INTERWENCJA / Grabówka – dzielnica dla wybrańców?


W Częstochowie zauważa się boom budowlany. Domy mieszkalne stawia miasto, stawiają też liczne firmy prywatne. W różnych lokalizacjach i w różnych dzielnicach – w Śródmieściu, na Parkitce, Wrzosowiaku. I nikt nie oponuje, wręcz przeciwnie, każdy zdroworozsądkowy człowiek cieszy się z tej sytuacji. Bo i mieszkania są potrzebne, i widać, że gospodarka pracuje. Ale radości nie ma u części mieszkańców Grabówi.

 

Niektórym mieszkańcom dzielnicy Grabówka nie podobają się plany postawienia niewielkiego, kilkublokowego osiedla mieszkaniowego dla około 400-600 rodzin, usytuowanego w odizolowanej części, w sporej odległości od zabudowy domków jednorodzinnych. Przeciwko tej inwestycji oponują osoby firmujące się szyldem portalu społecznościowego Grabówka – Częstochowa. Dziwne są te opory, bo budownictwo wielorodzinne w tej dzielnicy ma swoją historię i miejsce, i – jak dotąd – nie przeszkadza ono nikomu.

Skąd zatem ten opór w sprawie planów budowy osiedla  przy ulicy Wiolinowej, na działce będącej własnością Skarbu Państwa? Ma je wykonywać spółka powołana przez Regionalny Fundusz Gospodarczy. Przeciwnicy tej budowy najpierw wzniecili medialną nagonkę z powodu oczyszczenia terenu przeznaczonego pod inwestycję z wyrosłych tam samosiejek. Walczyli o ocalenie ponoć jedynego „wolnego terenu zieleni” w dzielnicy, który może być w przyszłości wykorzystany przez mieszkańców na teren rekreacyjny. Wprowadzają tym samym w błąd opinię publiczną, bo, po pierwsze, nie jest to teren wolny, ale prywatny. Po wtóre, nie było w tym miejscu żadnej ostoi zieleni, ale dość rachityczne samosiejki. I jak zapewnia inwestor, teren zabudowy będzie otoczony gęstą zielenią, więc ostoja przyrodnicza zostanie  zapewniona.

Mieszkańcy okolicy ulicy Wiolinowej skarżą się, że nie mają placów zabaw i różnych atrakcji rekreacyjnych, jak w innych dzielnicach. Zapominają, że mieszkają w dzielnicy domów prywatnych i nie ma tu miejsc przeznaczonych przez miasto pod place zabaw. Takie place zamiast trawników właściciel nieruchomości mogą sobie zrobić na własnych posesjach.

Co dziwniejsze, tym oponentom i „ekologom” nie przeszkadza sąsiadująca z nim betoniarsko-cementowa, która intensywnie pracuje tuż pod ich oknami. Natomiast już wyrokują, że przez mające powstać w tej okolicy nowe i eleganckie osiedle spadnie wartość nieruchomości (sic!), że szkoła będzie musiała pracować na dwie zmiany, że zabraknie miejsc w przedszkolach. I radzą budować  takie mieszkania, jak robi to prywatna firma dla ZGM-TBS na Parkitce, przy ulicy Łódzkiej (chodzi chyba o osiedle obok McDonald’s i stacji benzynowej).

Oponenci są tak zdeterminowani, że zapowiadają nawet wędrówki od domu do domu, aby zbierać podpisy uniemożliwiające budowę mini osiedla.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *