Piotr Jedynak (1908–1999) – Nauczyciel w „ciekawych” czasach


Wśród postaci związanych z naszym miastem, które bezwzględnie zasługują na przypomnienie są tzw. cisi bohaterowie. Ludzie, którzy realizowali swoje powołanie bez względu na okoliczności, ale pod dyktando głosu serca, sumienia i poczucia obowiązku. Wielu z nich, którzy dodatkowo wykazali się bohaterstwem, angażując się w walkę zbrojną i działalność konspiracyjną, złożyło swoje życie na ołtarzu ojczyzny, ale było i wielu takich, którzy przeżyli. Przechodząc przez ogień próby lat wojny, okupacji i stalinizmu, udało im się znaleźć dla siebie niszę w nowych, niełatwych warunkach i kontynuować to, co było ich pracą i pasją. Kolejny raz opowiemy o jednym z nich.

 

Obranie drogi nauczyciela

Piotr Jedynak przyszedł na świat 4 lutego 1908 r. we wsi Swojczany w powiecie miechowskim, wówczas należącym do województwa kieleckiego, jako syn Idziego i Agaty (panieńskie nazwisko Sitek). Rodzice byli rolnikami i utrzymywali się z pracy na swoim gospodarstwie. Piotr po ukończeniu szkoły powszechnej kontynuował edukację w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Sosnowcu. Kończąc je w1928 r., został nauczycielem szkoły powszechnej. Zaraz też znalazł zatrudnienie w Szkole Powszechnej w Szarlejce. Z czasem poszerza swoje zawodowe kwalifikacje. Na początku 1935 r. zdaje egzamin i zdobywa uprawnienia stałego nauczyciela. Dwa lata później przechodzi Wyższy Kurs Nauczycielski w Poznaniu ze specjalizacją w edukacji muzycznej. Jako pedagog wykazuje szczególnie dużo entuzjazmu i pasji jako nauczyciel śpiewu, a powołany przez niego do życia szkolny chór, szybko spotyka się z pozytywnym przyjęciem, uświetniając akademie i uroczystości. Na początku września 1937 r. Piotra Jedynaka skierowano do Publicznej Szkoły Powszechnej nr 22 w Częstochowie. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczął on studia w Związkowym Instytucie Pedagogicznym w Warszawie. W przypadku wielu tego typu historii, kiedy nasz bohater jednostajnym, spokojnym torem zmierza do życiowej i zawodowej stabilizacji, wszystko brutalnie przerywa wybuch wojny. Życie Piotra Jedynaka, podobnie jak milionów Polaków, zostaje wywrócone do góry nogami.

Nauczyciel na froncie

Jeszcze 25 sierpnia 1939 r. Piotr jako oficer rezerwy otrzymuje powołanie na mające trwać cztery tygodnie ćwiczenia wojskowe. Zgłasza się do 27 Pułku Piechoty w Częstochowie. Mobilizację przeniesiono do Piotrkowa Trybunalskiego, do tamtejszego 25 pp. Pomimo faktu, że na stanie 27 pp nie było już wolnego wyposażenia, Piotr Jedynak przywdział własny mundur i zabrał ze sobą swój pistolet Browning. Zmobilizowanego nauczyciela włączono do naprędce sformowanego zapasowego batalionu, a następnego dnia otrzymał on rozkaz pełnienia służby w charakterze oficera miasta. W nocy z 27 na 28 sierpnia dostarczono mu szereg meldunków wywiadowczych informujących o wzmożonym ruchu przygranicznym, incydentach z udziałem dywersantów z Selbschutzu i szpiegów niemieckich przerzucanych przez granicę, których udało się schwytać. Batalion, w którym służył Jedynak, został skierowany do punktu mobilizacyjnego w Piotrkowie. Marsz wiedzie przez Mirów, Mstów, Górę Św. Anny i Radomsko. W okolicach tego ostatniego żołnierze batalionu zastają już regularne działania wojenne i muszą szukać schronienia przed nękającymi ich niemieckimi samolotami. Kiedy żołnierzom udało się dotrzeć do Piotrkowa, okazuje się że ze względu na decyzyjną obstrukcję nikt w koszarach nie chce im wydać broni i umundurowania. Żołnierze podejmują więc decyzję o samowolnym zdobyciu zaopatrzenia z płonących magazynów. Na wozy konne załadowano karabiny ręczne i maszynowe oraz mundury i płaszcze. Tak wyekwipowany batalion ruszył w kierunku Wisły. Marsz utrudniają napotykane po drodze kolumny ludności ewakuującej się w kierunku wschodnim. Oddział Jedynaka natrafia również na dywersantów, których trzeba zwalczać. Batalion przeprawił się przez most pod Maciejowicami, który chwilę później został zbombardowany przez Niemców. Oddział wspierał ogniem maszynowym wycofujące się polskie jednostki, aż w końcu dotarł pod Włodawę nad Bugiem, a następnie transportem kolejowym udał się do Kowla. Tam Piotr Jedynak i inni biorą udział w obronie przeciwlotniczej miasta. Likwidują również niemieckich zwiadowców. Kiedy staje się jasne, że do Polski wkroczyli Sowieci, zapada decyzja o obraniu kierunku na Włodzimierz Wołyński. Piotr Jedynak i jego towarzysze zostali tam zatrzymani i rozbrojeni przez sowieckich czołgistów. Jego jednostka uległa dekompozycji, a żołnierze rozpierzchli się w różnych kierunkach. Jedynak w pociągu PCK przedostał się do Chełma, gdzie zaciąga się do odziału złożonego głównie z oficerów rezerwy dowodzonego przez por. Feliksa Felisiaka. Tak zwana Legia oficerska otrzymuje zadanie przedostania się do Lublina. Po drodze udaje się likwidować małe jednostki niemieckie, rozbrajając żołnierzy i rekwirując pojazdy pancerne. Po napotkaniu oddziału kawalerii gen. Podchorskiego, Jedynak i jego jednostka zostają scaleni z siłami dowodzonymi przez gen. Kleeberga, aby wziąć udział w obronie Kocka. W dramatycznych okolicznościach, przy dużych stratach osobowych, Jedynakowi i kilku towarzyszom udaje się utrzymać pozycję bojową, a nawet odpierać niemieckie natarcia. W końcu wraz z rannymi żołnierze zmuszeni zostają do odwrotu. W rejonie linii kolejowej Dęblin – Łuków Piotr Jedynak jak i cała armia gen. Kleeberga dostaje się do niewoli.

Zakazane lekcje

Wykorzystując wszechobecny chaos, Jedynakowi udaje się zbiec i w przebraniu kolejarza przedostać na rowerze do Dęblina. Tam wraz ze sporą grupą cywili znów jest konwojowany przez Niemców do punktu zbiorczego w Kozienicach i… ponownie ucieka do miejscowości Pionki, gdzie udało mu schronić. W dniu 16 października 1939 r. pociągiem wraca do Częstochowy. Nazajutrz Jedynak zgłosił się do siedziby ZNP przy ul. Kościuszki, aby zabrać stamtąd cenne pozycje książkowe. Są to głównie podręczniki dla nauczycieli-studentów Instytutu Pedagogicznego, który będzie organizował w Częstochowie swoje tajne komplety. Kiedy Jedynakowi udało się połączyć z żoną i córką w grudniu 1939 r., przeprowadził się z mieszkania przy ul. Śląskiej 28 na ul. Kilińskiego pod numerem 43. Gdy sytuacja mocno okrojonego w czasie okupacji szkolnictwa zaczęła się jako tako normować, Piotr Jedynak zgłosił się do pracy w swojej dawnej szkole nr 22. Równolegle udziela lekcji w „Sienkiewiczu” i kilku innych placówkach, aż trafia do szkoły muzycznej. Wkrótce budynek szkoły nr 22 zostaje zaadaptowany pod siedzibę Gestapo (przed przeniesieniem na ul. Kilińskiego 10), a później szkołę dla Hitlerjugend. Nauczyciele zmuszeni są korzystać z lokali zastępczych. Pomimo fatalnej sytuacji, polska kadra nauczycielska robi wszystko co w jej mocy, aby utrzymać dawny poziom nauczania. Korzystano z przedwojennych programów dydaktycznych, kładąc duży nacisk na matematykę, fizykę i przedmioty przyrodnicze. Piotr Jedynak korzystał z zachowanych pomocy naukowych, tych, które udało mu się zdobyć z innych placówek bądź wykonanych przez samych uczniów. Nie należał formalnie do podziemia, ale starając się być na bieżąco, czytał i samemu także kolportował prasę konspiracyjną. Dostarczał ją do powiatu miechowskiego. Zaczyna być głośno o aresztowaniach nauczycieli – oficerów rezerwy w dystrykcie krakowskim, prowadzonych w ramach tzw. Lehrer Aktion. Wiedząc o tym z prasy podziemnej, Jedynak miał się na baczności. Niestety, nie udało mu się uniknąć aresztowania, które nastąpiło w jego mieszkaniu w dniu 4 czerwca 1942 r. Na domiar złego, dwa tygodnie wcześniej na skutek mylnej diagnozy lekarskiej umarła córka Piotra Jedynaka, co dramatycznie wpłynęło na jego kondycję psychiczną i sprawiło, że dał się zaskoczyć funkcjonariuszom niemieckiej bezpieki. Jego żona również została pojmana. Piotr Jedynak był więziony najpierw w piwnicach Gestapo przy ul. Kilińskiego, a następnie przewieziono go na Zawodzie. Tam spotyka kolegów po fachu i przeżywa trudne momenty. Kilkukrotnie prowadzono go na pozorowaną egzekucję i poddano okrutnemu „badaniu”. Jednak podczas śledztwa Niemcom nie udaje się natrafić na żaden sensowny trop, ani wydobyć z przesłuchiwanego żadnych informacji. Na szczęście jego wypuszczona na wolność żona, wręczając Niemcom łapówkę, pomaga w uwolnieniu męża. Po opuszczeniu więzienia w październiku 1942 r. Piotr Jedynak organizował komplety tajnego nauczania, które odbywały się w prywatnych mieszkaniach. Pracuje zarobkowo jako konwojent produktów rolnych w spółdzielni „Rolnik”. W tamtym okresie zaczął angażować się w działalność lokalnych struktur AK, prowadząc kursy obsługi broni automatycznej i kolportaż prasy podziemnej. W 1944 r. Jedynak znów musi opuścić mieszkanie, które zostało przydzielone lotnikom Luftwaffe i przenosi się do lokalu przy ul. Warszawskiej nr 5. Tam opiekuje się dziećmi i starcami, którzy w piwnicy budynku znaleźli schronienie. Pod tym adresem mieszkał już do chwili wkroczenia Armii Czerwonej.

W nowej Polsce

Już 17 stycznia 1945 r. Piotr Jedynak zgłosił się do pracy w Inspektoracie Oświaty. Do pilnych zadań należało teraz dokonanie spisu roczników szkolnych i do jego przeprowadzenia przydzielono Jedynaka. We wrześniu 1945 r. powierzono mu funkcję kierowniczą Publicznej Szkoły Podstawowej nr 15 (przed wojną mieściła się tam szkoła żydowska), gdzie pracował kolejne 5 lat. Stworzył tam pracownię fizyczno-chemiczną, do której wyposażenia posłużyły mu pomoce naukowe ocalone i gromadzone przez niego w czasie okupacji. Powrócił też do swojej dawnej pasji – nauki śpiewu. Znów za jego staraniem powstał międzyszkolny chór, który był pierwszym tego typu zespołem muzycznym w powojennej Częstochowie. Dzięki poświęceniu i energii Piotra Jedynaka, PSP nr 15 stała się przepustką do lepszego życia dla wielu dzieci z biednych i dysfunkcyjnych rodzin z rejonu Starego Miasta. Od 1 lutego 1950 r. został skierowany na stanowisko podinspektora szkolnego do spraw kadrowych w Wydziale Oświaty. Szybko poznano się na jego zdolnościach organizacyjnych oraz osiągnięciach pedagogicznych, dlatego też wkrótce mianowano go kierownikiem Ośrodka Metodycznego wychowania muzycznego przy Wydziale Oświaty i Wychowania w Częstochowie. Funkcję tę sprawował przez 17 następnych lat, a dodatkowo od 1954 r. pracował jako nauczyciel wychowania muzycznego w Państwowym Liceum Wychowawczyń Przedszkoli (dziś zrujnowana, aczkolwiek wciąż urokliwa kamienica przy ul. Jasnogórskiej 64). W 1955 r. pomyślnie zdał egzamin państwowy, dzięki któremu stał się pełnoprawnym nauczycielem szkół średnich i zakładów kształcenia nauczycieli w zakresie muzyki i śpiewu. W 1972 r. przeszedł na emeryturę, ale pozostał aktywny w środowisku wychowania muzycznego. Przez kilka lat do swojej śmierci mieszkał w Warszawie. Za swoje wybitne zasługi na polu edukacji muzycznej oraz pracy z młodzieżą i nauczycielami został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką Zasłużonemu w Rozwoju Województwa Katowickiego, Brązowym Medalem za długoletnią służbę, a także Złotą Odznaką ZNP. Odszedł 15 stycznia 1999 r. w Warszawie. Spoczął na Cmentarzu Powązkowskim. Wychowankowie i współpracownicy zapamiętali go jako człowieka o wielkiej życzliwości, doświadczonego pedagoga i prężnego organizatora życia szkolnego i społecznego. Śpieszmy się pamiętać o takich ludziach, aby młode pokolenie miało się na kim wzorować. Czy tacy ludzie jak Piotr Jedynak znajdą jeszcze kiedyś godnych następców?

 

MICHAŁ KULIG

Na zdjęciu Szkoła podstawowa nr 22 w której uczył przed wojną Piotr Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code