ZNAMIENICI BOHATEROWIE CZĘSTOCHOWSKICH ULIC. DANUTA HELENA SIEDZIKÓWNA PS. „INKA” (1928–1946)


 Żyli wśród nas ludzie, którzy charakteryzowali się nie tylko odwagą, niezłomnością, ale także nieustraszonym sercem, zwłaszcza w okrutnych czasach niemieckiej okupacji i stalinowskiego terroru. Bardzo wielu z nich straciło życie, zdrowie oraz swoich najbliższych. Pamięć i prawdę o tamtych latach komuniści przez kilka dekad próbowali wymazać z naszej narodowej świadomości i historii. Do osób, których wojenne losy potoczyły się tragicznie, należała Danusia Siedzikówna, sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Została zamordowana przez komunistycznych oprawców. Miała tylko siedemnaście lat. Była młodą, pogodną i pełną ideałów dziewczyną. Niech jej krótkie życie będzie świadectwem trwałości i niezniszczalności ducha.

 

Danuta Helena Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 roku we wsi Guszczewina na Podlasiu. Dzieciństwo spędziła w leśniczówce koło Narewki. Była córką Wacława i Eugenii z Tymińskich. Miała dwie siostry, młodszą Irenę i starszą Wiesławę. Dom, w którym przyszła na świat, kształtował osobowość i charakter Danuty. Rodzina odegrała ważną i poczesną rolę w późniejszej jej działalności konspiracyjnej oraz postawie życiowej.

W lutym 1940 roku, ojciec trzech córek został wywieziony do pracy w kopalni złota koło Nowosybirska. Po roku przeżytym w nieludzkich warunkach, schorowanemu i wyczerpanemu udało się wstąpić do formowanej w Związku Sowieckim Armii Władysława Andersa. Do Polski niestety już nie powrócił. Zmarł w Teheranie. Natomiast mama czternastoletniej Danusi została żołnierzem Obwodu Bielsk Podlaski ZWZ, późniejszej AK. Wskutek donosu sąsiadów, pani Eugenia została aresztowana przez Niemców i po ciężkim śledztwie zamordowana w lesie pod Białymstokiem. Dziewczynkami, po tych ciężkich przeżyciach, zaopiekowała się babcia Helena.

Niebawem, młoda Siedzikówna poszła w ślady rodziców. Złożyła przysięgę w Armii Krajowej. Przyjęła wówczas pseudonim „Inka” i odbyła szkolenie sanitarne. Od października 1944 roku pracowała w kancelarii nadleśnictwa Hajnówka. Codzienne obowiązki i pracę godziła z działalnością w podziemiu niepodległościowym. Należała wraz z siostrą Wiesławą do siatki konspiracyjnej Armii Krajowej, kierowanej przez Stanisława Wołoncieja „Konusa”. W czerwcu 1945 roku „Inka” dołączyła do 5. Brygady Wileńskiej Armii Krajowej, dowodzonej przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Pełniła tam funkcje: sanitariuszki, łączniczki i wywiadowcy. „(…) Była sanitariuszką, która niosła pomoc rannym nie tylko ze swoich oddziałów, ale także wroga. (…) Była niezwykle koleżeńska i zawsze pomocna (…)”.

W swoją ostatnią podróż do Malborka i Gdańska udała się 13 lipca 1946 roku, po zaopatrzenie medyczne potrzebne oddziałowi. Kilka dni później, została zatrzymana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w lokalu konspiracyjnym przy ul. Wróblewskiego 7 we Wrzeszczu, a następnie osadzona w gdańskim więzieniu. Przechodziła okrutne tortury. Żądano informacji na temat poszczególnych partyzantów i osób z nimi współpracujących. W śledztwie wykazała się ogromną odwagą i silnym charakterem. Odmówiła zeznań.

W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty udziału w związku zbrojnym, który to miał obalić siłą władzę ludową oraz zamordować milicjantów. Proces „Inki” trwał trzy godziny i był jedynie formalnością. „Sędziowie” mieli świadomość bezprawności swoich działań. Niepełnoletnią Danutę skazali, bez żadnych dowodów, na dwukrotną karę śmierci.

28 sierpnia 1946 roku, przed plutonem egzekucyjnym w piwnicy gdańskiego aresztu przy ul. Kurkowej, razem z „Inką” stanął ppor. Feliks Selmanowicz, ps. „Zagończyk” – dowódca pododdziału 5. Brygady Wileńskiej.

W 2014 roku, zespół Instytutu Pamięci Narodowej pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka, podczas prac na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, odnalazł szczątki „Inki” i „Zagończyka”. Uroczysty pogrzeb państwowy Siedzikówny i Selmanowicza odbył się dwa lata później, 28 sierpnia 2016 roku, w 70. rocznicę wykonania na nich wyroku.

Po latach, podporucznik Danuta Siedzikówna odzyskała godność i swój prawdziwy, pozbawiony zakłamań życiorys.

Powyższy tekst, niech dopełnią słowa Tadeusza Kościuszki: „Obywatel, który chce szczycić się być dobrym Polakiem, powinien poświęcić wszystko dla Ojczyzny i być zawsze ludzkim i sprawiedliwym”.

 

Barbara Szymańska

 

 

Fot. 1 Danuta Siedzikówna (1928-1946).  https://commons.wikimedia.org

Fot. 2 Danuta Siedzikówna w oddziale, 1945. https://pl.wikipedia.org/wiki/Danuta_Siedzikowna

Fot. 3 Rondo Danuty Siedzikówny ps. „Inka”. Dzielnica Wyczerpy-Aniołów. Fot BS

 

Podziel się:

3 komentarzy

  • To bardzo potrzebne wspomnienia, ale może dobrze byłoby wyjść z incjatywą budowy prawdziwego pomnika na cmentarzu Kule dla Żołnierzy Wyklętych. Obecne to tylko mały krzyżyk, przy tym sowieckim monumencie, notabene którego zburzenie jest ignorowane przez “wszystkich” (a nie jest to pomnik nadgrobowy).

    Odpowiedz
  • Małgosia pisze:

    Tak,to było pokolenie wielkiej miłości, patriotyzmu i straconego życia. A co do pomników. Najtrwalsze są te które, nosimy w sercu. Inny można kazać rozwalić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *