Hula-hop sposobem na życie


Milena Jaworska z Kościelca (gmina Rędziny) to pasjonatka fitness, lifestylu i hula-hopu. W programie telewizyjnym „Pytanie na śniadanie zaprezentowała niezwykłe umiejętności, zachwycając prowadzących i telewidzów. Nam Pani Milena opowiada o tym, jak zaczęła się przygoda.

 

Jakie były początki Pani fascynacji hula-hopem?

– Ta przygoda zaczęła się zupełnie niepozornie — od zabawy i treningów w domu – aż skończyło występem w ogólnopolskiej telewizji. Na co dzień trenuję, rozwijam się w kierunku trenerskim i pokazuję, że ruch nie musi oznaczać klasycznej siłowni. Hula-hop stało się dla mnie formą treningu, ekspresji i sposobem na kobiecą pewność siebie”.

 

Czy jest Pani samoukiem, czy ktoś trochę Panią ukierunkował w tej sztuce?

– Jestem całkowitym samoukiem. Moja przygoda z hula-hopem zaczęła się z czystej ciekawości i radości z ruchu. Od samego początku uczyłam się metodą prób i błędów, obserwując występy innych artystów i stopniowo wypracowując własny styl. Wszystko robiłam samodzielnie – sama siebie motywowałam, trenowałam i szukałam nowych możliwości rozwoju. Największą rolę odegrała regularna praktyka, konsekwencja i ogromna pasja.

 

Jak długo trzeba trenować, aby dojść do takich umiejętności jakie zaprezentowała Pani w programie?

– Pierwsze bardzo dobre efekty przyszły stosunkowo szybko – podstaw i tańca w hula-hopie nauczyłam się w ciągu około trzech miesięcy. Tańczę już drugi rok, a w marcu miną dokładnie dwa lata od momentu, gdy zaczęłam regularne treningi. Hula-hop to nie tylko kręcenie obręczą – to koordynacja, świadomość ciała, rytm i cierpliwość. Każdy postęp jest efektem codziennej pracy i uważności na własne ciało.

 

Czy już zaszczepia Pani znajomym miłość do hula-hopu?

– Zauważam, że moja pasja zaczyna „zarażać” innych. Znajomi coraz częściej pytają, jak zacząć, próbują swoich pierwszych obrotów i odkrywają, że hula-hop może być świetną formą ruchu, niezależnie od wieku czy kondycji. Bardzo mnie to cieszy, bo pokazuje, że aktywność fizyczna nie musi być obowiązkiem, a może być prawdziwą przyjemnością.

Jakie ma Pani inne pasje?

– Poza hula-hopem interesuję się tańcem, ruchem scenicznym oraz tworzeniem treści w mediach społecznościowych. Lubię łączyć muzykę, ruch i ekspresję, co daje mi poczucie wolności i autentyczności.

Co oprócz radości i lekkości daje Pani hula-hop, dlaczego warto go trenować?

– Hula-hop daje mi znacznie więcej niż tylko radość i lekkość. To forma medytacji w ruchu, sposób na rozładowanie stresu, budowanie pewności siebie i lepszy kontakt z własnym ciałem. Wzmacnia mięśnie, poprawia koordynację i samopoczucie, a jednocześnie pozwala się twórczo wyrazić.

Obecnie jestem w trakcie kursów na trenera personalnego. W przyszłości chciałabym otworzyć w Częstochowie własną szkołę, w której będę prowadzić zajęcia z tańca w hula-hopie oraz treningi ukierunkowane na wysmuklenie sylwetki. Hula-hop działa jak intensywne cardio i trening interwałowy – przy regularnych ćwiczeniach pozwala w krótkim czasie zmniejszyć obwody całego ciała, szczególnie w okolicach brzucha.

Hula-hop ma również ogromne zalety rozwojowe dla dzieci. Podczas kręcenia obręczy pracuje koordynacja, koncentracja i orientacja ruchowa, a mózg uczy się jednoczesnej kontroli wielu bodźców. Taki ruch wspiera harmonijny rozwój i świadomość ciała. Dlatego w przyszłości chciałabym prowadzić zajęcia nie tylko dla dorosłych, ale również dla dzieci.

Warto trenować hula-hop, ponieważ jest to aktywność dostępna niemal dla każdego, nie wymaga skomplikowanego sprzętu, a przynosi liczne korzyści – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. To połączenie sportu, tańca i zabawy, które sprawia, że do ruchu chce się wracać z uśmiechem.

 

I jeszcze jedno, czy może Pani zdradzić, jak rozpocząć naukę na hula-hop?

– Naukę hula-hopu najlepiej zacząć od prostych kroków i przede wszystkim od oswojenia się z ruchem. Kluczowe jest dobranie odpowiedniej obręczy – na początku powinna być nieco większa i cięższa, aby łatwiej było wyczuć rytm i pracę ciała. Ja zawsze polecam 100 cm 1kg .
Najważniejsze są cierpliwość i regularność. Nie chodzi o perfekcję od pierwszego dnia, ale o zabawę ruchem i stopniowe budowanie koordynacji. Hula-hop to aktywność, której nie da się nauczyć wyłącznie „na sucho” – trzeba ją poczuć w ciele. Wystarczy kilka minut dziennie, by zauważyć pierwsze postępy.

Najlepszym początkiem jest po prostu spróbować – bez presji, z uśmiechem i otwartością na nowe doświadczenie. Reszta przychodzi z czasem.

 

 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w realizowaniu planów

URSZULA GIŻYŃSKA

 

Podziel się:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *