„Nie możemy być obojętni wobec aktów profanacji, zakłamywania historii, opluwania narodowej pamięci”


Rozmawiamy z Beatą Borkowską, prezes Częstochowskiego Stowarzyszenia Rodzina Katyńska

 

Przewodzi Pani Stowarzyszeniu od niedawna, ale związana jest z nim zapewne o wiele dłużej?

– Formalnie członkiem jestem od 2023 roku, prezesem od stycznia 2024, ale rzeczywiście z ideą pamięci o Katyniu jestem od zawsze, bo rosłam w tym klimacie. Odkąd sięgam pamięcią w naszym domu o tej sowieckiej zbrodni dużo się mówiło. Jedyny brat mojej babci, mamy taty, był więziony w Ostaszkowie, a zamordowany został w Twerze. Lata ustroju komunistycznego w Polsce to czas zakazu przekazywania prawdy o Katyniu, rodziny naznaczone tą sowiecką zbrodnią były prześladowane i szykowane, ale w naszej rodzinie pamięć i prawda były zawsze obecne. Widziałam, z jakim ogromnym zaangażowaniem mój tatuś mówił o stryju i Katyniu. Zgromadził wiele materiałów, pamiątek rodzinnych. Czuł się odpowiedzialny za kultywowanie tej pamięci. Kiedy w latach 90. zaczęto odkrywać prawdę, mój tata przyłączył się do utworzonej w 1990 roku Rodziny Katyńskiej w Częstochowie.

 

Stowarzyszenie istnieje od 1990 roku. Proszę przypomnieć pokrótce jego historię?

– Historia jego powstania w Częstochowie rozpoczęła się właściwie w roku 1943, kiedy to w miejscowej gazecie „Goniec Częstochowski” zostały ogłoszone imienne listy oficerów WP pomordowanych w lesie katyńskim i pogrzebanych w odkrytych przez Niemców dołach śmierci. Wtedy właśnie rodziny pomordowanych zaczęły się spotykać i wymieniać posiadane wiadomości o losach bliskich. Były to ich pierwsze kontakty, przetrwały przez cały trudny okres 45 lat PRL-u, kiedy każda wzmianka o tej zbrodni groziła prześladowaniami ze strony ówczesnej władzy komunistycznej. Dopiero wydarzenia roku 1989 stworzyły możliwość powstania oficjalnych stowarzyszeń Rodzin Katyńskich w całej Polsce. Inicjatorką założenia częstochowskiej Rodziny Katyńskiej była pani Anna Lechowicz, zainspirowana przez redaktora „Życia Częstochowy” Janusza Płoweckiego. Nawiązała współpracę z kilkoma znanymi historykami w mieście i doprowadziła do powstania stowarzyszenia w kwietniu 1990. Pierwszym prezesem został pan Zbigniew Ziętal, a wiceprezesem pani Anna Lechowicz. W miarę rozwoju działalności zrodził się pomysł zbudowania na cmentarzu Kule Pomnika Pamięci naszych pomordowanych ojców i mężów. Odsłonięcie i poświęcenie nastąpiło 23 września 1993 roku, a dwa lata później 21 kwienia1995 roku na placu Pamięci Narodowej odbyło się poświęcenie i wręczenie sztandaru Rodziny Katyńskiej.

W 1998 z pomocą byłego wojewody Szymona Giżyńskiego uhonorowano tablicami pamiątkowymi zamordowanych na Wschodzie 23 nauczycieli ze szkół Ziemi Częstochowskiej.

Braliśmy również udział w wyjazdach na uroczystości do Katynia, Charkowa i Miednoje.

W 2010 roku dzięki inicjatywie pana Rafała Piotrowskiego utworzony został Plac Katyński, posadzone tu dęby to symboliczny znak pamięci o Ofiarach. Dzięki zaangażowaniu Urzędu Miasta w marcu 2025 roku odnowiono tablice pomordowanych Synów Ziemi Częstochowskiej, dosadzono kolejny dąb poświęcony wujkowi wieloletniej członkini organizacji.

W naszych działaniach wspierają nas aktywnie trzy częstochowskie szkoły patronackie: Zespół Szkół Technicznych im. Jana Pawła II, Zespół Szkół Samochodowych i Szkoła im. Jana Kochanowskiego. Młodzież uczestniczy w naszych uroczystościach i zapewnia im piękną mundurową oprawę.

Stowarzyszenie spotyka się z dużą życzliwością wielu działaczy i przedstawicieli różnych środowisk naszego miasta, honorowe członkostwo otrzymali między innymi pan Rafał Piotrowski oraz pan wiceprezydent Ryszard Stefaniak.

A wracając jeszcze do historii Stowarzyszenia, chciałabym wspomnieć bliską współpracownicę pierwszego Zarządu, jego późniejszą prezes panią Annę Bielecką oraz jej córkę, moją poprzedniczkę Beatę Bielecką oraz ich ogromne zaangażowanie w utrwalaniu pamięci o Zbrodni Katyńskiej.

 

 Wykonują Państwo pracę patriotyczną na rzecz młodego pokolenia, żeby młodzież mogła w tym duchu rozwijać swoją pamięć historyczną i tożsamość. Czy zatem udaje się Państwu przyciągnąć młodych ludzi do Stowarzyszenia?

– Myślę, że chodzi nie tylko o pamięć, ale też o prawdę historyczną, zwłaszcza w obliczu aktualnych bardzo smutnych wydarzeń, jak chociażby dewastacje polskich cmentarzy wojennych w Katyniu i Miednoje. W listopadzie 2025 roku usunięte zostały znajdujące się tam płaskorzeźby Orderu Virtuti Militari oraz Krzyża Kampanii Wrześniowej. Naszą rolą jest zatem stanie na straży i odkłamywanie fałszywych „tez” formułowanych wciąż przez stronę rosyjską. To niezwykle ważne, by prawda i pamięć o tej zbrodni przetrwała i docierała do kolejnych pokoleń młodych Polaków. Dlatego też

zdecydowaliśmy się na zmianę statutu, rozszerzając zapis dotyczący przyjęcia nowych członków. Obecnie mogą zostać nimi nie tylko krewni zamordowanych w Katyniu i innych miejscach zbrodni na terenach ZSRR, ale każdy, dla kogo ta sprawa jest ważna i droga sercu. Zapraszamy serdecznie. Jeszcze za życia Beatki, przy wsparciu i życzliwości proboszcza parafii św. Zygmunta ks. Jacka Marcińca, udało się nam przenieść naszą siedzibę do lokalu przy ul. Krakowskiej 1. To bardzo dogodne miejsce w centrum miasta.

Tak więc dzisiaj jesteśmy już Stowarzyszeniem otwartym na stał kontakt czy okazjonalną współpracę z każdym zainteresowanym. Nie jest łatwo, borykamy się z wieloma problemami komunikacyjnymi i finansowymi, bo dzisiaj do młodych ludzi trzeba dotrzeć ich językiem, ich środkami. I choć dla wielu z nas jest to skomplikowane, to próbujemy. Założyliśmy stronę na Facebooku, gdzie publikujemy na bieżąco wszelkie informacje, między innymi dokumentacje zdjęciowe z krótkim opisem uroczystości. Zapraszamy wszystkich na naszą coroczną uroczystość pamięci zamordowanych w Katyniu, która  odbywa się w kwietniu przy pomniku na cmentarzu Kule.

Staramy się także mobilizować młodzież do innych inicjatyw, udziału w konkursach. I są perełki. W 2021 roku w ogólnopolskim konkursie „Polskie serce pękło. Katyń 1940” w kategorii na tekst piosenki pierwsze miejsce zdobyła uczennica IV LO im. H. Sienkiewicza Kamila Jedynak. Napisała przepiękny tekst, wiersz „Pożegnanie Katyńczyka”, do którego powstała potem muzyka. Utwór wykonywany był między innymi przez Reprezentacyjny Zespół Wojska Polskiego.

Konkursy propagujące pamięć o Katyniu to świetna formuła. A jest ich niemało, że wspomnę tylko o zajmującym stałe miejsce w kalendarzu wydarzeń historycznych województwa śląskiego „Prawda i kłamstwo o Katyniu” organizowanym od lat przez panią Jadwigę Wiśniewską, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Chcę w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim organizatorom i pomysłodawcom inicjatyw, nauczycielom zachęcającym uczniów do udziału w tych przedsięwzięciach  Włączamy się w nie, propagując wśród młodzieży ideę, pamięć i prawdę o Katyniu.

 

Akty profanacji polskich cmentarzy na Wschodzie to paskudne prowokacje…

– Tak, to niewątpliwie prowokacje polityczne. Bo jak odebrać zorganizowanie wystawy w Moskwie na Bulwarze Gogolowskim „10 wieków polskiej rusofobii”, gdzie fałszowane są kluczowe wydarzenia historyczne. Powiela propagandowe tezy dotyczące rozbiorów, wojny 1920 roku, Powstania Warszawskiego czy Katynia. Prof. Przebinda zwraca uwagę, że nawet dobrze udokumentowane fakty są dziś w Rosji przedstawiane na opak.

Na tej wystawie pojawia się na przykład określenie „rozbiory” w cudzysłowie. Autorzy twierdzą, że Rosja „słusznie” nie zabrała ani piędzi etnicznie polskiej ziemi. Tymczasem zabrano nam przecież Litwę, ziemie białoruskie i ukraińskie.

Podobne przekłamania dotyczą zbrodni katyńskiej. Choć Rosja w latach 90. oficjalnie przyznała się do odpowiedzialności za mord, dziś powraca do narracji znanej z czasów sowieckich. Na tej wystawie pakt Ribbentrop–Mołotow przedstawiany jest jako pakt obronny, a Polska oskarżana jest o wywołanie II wojny światowej. 17 września 1939 roku znów nazywa się „wyzwoleniem” zachodniej Ukrainy i Białorusi.

Nawet jeśli są pewne kręgi zainteresowane jątrzeniem, myślę, że to dzieje się za przyzwoleniem, nawet cichym, tamtejszych władz.

Dobrze, że udało się chociaż zatrzymać skandaliczną aukcję w Niemczech, gdzie wystawiano  na sprzedaż rzeczy i dokumenty więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, ale też pamiątki po ofiarach zbrodni katyńskiej, między innymi  telegram jeńca z obozu w Starobielsku i list jeńca Jana Leszczyńskiego z obozu w Ostaszkowie. Takie profanacje należy zdecydowanie potępić.

 

2025 rok był dla Państwa jubileuszowy. Jak przeszły obchody 35-lecia Stowarzyszenia?

 

– Tradycyjnie w kwietniu mieliśmy naszą uroczystość na cmentarzu Kule, gromadzącą przede wszystkim naszych przyjaciół, członków, ich krewnych. Obchody oficjalne  wspomagane przez Urząd Miasta odbyły się tradycyjnie na Placu Katyńskim z licznym udziałem zaproszonych gości, przedstawicieli wielu środowisk, pocztów sztandarowych i młodzieży szkolnej. Rozpoczęto jak zwykle na cmentarzu Kule od oddania hołdu przy grobie rzecznika praw obywatelskich prof. Janusza Kochanowskiego, poległego w katastrofie smoleńskiej w 2010 r. Potem na Placu Katyńskim odbyła się dalsza część, apel poległych, ceremonia posadzenia kolejnego dębu wraz z odsłonięciem tablicy pamiątkowej, wzruszająca inscenizacja przygotowana przez młodzież.

Nie mieliśmy specjalnej jubileuszowej uroczystości, brakuje nam trochę sił i możliwości, nasze stowarzyszenie liczy coraz mniej członków, w zdecydowanej większości ludzi starszych. Powoli próbujemy porządkować nasze archiwum. Ale udało się uczestniczyć w głównych obchodach 85-tej rocznicy Zbrodni Katyńskiej w Warszawie, gdzie byliśmy pięcioosobową delegacją. Przepiękne wydarzenie, z bardzo poruszającym przemówieniem pani prezes FRK Izabeli Sariusz-Skąpskiej. Zwiedziliśmy Muzeum Katyńskie, przeniesione do Muzeum Wojska Polskiego, złożyliśmy kwiaty pod Epitafium Smoleńskim.

 

Jakie plany macie Państwo na kolejne lata? Beata Bielecka rozpoczęła spisywanie losów poległych w Katyniu, związanych z członkami Częstochowskiej Rodziny Katyńskiej. Miała powstać publikacja.

– Mamy pięknie udokumentowaną publikację „Mężom i Ojcom naszym” wydaną pod redakcją pana Tomasza Mysłka oraz pana Zbigniewa Ziętali. Posiadamy jeszcze trochę egzemplarzy i chcemy się nimi podzielić. Natomiast porządkując materiały archiwalne, a to bardzo mozolna praca, natrafiamy na różne dokumenty, spisywane jeszcze odręcznie przez członków stowarzyszenia, o swoich przodkach, ofiarach zbrodni katyńskiej. Chcielibyśmy, powoli wydobywać to na światło dzienne, pokazać pamiątki, zdjęcia, które się zachowały. Ciągle je odkrywamy.

 

Jak liczne jest Stowarzyszenie?

– Niestety, liczba członków jest coraz mniejsza, aktualnie około 44,  liczymy na nowych, nie tylko młodych. Obecnie dzięki pani prezes Ewie Szmołdzie nawiązaliśmy bliższą współpracę ze Stowarzyszeniem Rodzina Policyjna 1939. Jesteśmy też w kontakcie ze Stowarzyszeniem Piłsudczyków z panem prezesem Tomaszem Szczygłowskim oraz z Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich z prezesem Adamem Kiwackim. Jeśli jednak mamy przetrwać, musimy docierać do kolejnych pokoleń, stąd rzeczą nieuniknioną jest nasze większe zaangażowanie, publikowanie materiałów, może stworzenie nowej platformy komunikacyjnej. Z bardzo ciekawym projektem na ostatniej uroczystości poświęconej rocznicy urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego wyszedł prezes Stowarzyszenia Piłsudczyków. Pan Szczygłowski przedstawił losy swojego pradziadka i jego dwóch braci Legionistów. Właśnie tego typu prelekcje w szkołach oraz stworzenie projektu opartego o nowoczesne platformy elektroniczne mogłyby być dobrą formułą dotarcia do młodych ludzi, a to przecież nasza przyszłość. Trzeba ich zainspirować poprzez przykłady, osobiste świadectwo. W ten sposób można zaszczepić w nich ducha patriotyzmu.

 

Jaki cel przyświecał Pani w chwili przyjęcia stanowiska prezesa?

– Przede wszystkim jest to dla mnie ogromne wyzwanie. To ważna misja i czuję brzemię tej odpowiedzialności. Z moją zastępczynią Ewą Lechowicz jesteśmy świadome, że nie mamy tak jak nasi zaszczytni poprzednicy spektakularnych osiągnięć. Im przyszło działać w pierwszym okresie swobodnego już mówienia o zbrodni katyńskiej, było jeszcze bardzo wiele osób, które zachowały żywą pamięć o Katyniu. I to wszystko, co oni zrobili, wzbudza ogromny szacunek. Chapeau bas.

My natomiast chcielibyśmy budować u młodych ludzi poczucie dumy z polskiej, bohaterskiej historii. Musimy dzisiaj – o dziwo – znów bronić prawdy o Katyniu i twardo mówić o bezczeszczeniu pamięci zamordowanych tam naszych przodków, o fałszowaniu historii. Musimy walczyć o dostęp do polskich cmentarzy na Wschodzie, który chroni przecież umowa międzyrządowa, gwarantująca nam czczenie ofiar tam spoczywających. Na akty wandalizmu nie ma zgody. Bez względu na to, czy to robi ktoś na polecenie rządzących czy też jakiejś grupy to jest to niedopuszczalne i niewybaczalne. Dlatego chcemy, aby dla kolejnych pokoleń Katyń nie był tylko datą smutnej uroczystości. Czcijmy tę pamięć godnie, z podniesioną głową.

 

Cmentarze to miejsca pod szczególną ochroną. Za wzór może posłużyć Częstochowa, gdzie są pomnik i cmentarz żołnierzy radzieckich. I nie są bezczeszczone.

– Tak, miejsca pamięci poległych żołnierzy i zamordowanych ofiar powinny być otaczane głęboką czcią, należnym szacunkiem. Bo to nie tylko miara naszego człowieczeństwa, ale przede wszystkim powinność, wyraz patriotyzmu, należnego hołdu, przywiązania do tych samych wartości, historii, tradycji i dumy narodowej.

Nie możemy być obojętni wobec aktów profanacji, zakłamywania historii, opluwania narodowej pamięci.

Naszym zadaniem jest bronienie prawdy o Katyniu, nieustanne przekazywanie jej kolejnym pokoleniom. Na tyle, na ile możemy. Bardzo dziękuję za to spotkanie.

 

Ja również dziękuję i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

 

URSZULA GIŻYŃSKA

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *