ATENY NIE TAK DALEKO


Dederko w kadrze olimpijskiej „B”. Są pieniądze na starty.

Częstochowska triatlonistka Ewa Dedrko w ostatnich tygodniach niemal w każdy weekend startuje w jakiś imprezach. Najpoważniejszą były mistrzostwa Europy w węgierskim Gyor, gdzie nasza reprezentantka uplasowała się… No właśnie, choć od startu upłynęło już trochę czasu, nawet nasza bohatera nie jest do końca przekonana, na której pozycji minęła metę.
– Po zawodach agencje podały, że zajęłaś 17. pozycję. Na planszach, z wynikami pokazywanymi w stacji Eurosport, wyświetlono nazwisko Dederko na 16. miejscu. Która lokata w twoim wypadku jest prawdziwa?
– Na oficjalnej stronie ETU, czyli federacji triatlonowej jestem 16. i chyba tej wersji się należy trzymać. Wydawało się, że w biegu udało mi się na ostatnich metrach minąć Hiszpankę, bo jakieś 100 m przed metą ostro finiszowałam. Ale ja nie jestem od liczenia miejsc. Wiem, że po pierwszym komunikacie, mówiącym o 17. pozycji, interweniował u władz ETU sam prezes naszego związku. W każdym razie jest z tym wszystkim sporo zamieszania i to nie z mojej winy.
– To nie był twój pierwszy start międzynarodowy?
– Nie, we Frankfurcie w zawodach ETU Point, gdzie także zbiera się punkty do Pucharu Świata byłam dziewiąta.
– Które miejsce zajmujesz obecnie w PŚ?
– Dalekie, bo dopiero 126. Ale sezon się dopiero rozkręca. Już za kilka dni jadę do niemieckiego Hanoveru, na nastepną imprezę ETU Point. Za dwa tygodnie walczyć zaś będę w Pucharze Świata. Skala trudności tych zawodów jest nieporównywalnie większa od Pucharu Europy. Ale „oczek” pucharowych też można zdobyć więcej. Aż 50 zawodniczek punktuje.
– Na olimpiadzie w Atenach wystartuje 50 zawodniczek wyłonionych właśnie na podstawie rankingu.
– Tak, wszystko się zgadza, ale z jednym małym zastrzeżeniem – maksymalnie po trzy z każdego kraju. Gdyby wziąć to już teraz pod uwagę, to jestem na liście ubiegających się o start w Grecji na 56. pozycji. Mam więc do wyprzedzenia tylko sześć dziewcząt.
– Czy można powiedzieć, że olimpiada coraz bliżej?
– I blisko, i daleko. Coś tam jednak drgnęło. Dostałam się do kadry olimpijskiej „B” i znalazły się środki na starty. Wciąż jednak skazana jedstem sama na siebie. Bez trenera, bez jakichkolwiek konsultacji. O dziwo, w pływaniu znacznie się jednak poprawiłam. Praca na treningach nie idzie więc na marne.
– W ME na Węgrzech słychać było głośny doping dla Ewy Dederko. Czy to twoi kibice z Częstochowy wybrali się, by dodać ci otuchy?
– O nie. W Gyor była jakaś polska kolonia młodzieży i gdy tylko się dowiedziała, że startuje ich rodaczka, natychmiast pojawiła się na trasie. Robili taką wrzawę, że miejscami miałam większy doping od Węgierki Ericki Molnar. To było bardzo miłe.
– Dziękuję za rozmowę.

ANDRZEJ ZAGUŁA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code