ANNA PURSKA


Kolejna odsłona wierszy częstochowskiej Poetki

***

Gdy rozhuśtane morze pełne wysokich fal
wścieka się i huczy w swych sztolniach
starcy chmur w niespiesznym pochodzie
udają się na naradę.

Już wkrótce ma się tam rozegrać
gorejące widowisko zachodu słońca.

***

Na werandzie rozpanoszyły się jeżyny,
po ścianach rozpełzł bluszcz,
spojenia parkietów rozpierały chwasty.
Zmurszały schody…
Trwały w słońcu puste pokoje.

Patrzyła na mnie oczodołami okien
rudera przepięknej niegdyś willi.
Świadomość.
Zjawisko.
Obok w powietrzu szła Pamięć.

Pamięć

Ktoś oprowadzał mnie po niej,
jakby mówił: Patrz, oto twoje włości.
I twoje odludzie.

***

Gdy myślałam, że dłużej tego nie wytrzymam
coś, co we mnie na najwyższym diapazonie pracowało,
w wiecznym młynie ducha, zatrzymało się.

Otwarła się rozległa, słoneczna równina.
Ogarnął mnie stan podniosłej nadziei, ulgi, szczęścia prawie.

Świat jak zawsze, jak zawsze tak dotkliwie piękny
płonął teraz poziomym światłem późnego popołudnia.
Świecił krzyż na kościele Św. Wojciecha.

Ogarnęło mnie poczucie podniosłej pociechy, odpoczynku prawie.
Myśl, że cała ta niedola, znoszona do ostatnich granic,
zmierza ku wieczności.

Jakby rozsunęła się nagle zasłona,
jakiś demiurg we mnie zakończył swą pracę.

Udręka jak kiedyś przyszła, tak nagle odeszła.

Wyjęłam z torebki lusterko i zerkam ciekawie,
jak wygląda takie światło na twarzy człowieka.

Nie wszystko od nas zależy. Jak to czasem dobrze.

***

Poznawanie drugiego człowieka.
To jakby chodzić po nieznanym mieście.
Prowadziły, wiodły nas ulice…

Poznawanie drugiego człowieka.
Czasem to jak stąpanie po polu minowym
albo stawianie stopy nad przepaścią.

Czasem, gdy spotykamy drugiego człowieka
to… wschodzi słońce.

Lot nie wiedział, że przyjmuje aniołów.

***

Dość łatwe oskrzydlenie.
Ataki frontalne i wściekłe szarże.
Taktyka nękania od niechcenia.
Wytrzymać, wytrzymać natarcie, bo przecież
większość ma zawsze rację.

Okrążające akcje z flanek.
Spychanie na bok, na margines.
Większość ma zawsze rację.

Niewstrzymanym nurtem płynie czas.
Aż zatrzyma się, w zupełnym bezruchu.
I przeważy szalę.

r

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code