KONCERT W FILHARMONII. Cymbalistów nie ma wielu


A już na pewno nie dysponujących takimi umiejętnościami jak Ernest Šarközi. Lider i dyrektor artystyczny słowackiej formacji Cigánski Diabli podczas Koncertu noworocznego w Filharmonii Częstochowskiej hipnotyzował wirtuozowskimi pasażami, które czasami mogły wprawić w słuchowy (i wzrokowy) mętlik. Wszystko jednak na najwyższym poziomie wykonawczym.

 

Cymbały, które niejednemu mylnie kojarzą się z pamiętanymi ze szkolnych lekcji muzyki dzwonkami chromatycznymi – potocznie nazywanymi „cymbałkami” – w przeciwieństwie do nich należą do grupy instrumentów strunowych (chordofonów) i bliżej im do powszechnie znanego i uwielbianego przez miłośników Chopina fortepianu. Tu jednak dźwięk nie wydobywa się poprzez uderzanie w struny młoteczkami wprawianymi w ruch poprzez naciśnięcie odpowiednich klawiszy, tylko drewnianymi pałeczkami.

Mistrzowska gra na cymbałach nie tylko daje niezapomniane wrażenia dźwiękowe, ale jest również niezwykle widowiskowa. I choć pozostali członkowie zespołu – przekonująca głosem i na wiolonczeli Silvia Šarközi, czasami nazbyt ekspresyjny Štefan Banyák i pozostający nieco w cieniu, ale niezbędny w linii melodycznej Jozef Farkaš (obaj skrzypce) oraz nadający bezbłędnie rytm kontrabasista Robert Fehér – niewątpliwie muzykami są znakomitymi, widowisko bezapelacyjnie skradł kunsztem i osobowością Ernest Šarközi.

Pierwszą część koncertu stanowiła symfoniczno-etniczno-jazzowa mieszanka utworów z różnych stron świata. Częstochowska Orkiestra Symfoniczna pod batutą maestro Adama Klocka pięknie akompaniowała słowackim gościom i samodzielnie brawurowo wykonała dwa tańce słowiańskie Antonina Dvořaka. Po przerwie salą zawładnęły hiszpańskie rytmy, a to za sprawą zaaranżowanych przez słowackiego cymbalistę na jego zespół i orkiestrę wariacji na tematy z opery „Carmen” George’a Bizeta. Wspaniałym doświadczeniem było wyłuskiwanie spomiędzy tej dźwiękowej uczty charakterystycznych i tak popularnych motywów, jak habanera czy marsz torreadora.

Noworoczna propozycja dyrektora Adama Klocka po raz wtóry odbiegła od stereotypowego, karnawałowo-operetkowego repertuaru i należy ten kierunek pochwalić. Tak samo i częstochowskich symfoników, którzy wespół z cygańskim kwintetem zapewnili niezapomniane przeżycie artystyczne.

 

ŁUKASZ GIŻYŃSKI

 

+foto: Cymbalista Ernest Šarközi skradł show i serca częstochowskiej publiczności

Autor: Agnieszka Małasiewicz, Filharmonia Częstochowska

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *