Czas próby. Obrazy. Po raz trzeci


W poprzednich odcinkach serii „pandemie” pisaliśmy o największej pandemii XX wieku, grypie, niesłusznie nazwanej grypą hiszpanką, którą pustoszyła świat w latach 1918-1920. Omówiliśmy także tajemniczą chorobę, która w listopadzie 2019 roku pojawiła się w mało znanym chińskim mieście Wuhan, oraz drogi jej rozprzestrzeniania od początku 2020 roku. Świat uczył się tajemniczego słowa koronawirus, niektórzy tę wiedzę przypłacili życiem. Pokazano wreszcie, jak i dlaczego COVID-19 powstał w Wuhan. Przedstawiono też pierwszy, światowy wariant choroby, który pojawił się 20 września 2020 roku w Wielkiej Brytanii.

 

 

Minęły dwa tygodnie…

Poniedziałek, 5 października 2020 roku, przelotne opady deszczu i burze. Temperatura maksymalna w dzień, od 18 ͦ C na Pomorzu Zachodnim do 23 ͦ C na Podkarpaciu. Wiatr umiarkowany, w porywach do 45 km/h, a w czasie burz do 80 km/h, południowo-wschodni. 7.23 Prezydent USA Donald Trump walczy z koronawirusem. Od piątku, 2 października 2020 roku przebywał w Wojskowym Centrum Medycznym im. Waltera Reeda w Bethesdzie pod Waszyngtonem. Będąc tam przygotował trwające ponad minutę nagranie, w którym powiedział: „Wiele nauczyłem się o COVID-19. Nauczyłem się tego, jakbym naprawdę poszedł do szkoły. To prawdziwa szkoła nie takie << poczytajmy sobie z książek>>. Teraz to łapię, zrozumiałem to”. W Polsce wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego, poinformował na Twitterze o swoim zarażeniu koronawirusem. W Platformie Obywatelskiej narastało rozgoryczenie nowym liderem Borysem Budką. W Czechach, w których obowiązywał stan wyjątkowy, poinformowano o możliwości kolejnych obostrzeń. Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej Mateusz Morawiecki zwrócił się do Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy o zmianę terminu zaprzysiężenia rządu, u ministra edukacji i nauki prof. Przemysława Czarnka stwierdzono zakażenie koronawirusem.  W tym dniu w Polsce stwierdzono 2006 osób zarażonych COVID-19, zmarło 29 chorych (były to jeszcze zakażenia wersją podstawową koronawirusa).Tego dnia mieszkańcy Wrocławia natrafili w parku na prawdziwego kajmana, potężny gad wywołał spore zainteresowanie. Dzień kończyła informacja z 21.58, Maffashion (Julia Kuczyńska) podzieliła się z fanami zdjęciami z baby shower, który zorganizowały dla niej jakiś czas temu koleżanki. Blogerka niedawno urodziła syna.

Wariant indyjski

Mal to wioska znajdująca się w Murbad taluka, w dystrykcie Thane, w stanie Maharasthra w Indiach. Należy do regionu Konkan, jest oddalona 68 km na wschód od siedziby dystryktu Thane i 81 km od stolicy stanu Maharasthra – Mumbai i położona jest 18 m n.p.m. W wiosce Mal lokalnymi językami są: marathi, sindhi, gujarati i hindi. Całkowita liczba ludności wynosi 3123 osoby, liczba domów – 696. Populacja kobiet to 51,56 proc., osób pracujących – 59,4 proc. Wskaźnik alfabetyzacji wsi wynosi – 55 proc., u kobiet – 22,8 proc. Do Mal można dotrzeć drogą i koleją.

To u osoby chorej z tej miejscowości w poniedziałek, 5 października 2020 roku, wystąpił objaw chorobowy wariantu COVID-19, B.1.617 nazwanym wariantem indyjskim. Odegrał on dużą rolę podczas drugiej fali zachorowań w Indiach, trwającej od marca 2021 roku. Wariant ten ma w swoim genomie 13 mutacji, które prowadzą do zmiany w układzie pojedynczych aminokwasów budujących białka wirusa. Wariant indyjski charakteryzuje się 5 zmianami w białku S – jedna wiąże się z usunięciem (delecją) pojedynczego aminokwasu, a cztery pozostałe z substytucją, czyli podstawieniem innego aminokwasu w miejsce tego, który występował w danym miejscu wcześniej. Najważniejsze są dwie mutacje dotyczące regionu domeny wiążącej receptor, najważniejszego elementu białka S, umożliwiającego mu zakażenie ludzkich komórek. W tym miejscu należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czym dokładnie jest mutacja genomu wirusa? SARS-CoV-2 jest wirusem RNA, w którym materiałem genetycznym jest kwas rybonukleinowy. Mutacja to losowe, skokowe zmiany zachodzące w materiale genetycznym, które najczęściej są efektem błędów w trakcie namnażania. Wirusy, w tym grypy oraz SARS-CoV-2, nieustannie mutują. Mutacjom tym sprzyja duża ilość zakażeń. Powstają warianty o różnych cechach klinicznych, jednak przy dużej liczbie zakażeń łatwiej rozprzestrzeniają się warianty wirusa cechujące się wysoką zakaźnością. Wypierają one warianty o mniejszej zakaźności. Nazwa „podwójny mutant” pochodzi od dwóch znaczących mutacji w białku kolca – L452R i E484Q, mogą one zmniejszać skuteczność przeciwciał, obniżać procentowo skuteczność istniejących szczepionek oraz zwiększyć zakaźność. Odmiana B.1.617 ma trzy podtypy (B.1.617.1, B.1.617.2, B.1.617.3), które różnią się nieco mutacjami genetycznymi. Najbardziej niebezpieczny jest podtyp B.1.617.2, po protestach rządu indyjskiego, od 1 czerwca 2021 roku nazywany wariantem Delta. Pierwsze przypadki zachorowań B.1.617.2 stwierdzono w Indiach w grudniu 2020 roku.

 

Najważniejsze cechy wariantu Delta (B.1.617.2) to 

 

wysoka zakaźność – szacuje się, że jest o 60 proc wyższa od innych typów koronawirusa. Współczynnik reproduktywności wariantu Delta wynosi 8,0 co oznacza, że teoretycznie 1 chora osoba może zarazić 8 kolejnych. Dla porównania na początku pandemii współczynnik ten wynosił 2,5-3,0. Odnotowano również wyższą ilość wirusowego RNA w próbkach pobieranych od pacjentów, a wysokie stężenie wirionów utrzymywało się dłużej niż przy zakażeniach innymi typami koronawirusów. Oznacza to większe prawdopodobieństwo wniknięcia przez drogi oddechowe ilości patogenu, wystarczającej do wywołania infekcji. Wariant Delta koronawirusa jest zakaźny podobnie jak ospa wietrzna – wynika z wewnętrznego raportu Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie w USA. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że mogą go przenosić nawet osoby zaszczepione przeciwko COVID-19. Warto pamiętać, że u osób zakażonych wariantem Delta ilość wirusa w górnych drogach oddechowych jest nawet dziesięciokrotnie większa niż w przypadku wcześniejszej odmiany Alfa. A wariant ten był i tak bardziej zakaźny niż odmiany SARS-CoV-2, które pod koniec 2019 r. wywołały pandemię. W porównaniu do tych pierwszych koronawirusów Delta jest ponad 1000-krotnie bardziej zakaźna – wynika z niedawno opublikowanych badań Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie. Opublikowane w połowie czerwca 2021 roku w Wielkiej Brytanii dane statystyczne są szczególnie niepokojące, transmisja wirusa Delta jest szczególnie wysoka w szkołach, czego nie obserwowano wcześniej. Dane te pokazują też, że liczba przypadków COVID-19 rośnie najszybciej wśród dzieci w wieku szkolnym, w wieku 7-11 lat. Według danych Amerykańskiej Akademii Pediatrii od początku pandemii COVID-19 zdiagnozowano u 4,1 mln dzieci, co stanowiło 14,3 proc. wszystkich stwierdzonych przypadków. Liczba chorych dzieci stale rośnie. Tylko na początku sierpnia 2021 roku w USA odnotowano ponad 121 000 przypadków COVID-19 u dzieci, co wpisuje się w rosnący trend zachorowań w tej grupie wiekowej. Obecnie dzieci stanowią już 18 proc. tygodniowych przypadków zakażeń.

cięższy przebieg choroby – Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega przed potencjalnie zwiększonym ryzykiem hospitalizacji po zakażeniu wariantem Delta. Singapurskie badania potwierdziły wyższe prawdopodobieństwo konieczności podania tlenu, hospitalizacji na oddziale intensywnej terapii oraz śmierci w wyniku choroby. Ryzyko powikłania w postaci zapalenia płuc jest 1,8 razy wyższe w porównaniu do innych odmian koronawirusa.

mniejsza skuteczność szczepionek – uważa się, że szczepienie nadal może uchronić przed cięższym przebiegiem schorzenia, jednak nie zapobiega zachorowaniu. Zakażenie nowym wariantem wirusa obniża skuteczność przebytej wakcynacji. Według różnych źródeł w przypadku szczepionki Pfizer BioNTech- Comirnaty skuteczność spada do poziomu 83-88% oraz do 60-67% dla preparatu Astra- Zeneca. Należy pamiętać, że pełne działanie ochronne uzyskamy, gdy upłyną dwa tygodnie od przyjęcia drugiej dawki szczepionki.

Objawami wspólnymi dla wszystkich wariantów wirusa SARS-CoV-2 są: gorączka, suchy kaszel, ból głowy, ból gardła, katar, osłabienie.

Należy podkreślić, że charakterystyczna dla starszych odmian wirusa utrata węchu lub smaku nie występuje w zakażeniu wariantem Delta. Rzadziej też infekcję rozpoczyna wysoka gorączka. W Wielkiej Brytanii za pomocą aplikacji ZOE COVID zebrano dane dotyczące objawów zgłaszanych przez osoby chore. Wynika z nich, że znaczna część przypadków może wyglądać jak zwykłe przeziębienie, zwłaszcza, jeśli chodzi o młodsze grupy wiekowe. Zainfekowane osoby z lekkimi objawami prowadzą normalny tryb życia i nie unikają kontaktów społecznych, przez co ten groźny wariant wirusa rozprzestrzenia się jeszcze szybciej.

W przebiegu COVID-19 wywołanego wariantem Delta mogą dodatkowo występować:  objawy ze strony układu pokarmowego: biegunka, ból brzucha, mdłości, wymioty, brak apetytu, ciężkie zapalenie migdałków, zaburzenia słuchu, zakrzepica. Indie stanowią obecnie największe źródło informacji na temat przebiegu zakażenia nowym wariantem koronawirusa Delta. Istotnym powikłaniem choroby jest mukormykoza, inaczej nazywana czarną grzybicą. Zdiagnozowano tam ponad 14 000 przypadków tego groźnego schorzenia. Wywołuje go szeroko rozpowszechniony w środowisku grzyb z rzędu Mucorales, który znajdziemy np. w glebie oraz w rozkładających się warzywach i owocach. Nie jest on niebezpieczny dla osób zdrowych. Do tej pory atakował zwykle diabetyków, pacjentów chorych na nowotwory, leczonych dużymi dawkami doustnych sterydów oraz z upośledzeniem układu odpornościowego (np. z HIV/AIDS). Pierwsze objawy czarnej grzybicy pojawiają się u ozdrowieńców po około 2 tygodniach od wyzdrowienia i są to: zatkane zatoki, krwawienie z nosa, obrzęk, zaczerwienienie i ból wokół nosa i/lub oczu, gorączka, kaszel i duszności, opadanie powiek, zaburzenia widzenia, czarne plamy na skórze wokół nosa, krwawe wymioty.

Choroba może doprowadzić do całkowitej utraty wzroku, a w połowie przypadków kończy się śmiercią. Oprócz ogólnego osłabienia odporności przyczyną tego powikłania może być częstsze występowanie w przebiegu COVID-19 objawów ze strony układu pokarmowego (np. biegunka), co zaburza florę bakteryjną jelit. W leczeniu mukormykozy stosuje się wysokie dawki antybiotyku przeciwgrzybiczego – amfoterycyny B. Drugą opcją terapeutyczną jest izawukonazol lub pokakonazol, podawane dożylnie lub w postaci tabletek o przedłużonym uwalnianiu. Niekiedy zachodzi również konieczność interwencji chirurgicznej. Wariant Delta koronawirusa jest odpowiedzialny także za wzrost innych rodzajów infekcji grzybiczych – częściej spotykanej kandydozy oraz bardzo rzadkiej żółtej grzybicy. Ta ostatnia jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ daje niespecyficzne objawy (osłabienie, utrata apetytu, spadek masy ciała), a tylko wczesne wykrycie daje szansę na efektywne leczenie.

 

Przypadek prezydenta Trumpa

Przebieg choroby prezydenta USA Donalda Trumpa w październiku 2020 roku zwraca uwagę na możliwości medyczne powstrzymania choroby. Prezydent USA nie przechodził zakażenia COVID-19 lekko, jak oficjalnie przekazywały służby prasowe Białego Domu. Zresztą i czas infekcji nie sprzyjał chorobie, było to miesiąc przed końcem kampanii wyborczej urzędującego prezydenta USA i kandydującego na to stanowisko po raz drugi. Sama osoba prezydenta USA i jego znaczenie nie pozwalały na wykluczenie tego polityka z areny światowej. Swoje robił także wiek Donalda Trampa, miał on już 74 lata, ludzie zaawansowani wiekowo są silniej atakowani przez SARS-CoV-2 i gorzej znoszą chorobę COVID-19. Należy zatem przyjrzeć się jak chorobę przechodził Donald Trump. Gdy w październiku ubiegłego roku prezydent USA był leczony z powodu zakażenia koronawirusem, jego stan był gorszy niż publicznie ogłoszono – informuje „New York Times”. Jak podaje dziennik, zanim Donald Trump został przyjęty do Wojskowego Centrum Medycznego im. Waltera Reeda, poziom tlenu w jego krwi spadł do niebezpiecznie niskiej ilości. Amerykański prezydent miał również problem z oddychaniem z powodu zapalenia płuc. Lekarze rozważali podłączenie prezydenta do respiratora. Osoby, które miały wiedzę na temat zdrowia Donalda Trumpa przekazały również, że w jego płucach wykryto płyn. Poziom tlenu w krwi spadł do około 80 proc., a zdaniem lekarzy można mówić o ciężkich objawach choroby, gdy saturacja spada do około 90 proc. „New York Times” informuje, że prezydent był przeciwny hospitalizacji. Od asystentów miał usłyszeć, że może wyjść o własnych siłach lub ryzykować pogorszeniem stanu zdrowia, a wówczas zostałby zabrany przez agentów Secret Service. Gdy Donald Trump był hospitalizowany w Wojskowym Centrum Medycznym im. Waltera Reeda, jego zespół medyczny starał się zbagatelizować powagę sytuacji, mówiąc, że jego stan się poprawia. Lekarz Donalda Trumpa, dr Sean P. Conley przyznał, że prezydentowi dwukrotnie podano tlen zanim został zabrany z Białego Domu. Prezydent otrzymał remdesivir, cynk, witaminę D, famotydynę (lek hamujący wydzielanie kwasu solnego w żołądku), melatoninę oraz aspirynę.

Remdesiwir to lek przeciwwirusowy o szerokim spektrum działania. Działa na różne rodzaje wirusów, w tym na wirus gorączki Lassa, czy na koronawirusy (SARS i MERS). Został opracowany w 2009 roku przez amerykańską firmę biofarmaceutyczną Gilead Sciences w celu leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. W późniejszych latach były próby wykorzystania go w leczeniu choroby Ebola i choroby wirusowej Marburg. Niestety na te dwie poprzednie choroby lek okazał się nieskuteczny. Remdesiwir jest prolekiem, tzn. w organizmie ulega przekształceniu do aktywnej formy o nazwie GS-441524. Jego działanie polega na zakłóceniu produkcji materiału genetycznego i zapobieganiu replikacji (namnażaniu się) wirusa. W maju 2020 r. lek został w trybie nadzwyczajnym dopuszczony został do stosowania w ciężkich przypadkach COVID-19 w USA, a następnie w Wielkiej Brytanii, Indiach, Japonii, Tajwanie i Unii Europejskiej. Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia stwierdził, że remdesiwir skutecznie skraca czas powrotu do zdrowia z 15 do 11 dni u osób hospitalizowanych z COVID-19. W czerwcu 2020 roku EMA (Europejska Agencja Leków) zaleciła przyznanie pozwolenia na dopuszczenie do obrotu leku w leczeniu COVID-19, pozwolenia na dopuszczenie do obrotu leku w leczeniu choroby u dorosłych i młodzieży w wieku od 12 lat z zapaleniem płuc, którzy wymagają dodatkowej tlenoterapii. Lek podaje się dożylnie. W przypadku COVID-19 kuracja trwa 5 dni i wymaga podania 6 fiolek z lekiem. Lek występuje pod nazwą handlową Veklury i podawany jest wyłącznie w warunkach szpitalnych. Od października 2020 roku lek jest zamawiany do naszego kraju na zasadach komercyjnych, a jego cena jest taka sama we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Jeszcze w Waszyngtonie Donald Trump otrzymał koktajl przeciwciał, opracowany przez firmę biotechnologiczną Regeneron Pharmaceuticals znany pod nazwą REGN-COV2 lub Casirivimab/imdevimab. Jest to kombinacja dwóch monoklonalnych przeciwciał REDN10933 i REGN10987. Lek REGN-COV2 zawiera syntetyczne cząsteczki systemu odpornościowego człowieka. Podczas całej procedury wytwarzania leku wykorzystano również linie komórkowe pochodzące z tkanek embrionalnych. W szpitalu lekarze rozpoczęli kuracje sterydem, deksametazonem (spowalnia przebieg procesu zapalnego), który jest zwykle zalecany pacjentom z COVID-19, którzy mają ciężką lub krytyczną postać choroby, często tym, którzy wymagają respiratora lub dodatkowego tlenu. Prezydent USA Donald Trump opuścił szpital w poniedziałek 5 października 2020 roku, o godz. 18.30 (godz. 0.30 we wtorek, czasu polskiego, 6 listopada 2020 roku). Dodatkowo przez pięć dni był leczony przeciwwirusowym remdesivirem.          Ostatni lekiem dopuszczonym do leczenia COVID-19 jest baricytynib, stosowany w leczeniu umiarkowanych i ciężkich postaci reumatoidalnego zapalenia stawów. 19 listopada 2020 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zezwoliła na stosowanie leku w połączeniu z remdesiwirem w leczeniu pacjentów z objawami COVID-19. W Polsce funkcjonuje ten lek pod nazwą olumiant.

 

Delta w Polsce

Pierwsze przypadki koronawirusa indyjskiego w Polsce odnotowano w Domu Misjonarek Miłości Matki Teresy z Kalkuty w Katowicach. Od 26 kwietnia 2021 roku siostry zakonne, które zakaziły się nową mutacją koronawirusa pozostawały w izolacji. Na początku w zamknięciu przebywało 28 osób, w tym 17 misjonarek. U czterech sióstr zakonnych na początku maja 2021 roku potwierdzono zakażenie B.1.617.2. Niestety, jedna z zakażonych sióstr, pochodząca z Węgier, a która przyjechała z Indii, zmarła. Od tego czasu liczba zakażonych koronawirusem indyjskim lub jak go potem nazwano wirusem Delta, stale rosła. 21 lipca 2021 roku wiceminister zdrowia, Waldemar Kraska poinformował w PR24, że udział mutacji Delta w liczbie zakażeń rośnie bardzo szybko. Według wiceministra Kraski, wzrósł on z 8 % w czerwcu 2021 roku do 54,5 %  w połowie lipca 2021 roku.

 

Czy to koniec pandemii?

Epidemiolodzy ostrzegają, że najprawdopodobniej wariant Delta nie będzie ostatnią mutacją koronawirusa. Sytuacja jest dynamiczna i chociaż w Polsce trzecią falę mamy już za sobą, pandemia na świecie wciąż trwa. Jest pewne, że wirus SARS-CoV-2 będzie mutował. Wynika to z jego budowy i cech charakterystycznych. Nie należy jednak wpadać w panikę, ale przede wszystkim wdrażać działania profilaktyczne, do których należy częste mycie rąk, wietrzenie zamkniętych pomieszczeń, unikanie zatłoczonych miejsc, noszenie maseczki i szczepienia ochronne.

Powyżej wskazano na leki dostępne w leczeniu COVID-19. O wiele mniej kosztowne, mniej niszczące zdrowie, jest wyjście prostsze, szczepionka. Na chorobę, powstałą w wyniku modyfikacji genetycznej wirusa zwierzęcego dokonanej przez człowieka, najlepszymi szczepionkami są szczepionki genetyczne. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, w jakim stopniu te preparaty medyczne będą wpływać w przyszłości na organizmy poddane ich działaniu. Na ten moment, na obecne mutacje i te, które pojawią się w przyszłości im bardziej skomplikowany preparat tym potężniejszą odpowiedź genetyczną przygotowuje organizm po ich podaniu. Mimo tego, że organizm autora niniejszego cyklu przechodził podanie preparatu medycznego bardzo źle, należy stwierdzić, że każdy odpowiedzialny człowiek, jak pisano w poprzednim odcinku, musi podjąć decyzję o przyjęciu preparatu przeciwko COVID-19 sam, dla siebie, swojej rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy i całego społeczeństwa, by przerwać łańcuch zakażeń. Im mniejszą przestrzeń zakażeń ma koronawirus tym mniej ludzi będzie zakażonych i chorych.

Na koniec kilka danych statystycznych

Na świecie zachorowało od początku pandemii COVID-19, czyli od 19 listopada 2021 roku, 211 886 986 osób, czyli 2,68% ludności świata, zmarło 4 433 556 osób, czyli 0,06% ludności świata. W Polsce pierwszy przypadek zachorowania na COVID-19 miał miejsce 4 marca 2020 roku, pierwsza osoba w Polsce zmarła na COVID-19, 12 marca 2020 roku. Najwięcej zakażonych było w Wielki Czwartek 1 kwietnia 2021 roku, było to 35 251 osób. Najwięcej zmarło na tę chorobę 9 kwietnia 2021 roku było to 768 osób. Od 1 kwietnia 2021 roku następował spadek zakażonych, od 9 kwietnia 2021 roku następował spadek zgonów na COVID-19. Najmniej zakażeń było 5 lipca 2021 roku, było to 38 zakażeń, w tym dniu zmarła tylko jedna osoba. Od 5 lipca 2021 roku następował wzrost zakażeń, należy przypomnieć, że od końca czerwca 2021 roku był to stopniowy wzrost zakażeń koronawirusem indyjskim, bądź inaczej, wirusem Delta. W dniu 21 sierpnia 2021 roku były to 222 zakażenia, w tym dniu zmarła jedna osoba chora na COVID-19. Według oficjalnych danych w Polsce do dnia 21 sierpnia 2021 roku było 2 886 513 potwierdzonych przypadków zakażenia, 7,5% ludności Polski (co 13. mieszkaniec Polski). Od 12 marca 2021 roku zmarło 75 316 osób, śmiertelność w stosunku do zarażonych wynosiła niespełna 2,61 %. Liczbę przypadków śmiertelnych, w ciągu okresu marzec 2020 r. – sierpień 2021 r., można porównać do śmierci mieszkańców 47. miasta w Polsce pod względem liczby ludności – Mysłowic. Należy postawić sobie pytanie: na jakim poziomie zatrzyma się wskaźnik zakażeń i zgonów w Polsce w czasie czwartej już fali pandemii COVID-19?

Robert Sikorski

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *