Strajki zaczęły się w MPK


OBCHODY TRZYDZIESTOLECIA NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”

„To już trzydzieści lat” – z nutą na poły radosną, na poły smutną mówią ludzie, którzy trzy dekady temu podjęli walkę z komuną o godne życie robotnika. Dzisiaj nie wszyscy czują do końca satysfakcję. Wielu odczuwa gorycz, bo nowa rzeczywistość, upragniona demokracja pokazała również bezwzględne oblicze.

W Częstochowie strajk zaczął się 1 września 1980 roku. Jako pierwsze do boju ruszyło MPK, chwilę później przystąpili: „Polgal”, „Transud”, „Melodia” i Huta. – Była to spontaniczna reakcja celem poparcia strajków sierpniowych w innych miastach w Polsce – wspomina Katarzyna Grohman, jedna z pierwszych działaczek „Solidarności” w Częstochowie, internowana i represjonowana w stanie wojennym, jedna z założycielek Stowarzyszenia Więzionych, Internowanych i Represjonowanych „WIR”. – W działalność strajkową zaangażowanych było kilka tysięcy pracowników częstochowskich zakładów. Od razu utworzyliśmy Regionalny Komitet Strajkowy – dodaje Zbigniew Kokot, jeden z twórców Komitetu, więziony za działalność związkową przez jedenaście miesięcy.
Strajkujący robotnicy, przedstawiciele kilku największych zakładów pracy, między innymi, Huty Częstochowa – Zbigniew Kokot, Teresa i Janusz Brzezińscy, Antoni Tajer, MPK – Zdzisław Bojarski, Melodii – Wiesław Czarnecki, PKS – Zbigniew Kwaśniewski, Transbudu – Henryk Dyjski, spotkali się w mieszkaniu ś.p. Barbary i Jerzego Wójcików, przy ul. Dąbrowskiego 15, by ukonstytuować działalność. Tam zawiązano Regionalny Komitet Założycielski „Solidarność” w Częstochowie. Pierwszym jego przewodniczącym został Zdzisław Bojarski, a następnie Zbigniew Kokot. – Jeszcze do niedawna wisiała tam tablica upamiętniająca to wydarzenie. Teraz po remoncie kamienicy zniknęła, a pojawiła się gablota z ofertami turystycznymi. To boli – komentuje pani Katarzyna.
Ówczesne władze rządu polskiego nie chciały jednak zarejestrować statutu „Solidarności” i zalegalizować Związku. W Częstochowie pierwszy sekretarz KW PZPR Józef Grygiel poszedł nawet dalej, postanowił wprowadzić stan wyjątkowy i zakazać działalności związkowej w zakładach. – To stało się asumptem do strajku w „Ikarze” (sala konferencyjna przy MPK – dop. red.). Zebrali się w nim przedstawiciele blisko stu zakładów częstochowskich – mówi Zbigniew Kokot.
Strajk w „Ikarze” trwał ponad tydzień, do przyjazdu komisji rządowej. – Łatwo nie było, bo warunki były spartańskie, spaliśmy na styropianach. Produkowaliśmy też ulotki, które były kolportowane po całym mieście. Wspaniała była atmosfera i reakcja mieszkańców, którzy mieli dość rządzenia ówczesnych władz miasta i województwa. Spontanicznie ludzie przynosili nam żywność, datki na potrzebne zakupy, dodawali nam otuchy – wspomina Kokot.
Strajkowi w „Ikarze” przewodził Zdzisław Bojarski z MPK. Protestujący konsekwentnie domagali się podwyżek, godziwych warunków pracy i legalizacji związku zawodowego. – Udało nam się zmusić władze do podjęcia z nami rozmów. Transmitowano je na zewnątrz zakładu, gdzie bardzo licznie gromadzili się częstochowianie. Wywalczyliśmy zmianę władz miasta i województwa. Co istotne, bez użycia siły, drogą negocjacji. To zauważyła cała Polska – mówi Zdzisław Bojarski.
RKZ początkowo działał przy MPK, potem władze przyznały związkowcom lokal przy ul. Kościuszki, po byłych związkach zawodowych. – Od razu to miejsce zaczęło tętnić życiem. Przychodziło mnóstwo osób. Było tam cudownie – mówi Katarzyna Grohman.
Wkrótce odbyły się pierwsze wybory do Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”, którego przewodniczącym został Zbigniew Kokot. Zebranie prowadził Krzysztof Królikowski i Andrzej Słowik.
Czas płynie nieubłaganie i grupa tzw. Ikarowców wykrusza się, wielu z nich zmarło, wielu wyjechało za granicę. – Co roku, w drugą niedzielę, po 1 listopada, w kościele pw. św. Jakuba w Częstochowie jest Msza św. w intencji zmarłych działaczy „Solidarności” opozycji demokratycznej. Wyczytujemy na niej listę osób, które już odeszły. Ta lista z roku na rok się powiększa, ale chcemy tę tradycje utrzymać, bo tak naprawdę oprócz naszego Stowarzyszenia Więzionych, Internowanych i Represjonowanych nikt o tych ludziach już nie pamięta. Na nabożeństwo zapraszani są członkowie rodzin wszystkich zmarłych – mówi Katarzyna Grohman.

Czy warto było walczyć?
KATARZYNA GROHMAN
– Nigdy nie żałuję tego co zrobiłam, czy było to dobre czy złe. Nie żałuję, że działałam, że siedziałam w więzieniu. To była swoista lekcja życia. Tylko dzisiaj jest przykro patrzeć na ludzi, którym nie wystarcza pieniędzy od pierwszego do pierwszego. Jesteśmy ludźmi w pewnym wieku, schorowanymi. Wychodzą strajki i więzienie, nieprzespane noce, gonitwy, nerwy. A jak jest? Jeżeli ktoś zapisuje się do lekarza na rehabilitację np. w marcu, to dostaje się do niego w sierpniu, a gdy później idzie z zestawem zapisanych zabiegów do rehabilitanta, to dowiaduje się, że do końca roku nie ma już zabiegów. To samo jest z innymi specjalistami, na wizytę czeka się miesiącami. Jak samotna kobieta może wyżyć z emerytury 1000-1100 złotowej. Za co opłacić ma świadczenia, za co kupić leki. Boli, że dzisiaj w naszym społeczeństwie są tak duże skrajności. Bo co z tego, że masz paszport w szufladzie, jak i tak nie możesz z niego korzystać, bo nie stać cię na wycieczki zagraniczne. I nie oszukujmy się, że jest wolność słowa, bo nie ma jej. Nawet wśród swoich trudno odkryć się ze swoimi poglądami. Co to jest za wolność, gdy wyszydza się innych z powodu ich poglądów, i nie potrafi zrozumieć drugiej osoby. A walczyliśmy o wolność słowa i poglądów. Ci, co walczyli o tę wolność traktowani są dzisiaj jak zło konieczne. Przykre, ale już nie ma Solidarności.

Zbigniew Kokot
– Warto, ale teraz niestety, wiele rzeczy nie podoba mi się. Nasze wyobrażenia były inne. Zawiedziony jestem postawą niektórych polityków. Myślę, że psujemy ważną sprawę. Mamy wolność, niepodległość, moglibyśmy wiele poprawić, ale waśnie, animozje, osobiste urazy niszczą dobro Polski.

29 sierpnia w Częstochowie odbędą się uroczystości obchodów 30-lecia NSZZ „Solidarność”
program
godz. 14.30 – Zbiórka i wymarsz uczestników manifestacji sprzed Archikatedry pw. św. Rodziny w kierunku Jasnej Góry. Poczty sztandarowe oddadzą cześć przy pomniku Jana Pawła II i Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Godz. 16.00 – Msza św. polowa przy pomniku Księdza Jerzego Popiełuszki w Alei Sienkiewicza. Uroczyste złożenie kwiatów pod pomnikiem kapelana „solidarności i przejście do parku im. St. Staszica.
Godz. 17.15 – Uroczystość wręczenia medali okolicznościowych i otwarcie wystawy
Godz. 18.00 – Festyn rocznicowy w Parku Staszica i koncert plenerowy. Program będzie nawiązywał do klimatu sprzed trzydziestu lat. Będzie pokaz produkcji ulotek, spotkania z działaczami, prezentacja pamiątek, rozmowy przy grochówce.
Godz. 20.30 – Projekcja dokumentów archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej „Nadzieja dni ostatnie”, poświęconego strajkowi okupacyjnemu NZS i „Solidarności” na Politechnice Częstochowskiej (realizacja Andrzej Wrześniak, amatorski Klub Filmowy „Ediuda”), filmu z demonstracji podziemnej „Solidarności” w Częstochowie 1 maja 1983 (filmował M. Olczyk) oraz filmu „Popiełuszko – wolność jest w nas”.
Obchody organizują: Prezydent miasta Częstochowy, Zarząd Regionu NZSS „Solidarność”, Stowarzyszenie Więzionych, Internowanych i Represjonowanych „WIR”, Muzeum Częstochowskie, Instytut pamięci Narodowej.

29

UG

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code