wyższość rywala na krajowym podwórku w aktualnym sezonie…

Inauguracyjny set zapowiadał się obiecująco. Norwid bowiem starał się stawiać bardziej utytułowanej Resovii. Goście wychodzili nawet parokrotnie na prowadzenie (3:2, 4:3 i 7:6). Zacięty bój trwała do momentu, gdy wynik pierwszej części spotkania wynosił 9:9. Potem rzeszowianie odskoczyli siatkarzom z Częstochowy na dwa „oczka” (11:9). Z czasem przewaga gospodarzy wzrosła do sześciu punktów (18:12). Jak się później okazało, drużyna pod kierownictwem Massimo Bottiego utrzymała już ją do końca (25:19).
Druga partia początkowo układała się po myśli przyjezdnych (3:1 dla Steam Hemarpol Politechniki). Reakcja miejscowych była natychmiastowa – najpierw doprowadzili do remisu (3:3), a następnie – dzięki m.in. dwóm asom Karola Butryna – objęli prowadzenie (7:3). Później „Sovia” kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie, wykorzystując słabość gości niemalże w każdym elemencie gry. Po stronie „Błękitno-Granatowych” często brakowało skuteczności w ataku. Co prawda chwilami walkę z miejscowymi próbował nawiązać Milad Ebadipour, ale bez wsparcia swoich kolegów z zespołu był bezradny. Mało tego nie najlepiej funkcjonowała gra w obronie, a kilka cennych „oczek” goście stracili poprzez… dotknięcia siatki. Jednakże, gdy wydawało się, że „Pasy” pewnie wygrają, ekipa częstochowska odrobiła straty nawet do dwóch punktów (23:21 na rzecz Asseco Resovii). Niestety, przyjezdni nie zdołali już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie team ze stolicy Podkarpacia pokonał oponentów spod Jasnej Góry 25:22.
Zdawać się mogło, że przegrane w dwóch pierwszych odsłonach podziałały motywująco na częstochowian. Dość szybko bowiem zyskali oni dwupunktową przewagę w trzecim secie (9:7 i 11:9). Szybko jednak ją stracili, gdyż inicjatywę na boisku przejęli wielokrotni medaliści mistrzostw Polski z województwa podkarpackiego (14:11). Tymczasem do głosu znów doszedł zespół z „Dziewiątką” w herbie, wyrównując stan partii (16:16). Ta sytuacja zmusiła trenera rzeszowian, Massimo Bottiego do wzięcia czasu dla swoich podopiecznych. Po przerwie rozpętała się zacięta rywalizacja w Hali Podpromie. Poziom gry w częstochowskich szeregach trzymali przede wszystkim Patrik Indra, a także Milad Ebadipour. Zażarta walka skończyła się grą na przewagi, z której w końcowym rozrachunku lepiej wyszli… gracze Norwida (29:27)!
Dzięki temu wśród częstochowskich fanów urosły nadzieje, że rywalizacja zostanie przedłużona co najmniej o tie-break. Okazały się one jednak złudne. W czwartej partii od początku do końca – praktycznie w każdej części siatkarskiego rzemiosła – dominowali rzeszowianie, którzy w tej odsłonie – tak jak w pierwszej – ograli sobotnich oponentów 25:19, a w całym spotkaniuu 3:1.
Asseco Resovia Rzeszów – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1 (25:19, 25:22, 27:29, 25:19)
Resovia: Poręba, Demyanenko, Szalpuk, Cebulj, Janusz, Butryn, Shoji (libero) oraz Bucki, Nowak i Zatorski (libero)
Norwid: Lipiński, Popiela, Ebadipour, De Cecco, Indra, Adamczyk, Makoś (libero) oraz Jeanlys, Kowalski, Kiedos i Nowak
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
