Mimo ostatniej bolesnej porażki 0:3 z Indykpol AZS-em Olsztyn (15 listopada), częstochowscy kibice mocno liczyli, że Steam Hemarpol Politechnika sprawi miłą niespodziankę i wywiezie trzy dni później z Chełma komplet meczowych punktów. Niestety rzeczywistość okazała się zbyt brutalna… „Błękitno-Gratanowi” ulegli beniaminkowi PlusLigi InPost ChKS-owi 1:3.

Początkowo do ofensywy przystąpili gospodarze, prowadząc 2:0. Częstochowianie doprowadzili jednak do wyrównania (3:3). Później – do momentu gdy na tablicy wyników widniało 15:15 – niemalże przez cały czas trwała walka punkt za punkt. Atut własnego boiska zaczęli wykorzystywać chełmianie, budując pięciopunktową przewagę (20:15). ChKS jeszcze nieco ją zwiększył, o czym świadczył końcowy rezultat pierwszej partii – 25:19. Gościom nie pomagały natomiast zmiany wprowadzane przez trenera Guillermo Falascę. Pod koniec Luciano De Cecco i Patrika Indrę zmienili odpowiednio Samuel Jeanlys oraz Tomasz Kowalski, którzy nie zdołali odwrócić losów seta. Dodatkowo przy stanie 24:19 dla drużyny z Chełma na parkiecie pojawił się Jakub Kiedos. Przyjmujący jednak, zagrywając piłkę, posłał ją daleko w aut.
Druga odsłona zaczęła się korzystnie układać dla Norwida (2:0 i 4:2). W ataku, po stronie gości, brylował głównie Milad Ebadipour. Irańczyk zdobył też punkt z zagrywki, dzięki czemu częstochowianie powiększyli przewagę (6:3). W pewnym momencie beniaminek PlusLigi zniwelował nawet straty do jednego „oczka” (9:8 dla Steam Hemarpol Politechniki). Następnie zespół gospodarzy dalej starał się stawiać trudne warunki ekipie z Częstochowy, lecz ta utrzymywała prowadzenie jeszcze przez pewien czas. Po dłuższej wymianie ciosów na tablicy świetlnej był już remis (15:15). W następnej akcji zablokowany został Jakub Nowak przez Łukasz Swodczyka i mieliśmy 16:15 dla InPost ChKS-u. O przerwę dla swojego zespołu poprosił trener Falasca. Nie wpłynęła ona jednak pozytywnie dla częstochowskiego teamu, gdyż po kilku kolejnych chwilach tracił do przeciwnika już trzy „oczka” (19:16). Potem przewaga chełmian została powiększona (22:18). Wszelkie starania „Błękitno-Granatowych” na nic się zdały, gdyż ostatecznie set zakończył się zwycięstwem drużyny z województwa lubelskiego 25:21.
W trzeciej partii rezultat najpierw oscylował w okolicach remisu. Potem beniaminek z Chełma odskoczył na trzy punkty (8:5). Norwid przystąpił do kontrataku, po czym doprowadził do wyrównania (9:9), a następnie wyszedł na prowadzenie (10:9). Nadzieje przynajmniej na przedłużenie całej rywalizacji mógł dawać moment, w którym wynik odsłony wynosił 16:14 na rzecz ekipy z miasta spod Jasnej Góry. Grę wśród częstochowian prowadził przede wszystkim Daniel Popiela. Po częstochowskiej stronie dobrze zaczęła funkcjonować gra na „środku” siatki i w ataku, co pozwoliło przyjezdnym kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie i wygrać 25:20.
Wydawało się, że w czwartej partii Norwid pójdzie za ciosem. Ekipa pod wodzą Falasci szybko bowiem wypracowała sobie dwupunktową przewagę (2:0, 3:1, 4:2, 5:3, 6:4, 7:5 i 8:6). Za wygraną nie dawał jednak ChKS (9:9). Zespół z „Dziewiątką” w herbie ponownie przejął inicjatywę na chełmińskim parkiecie. Z czasem – głównie za sprawą skuteczności w ataku m.in. Ebadipoura – przewaga częstochowian wzrosła do trzech punktów (17:14). Jak się jednak okazało, było to miłe złego początku, gdyż znów do głosu doszli miejscowi (19:19). W końcówce seria serwisów Amirhosejna Esfandijara w znacznym stopniu pomogła InPost ChKs-owi pokonać Steam Hemarpol Politechnikę Częstochowa w tej części batalii 25:23.
InPost ChKS Chełm – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa (25:19, 25:21, 20:25,
ChKS: Kapica, Marcyniak, Esfandiar, Piotrowski, Swodczyk, Blankenau, Sonae (libero) oraz Ostaszewski (libero), Fasteland, Turski i Goss
Norwid: Ebadipour, Indra, Nowak, Popiela, De Cecco, Lipiński, Masłowski (libero) oraz Jeanlys, Kowalski i Kiedos
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
