Raków Częstochowa nie najlepiej rozpoczął sezon 2026/2027 w piłkarskiej PKO BP Ekstraklasie. W 1. kolejce tych rozgrywek „Czerwono-Niebiescy” w niedzielę (26 lipca) ulegli na własnym terenie Wiśle Płock 1:2. Tymczasem przed podopiecznymi Dawida Kroczka kolejne wyzwanie. W czwartek o godz. 19:30 zagrają na wyjeździe rewanż z Valletta FC 2. rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy.

W spotkaniu z „Nafciarzami” finaliści Pucharu Polski z zeszłego sezonu nie potrafili zbytnio nawiązać walki. Gospodarzom ciężko było przeprowadzić konkretne akcje na bramkę przeciwników. Ci swoją okazję wykorzystali w 37. minucie, kiedy przyjezdni wyszli na prowadzenie za sprawą gola w wykonaniu Marcina Flisa.

Przewagę Płocczanie powiększyli dopiero w drugiej połowie meczu. Doszło do tego dokładnie w 49. minucie. Wówczas Żan Rogelj pokonał bezradnego – debiutującego w barwach Rakowa – Wiktora Żołneczko.

Później na murawie nie działo się zbyt wiele aż do momentu, gdy w polu karnym Jeana Carlosa Silvę ostro sfaulował Jurica Prsir. Po długiej wideoweryfikacji sędzia odgwizdywał rzut karny na rzecz miejscowych. W 68. min. z jedenastu metrów strzelił Patryk Makuch, zdobywając dla „Rakowian” pierwszą i zarazem jedyną w tej batalii bramkę.
Słaba gra w premierowym ligowym starciu nie daje zbytnio powodów do optymizmu przed kolejnymi potyczkami. Czy to oznacza, że mistrzowie Polski sprzed trzech lat są bez szans na awans do następnego etapu Ligi Konferencji? Otóż nie. Zespół pod wodzą trenera Kroczka ma już dość dużą zaliczkę z pierwszego meczu z Maltańczykami, do którego doszło 23 lipca na stadionie przy ul. Limanowskiego.
Wtedy Częstochowianie również nie zachwycali swoją dyspozycją – zwłaszcza w pierwszej części pojedynku – ale w decydujących momentach wykazywali się większą konsekwencją od rywali. Dzięki temu Raków zwyciężył 3:1. Brylował wtedy zwłaszcza Patryk Makuch. Z pewnością głównie na ofensywnego pomocnika Dawid Kroczek będzie liczył w czwartkowym rewanżu w stolicy Malty.
Biorąc pod uwagę różnicę klas między obydwiema ekipami, raczej nikt nie spodziewa się cudów w Valletcie, a eksperci typują awans częstochowskiego Rakowa. Jak jednak mówi stare sportowe przysłowie – którego autorem jest słynny trener reprezentacji Polski Kazimierz Górski – „dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”. Wszak maltański team ambicję i wole walki pokazał już w Częstochowie, strzelając nawet bramkę dwukrotnym zdobywcom Pucharu Polski.
Nie mniej, status faworyta – z oczywistych względów – przypisywany jest „Medalikom” i pod Jasną Górą kibice gorąco wierzą, że ich ulubieńcy w pełni wywiążą się ze swej roli. A ewentualna pewna wygrana drużyny pod dowództwem Kroczka zbuduje jej morale przed kolejnymi rywalizacjami.
Norbert Giżyński
Foto.: Grzegorz Przygodziński
