Mariusz Staszewski przed meczem w Lublinie: Pracy jest dużo i ją wykonujemy


W piątek (12 czerwca) – po około dwóch tygodniach przerwy – wznowione zostaną rozgrywki PGE Ekstraligi. Wtedy Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pojedzie na teren wicemistrza Polski, czyli Orlen Oil Motoru Lublin. Początek zawodów o godzinie 18:00.

Ostatni mecz „Lwów” miał miejsce 29 maja. Wtedy Częstochowianie podejmowali Betard Spartę Wrocław. Wydawało się, że „Biało-Zieloni” stali przed niecodzienna szansą wywalczenia kompletu meczowych „oczek”. „Spartanie” pod Jasną Górę zawitali bowiem mocno osłabieni; bez aż trzech podstawowych zawodników. Z kontuzjami zmagają się bowiem Daniel Bewley, Artiom Łaguta oraz Mikkel Andersen.

„Biało-Zieloni” w starciu z ekipą ze stolicy Dolnego Śląska starali się wykorzystać absencje po stronie rywali. Ówczesne spotkanie ligowe Włókniarz rozpoczął lepiej niż wcześniejsze, także te rozgrywane na stadionie przy ul. Olsztyńskiej. Po pierwszych trzech wyścigach był remis 9:9. Po czwartej gonitwie co prawda Wrocławianie objęli prowadzenie (14:10), ale gospodarze mocno stawiali się przeciwnikom do końca spotkania. Dopiero biegi nominowane rozstrzygnęły, że to „Żółto-Czerwoni” wyjadą z Częstochowy z dwoma dużymi „oczkami” (wygrana 48:42).

Była szansa wtedy na zwycięstwo ze względu na bardzo mocne osłabienie Sparty. Po cichu liczyliśmy na sukces, ale wiedzieliśmy, że będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Pomimo bowiem osłabienia drużyny wrocławskiej, ta mogła skorzystać z zapisu o Zastępstwie Zawodnika i miała dwóch silnych liderów (Brady Kurtz i Maciej Janowski – przyp. red.). Do tego dobrze spisywał się Bartłomiej Kowalski, który zna przecież częstochowski tor z racji tego, że kiedyś jeździł we Włókniarzu i miewał też świetnie występy w barwach Sparty. Podczas spotkania z zespołem z Wrocławia kluczowy był bieg nr 14, bo gdybyśmy wygrali go 5:1, mielibyśmy przedłużoną szansę i wszystko mogłoby się jeszcze wydarzyć. Niestety nie starczyło sił – mówił nam trener Włókniarza, Mariusz Staszewski.

Jeszcze przed startem sezonu 2026 o ekipie spod znaku „lwa” mówiło się głośno, że nie ma w niej – nawet na papierze – zdecydowanego lidera, ciągnącego wynik drużyny. Tę rolę co mecz praktycznie pełni ktoś inny. Dlatego szkoleniowiec twierdzi, że do pozytywnego końcowego rezultatu danej potyczki potrzebna jest równa dyspozycja całego teamu. Takowa z pewnością konieczna będzie w piątkowej rywalizacji na Lubelszczyźnie. Zadanie nie będzie jednak łatwe do realizacji, mimo braku leczącego uraz Fredrika Lindgrena wśród „Koziołków”.

Nadzieje może jednak dawać fakt, że w poprzednich latach Częstochowianie zazwyczaj prezentowali się pozytywnie na obiekcie przy Al. Zygmuntowskich. Było tak choćby w ubiegłym roku, kiedy po nieudanej inauguracji zmagań PGEE w ramach 2. kolejki spotkań żużlowcy pod wodza trenera Staszewskiego udali się właśnie do Lublina. Wówczas również czterokrotni drużynowi mistrzowie Polski byli skazywani na pożarcie. Tymczasem w końcowym rozrachunku „Lwy” traciły do Lublinian „jedynie” osiem punktów (49:41 dla Motoru).

Na pewno pozytywem są u nas dużo lepsze starty, które były wcześniej naszą bolączką. Myślałem, że już w meczu ze Spartą Wrocław co niektórzy odpalą, bo ich występy w poprzednich meczach były naprawdę fajne, ale widocznie nie był to wtedy jeszcze ten moment – oznajmił Mariusz Staszewski, który potem dodał – Jeszcze przed sezonem sam mówiłem, że nie będziemy mieli zdecydowanych liderów. Jeśli więc mamy cokolwiek wygrać, to całą równo punktującą drużyną. Były widoczne u nas ostatnio dziury, ale cały czas pracujemy, aby było ich jak najmniej.

Na temat przygotowań do batalii z czołowym zespołem w Polsce opiekun „Biało-Zielonych” wypowiadał się następująco: – Cały czas trenujemy. Do tego dochodzą zawody z cyklu DMPJ, czy U24 Ekstraligi. Nasi zawodnicy poza tym w międzyczasie startuje w ligach zagranicznych. Pracy jest dużo i ją wykonujemy – przekazał.

Trwającą jeszcze przerwę przed 8. serią Ekstraligi Częstochowianie starali się jak najlepiej wykorzystać, by przygotować się do następnego arcytrudnego starcia. W międzyczasie świetną jazdę pokazywał Jakub Miśkowiak. Popularny „Misiek” 2 czerwca podczas zawodów w szwedzkiej Bauhaus Ligan zgromadził… komplet 15-stu „oczek”.

Z kolei w miniona środę (10 czerwca) korzystnymi zdobyczami punktowymi w lidze duńskiej pochwalić się mogli Mad Hansen i Rohan Tungate – odpowiednio 12+3 oraz 12+1. Czy jednak ta postawa przełoży się na rywalizację w Lubelszczyźnie? Zobaczymy. W Częstochowie z pewnością liczą również na udany występ Jaimona Lidseya, który był wręcz liderem w meczu z Betard Spartą (13 punktów w sześciu startach). Ponadto trzymane kciuki będą również za formację juniorską, tworzoną przez Franciszka Karczewskiego oraz Szymona Ludwiczaka.


Awizowane składy:

Orlen Oil Motor Lublin:

9. Martin Vaculik
10. Sven Cerjak
11. Kacper Woryna
12. Mateusz Cierniak
13. Bartosz Zmarzlik
14. Bartosz Bańbor
15. Bartosz Jaworski

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa:
1. Rohan Tungate
2. Sebastian Szostak
3. Jakub Miśkowiak
4. Mads Hansen
5. Jaimon Lidsey
6. Franciszek Karczewski
7. Szymon Ludwiczak

Norbert Giżyński

Foto.: Grzegorz Przygodziński

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *