Z MIŁOŚCI DO X MUZY/ Władysław i Antoni Krzemińscy


Nowinki w dziedzinach rozrywkowych mają to do siebie, że o ile na przeszkodzie nie stoi im ograniczony dostęp bądź mała zasobność portfeli potencjalnych odbiorców atrakcji, to prędko przeistaczają się one w szaleństwo powszechnej mody. Tak było z menażeriami, obwoźnymi teatrami, karuzelą, gramofonem, jazdą na wrotkach i tak samo było z kinem. Gdzie tylko się pojawiło, tam już nikt nie mógł zapomnieć magii ruchomego obrazu. W okresie od początku XX w. do 1939 r. w Częstochowie trwała istna gorączka kinematografii. Kinoteatry powstawały jak grzyby po deszczu, duże i kameralne, profesjonalne i amatorskie, nierzadko zmieniające nazwy i właścicieli, i coraz zacieklej konkurujące o coraz bardziej wybredną klientelę. A przyczyniło się do tego dwóch dżentelmenów.

 

 

Od gabinetu osobliwości do ruchomych obrazów

Bracia Krzemińscy, bo o nich mowa, jak najbardziej na to miano zasługują. Pochodzili bowiem z rodziny o szlacheckich korzeniach, choć mocno zbiedniałej. Starszy z braci, Władysław pojawił się na świecie 16 sierpnia 1871 r. w Radomiu. Jego brat Antoni przyjdzie na świat 11 lat później, 4 kwietnia we wsi Dąbrówka Nagórna w powiecie radomskim. Po ukończeniu gimnazjum Władysław wyruszył do Warszawy w poszukiwaniu szans i możliwości. Co ciekawe, od razu znalazł pracę związaną z szeroko pojętą branżą rozrywkową. Trafił do jednego z popularnych w tamtym czasie gabinetów osobliwości, gdzie prezentował ciekawskiej publiczności niezwykłe eksponaty anatomiczne. W pewnym momencie postanowił się uniezależnić i otworzył własny lokal, gdzie można było usłyszeć dźwięki płynące z fonografu patentu Thomasa Edisona. We wrześniu 1899 r. Antoni dołączył do starszego brata, który przebywał w Łodzi i bracia postanowili działać wspólnie. Założyli przedsiębiorstwo rozrywkowe „Gabinet Iluzji”, które mieściło się w lokalu przy ul. Piotrkowskiej 17. Początkowo Krzemińscy zapraszali widzów na świetlne pokazy przezroczy o tematyce przyrodniczej czy astronomicznej oraz tzw. „latarni magicznej”, lecz szybko zainteresowali się wynalazkiem braci Lumière. W grudniu przenieśli „Gabinet Iluzji” pod nr 120, do lokalu dawnej restauracji Adolfa Fiszera i zainwestowali w sprowadzony do Królestwa francuski projektor. Tak powstało pierwsze na naszych ziemiach kino. Krzemińscy wyświetlali krótkie filmiki o rozmaitej tematyce. Należy tutaj zaznaczyć, że podobnie jak w przypadku dzisiejszych pokazów 3D lub wirtualnej rzeczywistości, treść była pretekstem do obcowania z nową, olśniewającą techniką wizualną. I tak prezentowano obrazy przedstawiające wjazd pociągu na stację, płaczące dziecko, łyżwiarza, baletnicę na scenie, ruch uliczny w Tokyo. Jeden seans trwał niecałą godzinę, podczas którego wyświetlano cztery filmiki. Aby utrzymać zainteresowanie publiczności, repertuar zmieniano w cyklach tygodniowych. W zależności od miejsca (siedzącego lub stojącego) koszt biletu wstępu na pokaz wynosił 20 lub 10 kopiejek. Dodatkową atrakcją były trójwymiarowe fotografie o treści krajoznawczej, które można było oglądać w stereoskopach rozmieszczonych w holu poczekalni. Ze względu na ograniczoną ilość taśm filmowych posiadanych przez braci, ich kinoteatr wkrótce wyczerpał swoją formułę i aby „interes się kręcił” już w kwietniu 1900 r. Krzemińscy wrócili do rodzinnego Radomia, aby przyciągnąć nowych widzów. Tam wynajęli obiekt, który idealnie nadawał się do zaadaptowania pod salę pokazów kinowych, a mianowicie budynek cyrkowy. Nowa rozrywka w Radomiu początkowo była prawdziwą sensacją, ale pionierzy polskiej kinematografii znów przekonali się jak bardzo publiczność potrafi być kapryśna i jak trudno utrzymać jej zainteresowanie.

 

Zatrzymani przez pożar

Bracia na krótko przenieśli się do Częstochowy w maju 1900 r. i prawdopodobnie był to ich pierwszy kontakt z tym miastem. Mając pewne kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego lokalu dla swoich pokazów, Krzemińscy decydują się na wzniesienie drewnianej konstrukcji przy Alej NMP nr 65, i od 20 maja kino było gotowe. Należy tutaj wspomnieć o pewnym istotnym aspekcie technicznym. W tamtym okresie sieć elektryczna nie docierała jeszcze wszędzie, dlatego też początkowo posługiwano się bardzo prymitywnymi lampami gazowo-wapniowymi (tzw. światło Drummonda). Jeszcze w Łodzi bracia Krzemińscy musieli sprowadzić specjalistyczny sprzęt, aby zapewnić bardziej intensywne oświetlenie gazowe i udoskonalić cały system według własnego pomysłu. Samo wnętrze Sali oświetlane było za pomocą jednej masywnej lampy naftowej wyposażonej w reflektor, który mógł wzmocnić natężenie światła do 500 kandeli. Lampą można było płynnie regulować natężenie światła. Pokazy trwały mniej więcej tyle co godzina lekcyjna, a seanse trwały do godziny 23. Podobnie jak wszędzie, tak i tutaj popularność nowej atrakcji była ogromna. Bracia planowali wyruszyć z Częstochowy dnia 15 sierpnia – stało się jednak inaczej. Tamtego dnia wybuchł pożar na wieży jasnogórskiej, i choć niezręcznie to przyznać, to bracia Krzemińscy zyskali na tym przykrym dla narodu polskiego incydencie. Do miasta bowiem zaczęły przybywać jeszcze większe rzesze pielgrzymów, a to dla kina braci Krzemińskich oznaczało napływ nowych widzów. Któż z pątników przy okazji nie chciałby zobaczyć kinematografu! Koniunktura była na tyle dobra, że Krzemińscy wyjechali stąd pod koniec września. Następnym miejscem gdzie zawitał kinematograf braci Krzemińskich był Włocławek, gdzie w podobnym, drewnianym budynku co w Częstochowie seanse odbywały się do końca października, i czego można się było spodziewać, z podobnym oszałamiającym efektem.

Drzwiami i oknami

Co ciekawe, Władysław i Antoni postanowili wrócić do punktu wyjścia. Co zaważyło na takiej decyzji? Nie wiemy, ale w listopadzie 1900 r. Krzemińscy z powrotem urządzają się w swojej pierwszej lokalizacji przy ul. Piotrowskiej 17 w Łodzi. Być może czuli się pewniej, mając w zanadrzu szereg nowo sprowadzonych filmów o znacznie dłuższym niż dotychczas metrażu, czym spodziewali się pozytywnie zaskoczyć publiczność. Nowe-stare kino otrzymało nazwę „Biograf”. Ceny wstępu pozostały bez zmian. Przedsięwzięcie musiało iść dobrze, bo w marcu 1901 r. bracia sprowadzili zaawansowany amerykański kinematograf. Był to nowoczesny projektor filmowy, który zapewniał znacznie lepszą jakość wyświetlanego obrazu i był bardziej funkcjonalny w obsłudze. A co najważniejsze, nie rwał taśmy, co niestety nie należało do rzadkości w tamtym czasie i generowało dodatkowe koszty. Widzowie docenili urozmaicenia i zmiany na lepsze, a bracia Krzemińscy ugruntowywali swoją markę. Kolejnym nabytkiem, po który sam Władysław udał się do Paryża w sierpniu 1901 r., był kinematograf firmy Pathé i wszystkie należące do niej filmy (kilka tysięcy metrów taśmy). Bracia kolejny raz zmienili swój łódzki adres. Tym razem urządzili „Teatr Żywych Fotografii” na Nowym Rynku 4. Seansom towarzyszyła oprawa muzyczna, a sukces nowego przedsięwzięcia był tak nieprawdopodobny, że aż przytłaczający. Sala nie mieściła ogromnych ilości ludzi, a oczekujący na projekcje tłumnie gromadzili się w poczekalni. Co gorsza jedyne wyjście było przez poczekalnie, a tam na kilkaset osób oczekujących na seans napierała masa widzów, którzy już obejrzeli widowisko. Ci w poczekalni nie chcieli jej opuścić, obawiając się utraty miejsca w kolejce. Powodowało to duży chaos i spora część gości musiała opuszczać salę kinową przez okna. Proszę sobie wyobrazić jaki orzech do zgryzienia mieliby dziś bracia Krzemińscy, gdyby odwiedziłaby ich inspekcja Państwowej Straży Pożarnej.

Pianola, cyrkowcy i fotoplastykon

„Teatr Żywych Fotografii”, ciesząc się znakomitym powodzeniem i przynosząc duże zyski braciom, funkcjonował do wiosny 1902 r., kiedy to pomału zaczęły powstawać konkurencyjne sale kinowe. Jeszcze z początkiem roku Krzemińscy zaczęli objazdy po ówczesnych ziemiach zaboru rosyjskiego. Oczywiście gdziekolwiek pojawiali się ze swoją plenerową wersją kinematografu, tam wzbudzali furorę wśród miejscowej ludności. Bracia Krzemińscy umiejętnie potrafili wykorzystać różne kanały promocji, takie jak reklama w prasie, druki ulotne czy afisze. Zyskiwali sympatię miejscowych władz, gdyż na widowiska zapraszali przedstawicieli wyższych warstw społecznych, a pamiętajmy, że w pierwszych latach kinematografii uchodziła ona za rozrywkę raczej plebejską. Pokazom towarzyszyła muzyka. W początkowym okresie działalności Krzemińscy wykorzystywali pianolę, a później o oprawę muzyczną dbała orkiestra. Seanse zapowiadał konferansjer, który czytał również przetłumaczone napisy (głównie z języka francuskiego). Zdarzało się, że projekcje uświetniały występy cyrkowe i pokazy tzw. magicznej latarni. W 1902 r. Władysław i Antoni rozpoczynają serię podróży, które odbywają razem i osobno. I tak Antoni zawitał do Tomaszowa Mazowieckiego, Zduńskiej Woli, Sieradza, Koła, Konina, Kalisza, Ciechocinka, Białegostoku i Moniek, zaś objazdowe kino Władysława odwiedziło Piotrków, Częstochowę (ponownie), Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec, Kielce, rodzinny Radom, Łomżę, Płock i Lublin. Na kolejnej długiej podróży braciom Krzemińskim upłynął prawie cały 1902 rok, a oni odwiedzili nie tylko miasta i miasteczka Królestwa, ale i dalekie zakątki Cesarstwa Rosyjskiego. Krzemińscy w międzyczasie inwestują w nowe nabytki, takie jak filmy i aparaty do ich wyświetlania, a Władysław regularnie odwiedza Paryż, gdzie jest stałym bywalcem pierwszych wytwórni filmowych, takich jak wspomniana Pathé czy Gaumont. W 1903 r. zgromadzone środki finansowe pozwalały Krzemińskim osiąść w Warszawie i otworzyć kolejny kinematograf. Był to „Bioscop” przy ul. Marszałkowskiej 114, gdzie dodatkową atrakcją w poczekalni jest fotoplastykon. Kino mogło pomieścić 260 osób.

 

Krzemińscy dotrą wszędzie

Od tego momentu do roku 1909 r. dzieje Antoniego i Władysława Krzemińskiego obfitują w zbyt wiele szczegółów, żeby je tutaj choćby skrótowo nakreślić. Bracia nadal odbywali swoje wspólne, jak i rozdzielne sezonowe podróże z objazdowym kinematografem, budząc podekscytowanie i radość gdziekolwiek by nie zawitali. Kilkukrotnie objeżdżają Królestwo Polskie, podróżują po Rosji, Syberii a nawet odwiedzają takie egzotyczne rubieże Imperium jak Baku, Taszkient, Aszchabad, Derbent czy Grozne. Być może te coroczne, wymagające sporych przygotowań i pełne niewygód podróże wynikały stąd, że popularność warszawskiego „Bioscopu” zaczyna w sposób zauważalny słabnąć. Złożyło się na to wiele okoliczności. Z pewnością obrotów kinematografowi nie przysporzył skandal z udziałem niepoczytalnego hrabiego Włodzimierza Dąbskiego, który w pobliżu lokalu kina Krzemińskich zaczął strzelać do ludzi w lutym 1904 r. Przynajmniej dwie osoby wówczas zginęły, a kilkadziesiąt zostało rannych. Niepokoje polityczne, wojna rosyjsko-japońska i coraz bardziej wyczuwalne rewolucyjne nastroje też kierowały ludzką uwagę na inne tory niż płocha rozrywka. Dodatkowo sytuacji nie ułatwiają restrykcje wprowadzone w związku z wydarzeniami 1905 r., a wkrótce też bardzo znaczny wzrost kosztów wynajmu lokalu. Jakby tego było mało dodatkowym utrudnieniem było również coraz większe upowszechnienie się kinematografii, a co za tym idzie coraz bardziej wybredne gusta widowni. Pomimo tych wszystkich przeciwności losu „Bioskop” przynosił zyski i miał ugruntowaną pozycję wśród warszawskich widzów. Poza podróżami i zarządzaniem „Bioscopem” bracia wciąż zaopatrują się w nowe filmy, a ich najnowszym wyposażeniem jest przenośna stacja elektryczna, dzięki której filmowcy mogą organizować pokazy wszędzie tam, gdzie nie ma elektrycznego oświetlenia. W końcu Antoni i Władysław po wielu dalekich podróżach i perypetiach rozważają możliwość znalezienia jakiejś spokojnej przystani, gdzie mogliby zacząć wszystko od nowa. Docierają do nich informacje o organizowanej w Częstochowie Wielkiej Wystawie Przemysłu i Rolnictwa planowanej na od sierpnia do października 1909 r. Krzemińscy postanawiają wziąć w niej udział i osiąść w Częstochowie na stałe.

„Odeon”, „Eden” i „Tęcza”

Krzemińscy w ramach Wystawy, przy końcu dzisiejszej ul. Waszyngtona otwierają swój własny pawilon z lokalem kinowym, nadając mu nieco pretensjonalną nazwę „The Royal Palace”, który przyciąga uwagę przebywających na Wystawie włościan. W listopadzie tego samego roku powstaje „Odeon” (w Al. NMP 43), a w 1912 r. kinoteatr „Urania”, który co prawda działał krótko, bo do 1914 r., ale ciepło zapisał się w pamięci ówczesnych mieszkańców. Antoni i Władysław mniej więcej od 1911 r. sami zaczynają tworzyć filmy o tematyce lokalnej – „Kroniki Odeonu”. Najsłynniejszym filmem z tej serii jest „Pożar częstochowskiej zapałczarni” z 1913 r. W 1916 r. „Odeon” zostaje przeniesiony do urokliwej, narożnej kamienicy przy Alei NMP 27 – tzw. Domu Kohna, gdzie już wcześniej funkcjonował inny kinoteatr „Corso”. W środku starczało miejsca dla ok. 450 widzów. Wnętrze zaprojektowane było niezwykle nowocześnie i elegancko. Posiadało klimatyzację, a jeśli wierzyć niektórym przekazom, w przerwach bileterki miały przechadzać się między rzędami i rozpylać perfumy. Kino braci Krzemińskich przynosiło dochody, cieszyło się dobrą renomą i przychylnością lokalnej prasy („Goniec Częstochowski”), pomimo faktu rywalizowania z kilkoma innymi częstochowskimi przedsięwzięciami tego typu. Krzemińscy szczególnie dbali o dobór repertuaru z najwyższej półki i często właśnie w „Odeonie” wyświetlane były premierowe pokazy światowej kinematografii. Bracia wydatnie angażowali się także w działalność prospołeczną i charytatywną, co sprawiło że darzono ich powszechną sympatią i szacunkiem. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że gdy w 1933 r. „Odeon” stanął na granicy bankructwa m.in. z powodu zaległości czynszowych, żydowska społeczność Częstochowy udzieliła hojnej subwencji finansowej braciom Krzemińskim, dzięki czemu ci mogli otworzyć kino „Eden” przy Alei NMP 12. Było to nowoczesne kino na światowym poziomie. Znajdowało się tam profesjonalne nagłośnienie, projektory firmy AEG, elektrycznie rozsuwana kurtyna i składane siedzenia. Funkcjonuje ono bez większych niespodzianek aż do końca 1939 r., kiedy to zostaje zajęte i zaadaptowane na potrzeby okupanta. O okupacyjnych losach braci nic nie wiadomo. Władysław odszedł jeszcze w czasie wojny – 29 grudnia 1942 r. Dobry los chciał, że kiedy nad Częstochową rozwiał się wojenny pył, w tym samym lokalu Antoni Krzemiński uruchomił kino „Tęcza”, któremu pozwolono być jego kierownikiem do emerytury. Zmarł 1 kwietnia 1955 r. Obaj pochowani są na cmentarzu Kule.

MICHAŁ KULIG

Tekst napisano na podstawie:

Agnieszka Pobratyn, „Zjawiska Kultury Teatralnej i Filmowej w Częstochowie do 1939 roku”, Częstochowa 2016

Witold Iwańczak „Pionierzy Polskiej Kinematografii”, „Niedziela” (22/2011)

 

Zdjęcia:

Na zdjęciach Władysław Krzemiński z córką (od lewej) oraz Antoni Krzemiński

Zdjęcia pochodzą z książki Agnieszka Pobratyn, „Zjawiska Kultury Teatralnej i Filmowej w Częstochowie do 1939 roku”, Częstochowa 2016, udostępnione Autorce ze zbiorów Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy

 

Lokalizacja kina „Odeon” NMP 27 – ŻRÓDŁO: „Częstochowa na starej fotografii” A. Zembik, J. Swaton, Częstochowa 1994

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code