BONA FIDE. Gdzie jest prezydent?


Co się dzieje z prezydentem Krzysztofem Matyjaszczykiem? Czy jest chory, a może zmęczony zbyt długim sprawowaniem rządów? – pytają zaniepokojeni częstochowianie. Absencje włodarza Częstochowy są coraz bardziej zauważalne.

 

Nader rzadko uczestniczy on w posiedzeniach Rady Miasta, a już w ogóle nie bywa, gdy zwoływane są nadzwyczajne sesje w sprawach niezwykle istotnych dla mieszkańców. Nieobecność prezydenta Matyjaszczyka z przykrością znowu odnotowano 11 lutego, na nadzwyczajnej sesji, zwołanej przez radnych Prawa i Sprawiedliwości na prośbę blisko 160 pracowników Powiatowego Urzędu Pracy w Częstochowie, którzy przez prezydenta Częstochowy i swojego dyrektora Piotra Urbaniaka poczuli się oszukani.

Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk w liście do pracowników jednostek miejskich w listopadzie 2021 roku zadeklarował zabezpieczenie w budżecie miasta na 2022 rok 10 milionów złotych, na poczet podwyżek dla wszystkich osób zatrudnionych w instytucjach podległych magistratowi. Pracownicy PUP wyliczyli, że dla każdego z nich powinno przypaść po około 200 zł brutto. Niestety, tych podwyżek nie otrzymali. Co więcej, dyrektor PUP poinformował załogę, że w bieżącym roku żadnego wzrostu płac nie będzie. Równocześnie przedstawił projekt nowego regulaminu wynagrodzeń, który w opinii związkowców jest bardzo krzywdzący dla pracowników.

Intencją prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka – jak napisał w liście – było, aby podwyżki i ich wysokość ustalali kierujący placówkami. Dyrektor Urbaniak swoim pracownikom pokazał figę. Czy prezydent Matyjaszczyk tym się zmartwił? Nie było go na nadzwyczajnej sesji, zatem – raczej nie. Może więc pracownicy i związkowcy zamiast przychodzić na sesje Rady Miasta, powinni pojawić się na uroczystym otwarciu kolejnego plastikowego serca na plastikowe nakrętki, stawianego przez środowisko Wspólnie dla Częstochowy.

Tam prezydenta Matyjaszczyka z pewnością zastaną.

 

URSZULA GIŻYŃSKA

 

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.