ZAPOMNIANY RADIOAMATOR. OPOWIEŚĆ O JANIE NOWAKU


Wiemy o nim niewiele. Jedynymi źródłami informacji jakimi dysponujemy o opisywanej dziś postaci to artykuł autorstwa Rajmunda Piersiaka, który ukazał się w „Gazecie Częstochowskiej” w 1968 r., wzmianki w międzywojennej prasie oraz pamiątkowy album ze zdjęciami i dokumentami udostępnionymi dzięki uprzejmości pana Tadeusza Walasa. Dzisiaj rzucimy nieco światła na sylwetkę Jana Nowaka – harcerza i radioamatora. Zaliczał się do tego pokolenia Polaków, które nie zdążywszy nacieszyć się odzyskaną niepodległością, było świadkiem jej tragicznego kresu, a życie wielu przedstawicieli tej generacji wydarła okupacyjna noc. Być może właśnie dlatego, że przedwczesna śmierć nie pozwoliła takim jak on wydatniej zapisać się swoimi osiągnięciami w annałach historii i budowie powojennej Polski, dziś postać ta jest praktycznie skazana na zapomnienie.

Tylko pięć klas
Jan Nowak, syn Andrzeja i Katarzyny, przyszedł na świat 8 lipca 1909 r. w Częstochowie. Ojciec pracował jako dozorca kamienicy przy ul. Kościuszki 25 (wówczas 2B). Z pewnością wraz z żoną dostrzegał u syna ogromne predyspozycje i chęć do nauki, ale ze względu na skromne środki materialne, rodzina nie mogła zapewnić Janowi kontynuowania edukacji, którą ten zakończył na pięciu klasach szkoły powszechnej. Nie przeszkodziło mu to jednak samodzielnie rozwijać ponadprzeciętnej „smykałki” do przedmiotów ścisłych i technicznych. Wśród sąsiadów szybko rozeszła się fama o jego „złotej rączce”, gdy młodzieniec raz po raz z powodzeniem podejmował się naprawy zepsutych urządzeń elektrycznych. Jak wielu rówieśników fascynowała go kinematografia. Buszował więc na tyłach kina „Uciecha”, ulokowanego wówczas przy ul. Dąbrowskiego 12, w poszukiwaniu fragmentów zerwanej taśmy filmowej. W piwnicy swojego domu urządził miniaturową salę kinową, gdzie skonstruowanym przez siebie prostym projektorem wyświetlał urywki aktualnego repertuaru.

Radiowiec samouk
Jeszcze w 1927 r. Jan Nowak zbudował samodzielnie swój nieskomplikowany nadajnik radiowy, co w Częstochowie czyniło z niego pioniera krótkofalarstwa operującego na sygnale wywoławczym „CI”. Wkrótce skonstruował też radio detektorowe. Jan Nowak wywołał niemałe poruszenie wśród mieszkańców domu, gdy z jego piwnicy zaczęły dobiegać dzwięki słuchowiska radiowego transmitowanego z Rzymu. Za to urządzenie tygodnik „Radio” wyróżnił młodego konstruktora przyznaniem mu pierwszej nagrody w organizowanym przez periodyk konkursie, którego wyniki opublikowano w numerze z 23 września 1928 r. W ramach nagrody Jan Nowak otrzymał wówczas bilet na podróż lotniczą tam i z powrotem z Warszawy do Lwowa. Pomysłowość i mrówcza praca radioamatora nadała obudowie odbiornika finezyjny kształt miniatury wiejskiego domku z zagrodą, studnią, anteną zewnętrzną oraz własnym oświetleniem. Pod dachem chatki schowana była cylindryczna cewka suwakowa, zaś funkcję rączki suwaka pełnił komin, którym można było regulować odbiór. Detektorem dużych wymiarów był żuraw przy studni. Mniej więcej w tym samym okresie Nowak skonstruował dwulampową aparaturę w tzw. układzie Hartley’a. Początkowe rezultaty nie były zadowalające i dopiero po wprowadzeniu pewnych poprawek i wyregulowaniu radiostacji Nowakowi udało się nawiązać łączność foniczną z Lwowem. Dzięki życzliwym poradom tamtejszych krótkofalowców Nowak dalej udoskonalał swoje urządzenie i korygował wcześniejsze błędy. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że w mieszkaniu nie posiadał elektryczności, więc źródłem zasilania były akumulatory. Wkrótce po tym Jan Nowak został przyjęty do klubu krótkofalowego w Lwowie z nadanym mu sygnałem „TPOC”, zmienionym później na „SP30C”. W rejestrze krótkofalowców polskich figurował pod oznaczeniem 103 LKK. W lutym 1930 r. wziął udział w odbywającym się w Warszawie I-szym Ogólnopolskim Zjeździe Krótkofalowców i rozmowach organizacyjnych świeżo powstałego Polskiego Związku Krótkofalowców, gdzie otrzymał prerogatywę do stworzenia ruchu krótkofalowego w naszym mieście. 29 lipca 1931 r. wraz z innymi radioamatorami powołał do życia Komitet Organizacyjny Klubu Krótkofalowców w Częstochowie. Aparatura Jana Nowaka służyła do transmitowania koncertów z liceum im. Sienkiewicza i z budynku Straży Pożarnej oraz wierszy polskich poetów, czytanych przez jego siostrę Marię. W październiku 1931 r. udało mu się nawiązać łączność telegraficzną z radiostacją w Brazylii i foniczną z Barceloną. Swoją aparaturę uruchamiał zwykle w niedziele i pracował na niej od ósmej rano do południa. Radiostacja Jana Nowaka była z dumą prezentowana przez Częstochowski Klub Krótkofalowców w gimnazjum im. Traugutta. Gdy w 1934 r. Małopolskę nawiedziła tragiczna w skutkach powódź, Jan Nowak nie opuszczając stanowiska przy swojej aparaturze, przez około trzy doby niezmordowanie przekazywał w eter komunikaty dla poszkodowanych.

Zauważony i doceniony
Od momentu kiedy jako nastolatek zainteresował się techniką radiową, Jan Nowak brał udział w wielu międzynarodowych zawodach krótkofalarskich, które okazały się dla niego źródłem prestiżowych nagród. Przykładem niech będzie I-sza nagroda w międzynarodowych zawodach radioamatorów we Francji oraz w zawodach „Polska – Mała Ententa” zorganizowanych w 1934 i 1936 r. przez Bydgoski Klub Krótkofalowców. W rywalizacji wzięło udział ponad 100 radiostacji amatorskich z wielu krajów Europy i nie tylko. Wówczas była to imponująca frekwencja. Jeszcze w 1930 r. częstochowski radioamator odnotował duży sukces. Radionadajnik krótkofalowy „SP30C” jego konstrukcji został nagrodzony brązowym medalem ministra komunikacji na Międzynarodowej Wystawie Komunikacji i Turystyki w Poznaniu. Apogeum jego osiągnięć w dziedzinie krótkofalarstwa było nawiązanie łączności ze wszystkimi kontynentami w 1937 r., za co został uhonorowany najwyższym odznaczeniem krótkofalowców, amerykańskim dyplomem „WAC”. W wyniku nieporozumień, a najprawdopodobniej zawiści niektórych kolegów, w tym samym roku Jan Nowak zostaje wykluczony z Częstochowskiego Klubu Krótkofalowców pod pretekstem nieuiszczania składek członkowskich. W proteście na to posunięcie, wspomniana już bydgoska filia Klubu postanowiła, że będzie opłacać przepisowe należności w jego imieniu.

W harcerskim mundurze
Jan Nowak wstąpił do ZHP w maju 1937 r. do Kręgu Starszych Harcerzy im. Hetmana Żółkiewskiego w Częstochowie i wśród harcerskiej braci od razu został zapalonym propagatorem krótkofalarstwa. Założył harcerski ośrodek krótkofalowy, którym kierował i w ramach którego organizował kursy za co otrzymywał pochwały od przełożonych. Doceniano jego cierpliwość, fachowość, dobry kontakt z młodzieżą i bezinteresowność. To dzięki niemu w 1939 r. ośrodek zdobył II-gą nagrodę w ogólnopolskich harcerskich zawodach w tej dziedzinie. W ramach harcerstwa zdobył sprawność elektrotechnika, nasłuchowca, radiooperatora, przewodnika, telegrafisty i instruktora. Prowadził też Kurs Radiowy w Płocku na przełomie 1938 i 1939 r. Niestety nic nie wiadomo o jego losach w czasie walk wrześniowych i pierwszych latach niemieckiej okupacji. Czy zaangażował się w działalność konspiracyjną? Tego nie wiemy na pewno, ale istnieje duże prawdopodobieństwo że tak właśnie było. Został aresztowany przez gestapo w Radomiu i skierowany do Oświęcimia przed Wielkanocą 1941 r. Zginął kilka miesięcy później z rąk niemieckich oprawców. Co się stało z jego aparaturą radiową? W przeciwieństwie do sławnej „Błyskawicy” autorstwa Antoniego Zębika, znanego radiotechnika z Częstochowy, o którym pisaliśmy już na łamach „Nad Wartą”, urządzenia zbudowane przez Jana Nowaka prawdopodobnie się nie zachowały. Istnieje przypuszczenie, że po wojnie zostały zarekwirowane przez Milicję Obywatelską, ale dziś trudno o jakiekolwiek jednoznaczne ustalenia. Może żyje jeszcze ktoś, kto mógłby uzupełnić naszą wiedzę o życiorysie Jana Nowaka?

Podpis pod zdjęciem Jana Nowaka:
Jan Nowak. Ze zbiorów udostępnionych przez p. Tadeusza Walasa

Podpis pod zdjęciem radiostacji:
Radiostacja SP30C „Krótkofalowiec Polski”, nr 11, listopad 1931 r.”

MICHAŁ KULIG

Podziel się:

2 komentarzy

  • Napotkałem na w/w artykuł, który wzbogacił mnie o nowe wiadomości, które szukam do książki na temat krótkofalarstwa w okresie międzywojennym. Okazuje się , że odnalazłem oryginalna QSL, lub w formie podziękowania od Jana Nowaka. Mogę tylko domniemywać, że może wkradł się błąd co do znaku SP3OC ponieważ na wydruku istnieje SP1OC ale w tamtym czasie radioamatorzy przechodzili przez różne znaki po kilka razy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *