Z cyklu: Częstochowscy męczennicy za wiarę i Ojczyznę (1) / Ks. Kazimierz Znamirowski i ks. Józef Bartecki – męczeńska karta parafii Garnek


Garnek to niewielka wieś pod Radomskiem, położona w odległości niecałych trzydziestu kilometrów od Częstochowy. Leży niedaleko Gidel i Św. Anny. Miejscowość ma długą, bogatą i ciekawą historię, która doczekała się monografii. Nie inaczej ma się sprawa z tamtejszą parafią pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Sprawowało tam posługę dwóch kapłanów, którzy w czasie najwyższej próby ponieśli tam niejako podwójną ofiarę. Jeden za obronę tego, czemu należy się najwyższa cześć w sferze chrześcijańskiego sacrum, drugi zaś za walkę o wolność i polskość.

 

W okresie okupacji niemieckiej, katolickie duchowieństwo wydatnie wspierało konspirację niepodległościową, a nawet włączało się w jej szeregi. Księża pełnili funkcję kapelanów oddziałów partyzanckich, służyli schronieniem i aprowizacją na wiejskich plebaniach, ukrywali uciekinierów i Żydów, pomagali rannym i potrzebującym oraz organizowali tajne nauczanie. W tym ostatnim zasłużyły się zgromadzenia zakonne, przy których prowadzono tajne szkoły powszechne i średnie. Tak było w przypadku sióstr Nazaretanek i Zmartwychwstanek. Tajne komplety organizowali także Bracia Szkół Chrześcijańskich oraz jasnogórscy Paulini, mimo bliskości stacjonujących w sanktuarium żołnierzy Wehrmachtu. Kapłani diecezjalni ponadto potajemnie uczyli religii, która stopniowo była coraz bardziej tępiona przez okupanta.

Garnek to niewielka wieś pod Radomskiem, położona w odległości niecałych trzydziestu kilometrów od Częstochowy. Leży niedaleko Gidel i Św. Anny. Miejscowość ma długą, bogatą i ciekawą historię, która doczekała się monografii. Nie inaczej ma się sprawa z tamtejszą parafią pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Sprawowało tam posługę dwóch kapłanów, którzy w czasie najwyższej próby ponieśli tam niejako podwójną ofiarę. Jeden za obronę tego, czemu należy się najwyższa cześć w sferze chrześcijańskiego sacrum, drugi zaś za walkę o wolność i polskość.

.

Służba Kościołowi i konspiracji

 

Kazimierz Piotr Aleksander Znamirowski przyszedł na świat 22 lutego 1884 r. w Warszawie. Pochodził z arystokratycznej rodziny przemysłowców. Pierwszą edukację zawdzięczał godzinom spędzonym z nauczycielami domowymi, następnie zaś oo. Jezuitom w Chyrowie. Przeprowadził się z rodzicami do Częstochowy, gdzie ukończył cztery klasy gimnazjum. Kiedy poczuł, że Pan powołuje go do swojej świętej służby, wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku. Świeżo wyświęconego w 1908 r. ks. Znamirowskiego początkowo skierowano jako wikariusza do Grocholic pod Bełchatowem, a po dwóch latach do parafii Kowal, gdzie pełnił tą samą funkcję do 1914 r. Wtedy też na krótko trafił do Sulejowa i Radomska oraz administrował parafią Kosmów. W 1919 r. objął probostwo w Garnku. Wraz z nowym proboszczem, do Garnka przyjechała nauczycielka, a prywatnie jego siostra Maria oraz jej mąż, kierownik lokalnej szkoły – Jan Szadkowski. Kapłan szybko zorientował się, że nie będzie to łatwa posługa i dlatego też wielokrotnie ubiegał się w diecezji o przydział innej „owczarni”. Opatrzność chciała jednak, by pozostał na swoim posterunku, gdzie z czasem bardziej się zadomowił i zżył z mieszkańcami. Wyróżniał się jako dobroczyńca, wybitny kaznodzieja oraz społecznik mocno zaangażowany w polepszenie warunków życia wspólnoty. Dzięki jego zabiegom powołano tam Straż Pożarną, placówkę Kasy Stefczyka oraz bibliotekę. Wybudowano szkołę, plebanię, a także wyremontowano kościół. Ks. Znamirowski był też członkiem Dozoru Szkolnego, a z końcem 1935 r. otrzymał funkcję wizytatora. Był podobno człowiekiem o szerokich horyzontach i dużej erudycji. Poza łaciną miał znać kilka języków. Poświęceniem i ofiarną miłością bliźniego wykazał się, pełniąc posługę kapłańską wobec chorych podczas epidemii odry i tyfusu, która to nawiedziła tereny parafii w 1938 r. Kiedy przyszła wojna, ks. Znamirowski niewzruszenie wypełniał swoje obowiązki tak wobec żywych, jak i umarłych. Gdy we wrześniu 1939 r. Niemieccy żołnierze dokonali bestialskiej pacyfikacji wsi Kajetanowice, proboszcz Garnka zatroszczył się m.in. o godny pochówek przeszło stu zamordowanych i ustawienie w tym miejscu figury Matki Boskiej z krzyżem, aby przypominała o zbrodni. Na uroczystość poświęcenia tego miejsca i nabożeństwo ściągnęło mnóstwo ludzi. Kapłan nie bał się wykorzystać tejże okazji do gorącego przemówienia podsycającego w sercach zgromadzonych ognik nadziei na walkę o niepodległość i zrzucenie nazistowskiego jarzma. Wspomniana wyżej bezprzykładna zbrodnia, która nie oszczędziła ani kilkudziesięciu dzieci, ani ciężarnych kobiet oraz wieści o podobnych tragediach wzbudzały ogromny gniew okolicznej ludności i chęć odwetu. Na terenie wsi Garnek i w okolicach zaczęły prężnie organizować się zawiązki konspiracyjnych struktur, a sama wieś zyskuje wkrótce miano „Banditen Nest”, czyli gniazda bandytów. Okupantom szczególnie dało się we znaki kilka udanych akcji partyzanckich oraz nieprzejednana postawa ludności. Ze względu na położenie w sąsiedztwie dużych skupisk leśnych, teren parafii sprzyjał konspiracji. Komórka Armii Krajowej w gminie Garnek podlegała w 1942 r. podobwodowi Gidle (krypt. „Grabie”), leżącemu w obrębie obwodu Radomsko („Kuźnia”). Do konspiracji czynnie włączył się także ks. Znamirowski, przyjmując pseudonim „Sługa” oraz wspomniany już jego szwagier – Jan Szadkowski („Szerszeń”). W październiku 1942 r. ks. Znamirowski, w wyniku nacisków niemieckiego starosty, stanął na czele komisji kontyngentowej. Gdy wraz z rolnikami nie wywiązał się z drakońskich zarządzeń Niemców, został wraz z pozostałymi członkami komisji uwięziony w obozie karnym w Gidlach i skazany na konfiskatę majątku. Zwolniono go dopiero po uregulowaniu horrendalnych „należności” przez rolników. Na skutek denuncjacji przez konfidenta, którym okazał się zmuszony do współpracy z Gestapo organista, 6 stycznia 1944 r. (Święto Trzech Króli) Niemcy dokonują obławy wsi Garnek. Aresztowano kierownika szkoły i jego żonę, nauczyciela Kazimierza Jackowskiego, ks. Znamirowskiego i jeszcze dwóch mieszkańców. W ciągu dwóch dni pojmano około 50 osób podejrzewanych o działalność konspiracyjną i osadzono w częstochowskim więzieniu na Zawodziu. Kierownik szkoły i jego żona, siostra proboszcza zostali zamordowani w Gross-Rosen. Dzięki relacjom znamy ostatni rozdział życia ks. Znamirowskiego. Po okrutnym, trwającym dwa miesiące śledztwie również wywieziono go do Gross-Rosen, a później skierowano do Nordhausen. Pracował w przędzalni i w obozowej kuchni. Z powodu wieku i wycieńczenia zaniemógł. Zabito go 10 lutego 1945 r., a jego zwłoki spalono w krematorium.

 

 

W obronie Najświętszego Sakramentu

Parafię Niepokalanego Poczęcia NMP w Garnku po ks. Kazimierzu Znamirowskim objął ks. Józef Bartecki. Urodził się 18 marca 1904 r. we wsi Brzeźnica Stara. Z tej ziemi wywodził się również Jan Długosz, żyjący prawie pięćset lat wcześniej wybitny polski dyplomata, duchowny, kronikarz i ojciec polskiej historiografii. Przyszły proboszcz Garnka pochodził z rodziny rolniczej. Kształcenie rozpoczął w miejscowej szkole powszechnej, a następnie pobierał edukację w Gimnazjum Realnym w Radomsku. Podobnie jak jego poprzednik, wyjechał do Włocławka, gdzie uczęszczał do Liceum im. papieża Piusa X. Po zdaniu matury w 1924 r., powołanie sprawiło, że wstąpił do tamtejszego Seminarium Duchownego. Naukę zakończył w Seminarium w Krakowie i w czerwcu 1929 r. został wyświęcony przez bp. Teodora Kubinę. W początkowych latach pracy duszpasterskiej ks. Barteckiego przerzucano z miejsca na miejsce, co wiązało się z niedostatkiem kapłanów w nowo powstałej diecezji częstochowskiej. Najpierw była Przystajń i Rząśnia, a w grudniu 1932 r. powierzono mu obowiązki wikariusza w parafii św. Lamberta w Radomsku, skąd po pół roku skierowano go do parafii Truskolasy. Nieco więcej miejsca zagrzał w Siemkowicach, posługując tam trzy lata. W czerwcu 1936 r. mianowano go wikariuszem parafii św. Józefa w Częstochowie oraz prefektem. W końcu awansował w hierarchii kościelnej i we wrześniu 1937 r. powierzono mu administrowanie parafią Przedmość, położoną w bezpośredniej bliskości granicy z Trzecią Rzeszą. Jak łatwo się domyślić spokój nie trwał długo. Niemcy aresztowali ks. Barteckiego 9 listopada 1939 r. Przetrzymywano go w więzieniu w Radogoszczy, gdzie wykonywał wiele ciężkich i niegodnych kapłańskich rąk prac. Został zwolniony w styczniu 15 stycznia 1940 r., podobnie jak inni kapłani z diecezji. Ponieważ otrzymał nakaz opuszczenia tzw. Kraju Warty, biskup Kubina powierzył mu funkcję wikariusza w parafii w Kruszynie. Tam spędził stosunkowo spokojne cztery lata, ucząc również religii w okolicznych szkołach. Dnia 7 marca 1944 r. został mianowany proboszczem osieroconej wspólnoty wiernych w Garnku. Jego pierwszym zadaniem było przygotowanie dzieci do Pierwszej Komunii Świętej i jak to bywa w przypadku życia poświęconego Bogu, miało to swoją wymowę symboliczną. Zapowiadało bowiem koniec jego ziemskiej posługi, gdzie szczególną rolę odegra właśnie Eucharystia. Relacji na temat tragedii do której wkrótce doszło, jest kilka i na ich podstawie trudno zrekonstruować rzeczywisty przebieg wydarzeń. Wiadomo, że w dniu 7 maja 1944 r. pomiędzy stacjonującym w Garnku oddziałem AK pod dowództwem ppor. Jana Ludwika Neumanna („Konrad”), a grupą złożoną z niemieckich żandarmów i granatowych policjantów patrolujących wieczorem okolicę, wywiązała się strzelanina w wyniku której, w zależności od wersji, zginął jeden lub trzech żandarmów. Parę dni później ekspedycja karna dokonała odwetu. Najbardziej wiarygodna wersja wydarzeń zachowała się dzięki relacji naocznego świadka – wówczas dziewczyny pracującej w sklepie spółdzielczym. W dniu 13 maja 1944 r. przypadającego na dzień pierwszego Objawienia Fatimskiego, z domu obok kościoła, z którego strzelano do Niemców wywleczono Walentynę Ślęzak – żonę jednego z partyzantów. Została później zamordowana. Dom oblano benzyną i podpalono. Niektórzy z mieszkańców twierdzili, że Niemcy to samo uczynili z kościołem, inni, że ogień po ogarnięciu posesji rozprzestrzenił się na drewniany, zabytkowy kościół. Żona organisty, który parę miesięcy wcześniej przyczynił się m.in. do zguby ks. Znamirowskiego, zaalarmowała nowego proboszcza o pożarze. Ks. Józef Bartecki wtargnął do środka aby ratować Najświętszy Sakrament. Nie zważał przy tym na zagradzających mu drogę Niemców, pilnujących, aby nikt nie przeszkodził w dziele zniszczenia. Kule dosięgły go, gdy trzymając monstrancję i puszkę z komunikantami, już prawie dobiegał do wyjścia z płonącego przybytku. Postrzelony, upadł na ziemię i spłonął, do końca próbując ocalić Ciało Pańskie. Niemcy nie pozwolili, aby ktoś z mieszkańców udzielił mu pomocy. Pogrzeb zwęglonych szczątków ks. Barteckiego parafii Garnek miał być ponoć jedną z najsmutniejszych uroczystości w dziejach wspólnoty, która w tak krótkim czasie pozbawiona została kolejnego pasterza. Na jego grobie parafianie pozostawili napis: „Pro Christo Et Patria”.

MICHAŁ KULIG

Napisano na podstawie:

– Ks. J. Związek, „Martyrologium kapłanów diecezji częstochowskiej w czasie II wojny światowej” [w:] Częstochowskie Studia Teologiczne, T. 4, 1976 r.

– S. Wiewiórowski, „Ziemia Garnkowska w Ogniu i Krwi”, Aleksandrów-Garnek 2010

– C. J. Lis, „Miejsca, ludzie, wydarzenia. Wojna 1939-1945 r. na ziemi częstochowsko-radomszczańskiej. Autorski wybór tekstów”, Ahaus 2016

– Ks. J. Gajda, „Polscy męczennicy za wiarę w okresie II wojny światowej”, Kraków 2017

– P.P. Garbiec, „Ks. Józef Bartecki”, Częstochowa 2004

– S. Mikulska-Jaśkiewicz, „Dzieje miejscowości i parafii Garnek”, Garnek 2003

 

 

FOT 1

Ks. Znamirowski w otoczeniu parafian – zdjęcie pochodzi ze zbiorów Archiwum Społecznego w Kłomnicach, dzięki uprzejmości pana Krzysztofa Wójcika

 

Fot 2

Józef Bartecki – Zdjęcie pochodzi z książki P.P. Garbca pt. Ks. Józef Bartecki – Częstochowa 2004

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code